np. Piersi Pieśni Ojczyźniane | 27.02.2005r

 

MITY w

KĄCIKU MUZYCZNYM
(i nie tylko)

--------------------------------------------------

 

W tym arcie chciałbym zwrócić uwagę na kilka przekłamań, często występujących w tekstach rozmaitych writerów. Z góry zaznaczam, że spróbuję wytłumaczyć tylko te zagadnienia, na temat którym mam odpowiednią wiedzę. ;) Aby było czytelniej i wygodniej się czytało, wypiszę cały stuff w punktach. Cóż, zapraszam do czytania!

  1. Gatunkami metalu są np. heavy, thrash, power, black... Otóż nie - potoczny metal to w istocie TO SAMO co heavy metal. (Ci, co o tym wiedzą pewnie śmieją się, że tłumaczę tu takie elementarne rzeczy, ale niestety nie wszyscy są na odpowiednim poziomie...) Otóż jak wszyscy wiedzą, rock (czyli rock n' roll) wyewoluował z bluesa i pochodnych (np. rythm n' bluesa). Następnie rock dzieli się na kilka gatunków, m. in. punk rock, soft rock, new romantic, hard rock i właśnie heavy metal rock, zwany później potocznie heavy metalem lub też po prostu metalem. Idąc dalszym tropem, heavy metal dzieli się na kilka innych gatunków, jak np. black metal, doom metal, power metal, speed metal, itd. Spytacie więc, co gra np. Iron Maiden? Ano heavy metal. Tak po prostu, bez innych klasyfikacji.

  2. Pozerem jest ktoś noszący na kostce naszywki Nirvany i Mayhem (przykładowo). Jeśli ktoś słucha obu tych kapel i chce to wyrazić (choćby naszywką), to jaki problem? Gorzej jeśli słucha tylko Nirvany, a Mayhem to tylko dla szpanu - wtedy mamy do czynienia z regularnym pozerstwem. (W sumie nie chce mi się wierzyć, a by kiedykolwiek zdarzyła się sytuacja odwrotna...) W sumie myślałem że to wiadomo, ale czytając arty niektórych "inteligentów" doszedłem do wniosku, że wcale tak nie jest.

  3. Aby uważać się za fana jakiejś kapeli (a więc ponadto kupować koszulki z jego nadrukiem, itd.) trzeba znać całą jego dyskografię, historię oraz mieć same oryginały...  Po pierwsze, jeśli ktoś LUBI SŁUCHAĆ danej kapeli to automatycznie staje się jej fanem. I raczej do szczęścia nie potrzebna jest takiemu komuś znajomość historii grupy, itp. Wystarczy, że lubi muzykę owej grupy. Temat posiadania oryginałów natomiast, to dość kontrowersyjna sprawa. Powiem tak - jeśli kogoś stać na kupowanie oryginalnych albumów, powinien to robić. Jednak jest sporo osób, nie mających funduszy na kupowanie płytek za cztery, pięć dych. Myślę, iż tą kwestię powinien każdy rozważyć w swoim sumieniu. Ja osobiście, nawiasem mówiąc, uważam, że lepiej jest ściągnąć mp3 z netu, albo pożyczyć od kolegi dany album, niż kupować piraty - wtedy chociaż nie daje się piratowi zarobić...

  4. Przyporządkowanie niektórych kapel do gatunków. "Slipknot to jest death metal", to pierwsza bzdura nasuwająca mi się na myśl (pozdro, Sinner Ed!). Niestety (a może i stety!) jesteśmy w okresie, w  którym trudno niektóre zespoły zakwalifikować do jakiegokolwiek gatunku. Bo co gra AC/DC? Hard rock czy już heavy metal? A Helloween - power czy speed metal? A Cradle of Filth - black czy coś innego? No właśnie, chyba trzeba skończyć z szufladkowaniem i wojnami typu "Dimmu Borgir to black vs. Dimmu Borgir to pozerstwo". Prawda jest taka, że masa kapel to tak naprawdę coś, co można nazwać mianem CROSSOVERU, czyli krzyżowania gatunków (choć niektórzy się pewnie oburzą ze znanych czytelnikom KMu powodów) ;)

  5. Black Circle to true sataniści. Bardzo ładnie to wytłumaczył Anger w arcie "Satanizm: Mity i plotki a rzeczywistość". Na moich spotkaniach z fanami tudzież konferencjach prasowych(*) często poruszana jest ta kwestia właśnie Black Circle. Sądzę, iż z całym szacunkiem dla towarzysza Euronymousa, Black Circle z prawdziwym satanizmem miało raczej mało wspólnego. Prawdziwi sataniści postępują zgodnie z Biblią Szatana autorstwa La Vey'a i raczej nie bawią ich idiotyczne i bezcelowe podpalenia kościołów czy zabijanie tudzież zastraszanie "pozerów".

  6. Pisze się "trash", nie "thrash". Przyznam, że jakimś wielkim fanem owego gatunku nie jestem, aczkolwiek zainteresowała mnie mała "wojenka" między zwolennikiem pierwszej opcji a drugiej (znanym skądinąd Slaytanikiem). Na początku odruchowo wziąłem w duchu stronę pierwszego pana (wybaczcie mi moją kiepską pamięć, niestety zapomniałem ksywki), jednak potem postanowiłem sprawdzić, jaka jest poprawna nazwa. Otóż pierwszym źródłem, jakie przewertowałem była... książka do muzyki wydawnictwa WSiP. Tam było napisane "trash". Potem jednak sięgnąłem po "bardziej profesjonalne" źródła - pisma: "Teraz Rock" i "Mystic Art"(**). W obu słowo "trasz" napisane było przez "th". 2:1 dla "thrashu". Chyba jednak ta forma jest poprawna, tym bardziej, że poważne serwisy internetowe również używają tej formy. Tak więc "thrash metal", czyli metal polegający na tłuczeniu, waleniu, gruchotaniu, a nie śmieć-metal ("trash")...

Cóż to tyle na razie. Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, proszę mailować na adres poniżej. 

(*) No przecież taki szanowany i sławny publicysta jak ja ma masę konferencji prasowych. Zapraszam! :D 
(**) Chyba największa ulotka reklamowa, jaka widziałem. Na dodatek płatna! :)

© G3T g3t@muzyka-am.prv.pl