DIMEBAG DARREL
Człowiek orkiestra
"8 Grudnia 2004. Kilka minut po dziesiątej wieczorem. Klub Altrosa Villa w Columbus, w Ohio. Zespół Damageplan rozpoczyna koncert tytułową kompozycją z debiutanckiego albumu "New Found Power". Nagle na scenę wbiega potężnej postury mężczyzna w sportowej kurtce. Kieruje się wprost do Dimebaga Darrela, wyciąga pistolet i oddaje do niego kilka strzałów. Dime nie zauważył napastnika, z zapamiętaniem gra na gitarze. Ostatnie, pokraczne dźwięki wydobywa z niej osuwając się na ziemie. Część publiczności myśli przez chwilę, że to element spektaklu"
Jarosław Szubrycht
Tak... Rozpad Pantery (jak zresztą rozpad każdego genialnego zespołu), wywołał ogromny szum w mediach i zniesmaczenie chyba każdego trzeźwo myślącego fana muzyki metalowej. Oto znika jedna z niewielu kapel, która miała naprawdę(ale tak naprawdę) coś sensownego do przekazania. Fani nie mogą się otrząsnąć i zaczynają naciskać na zespół. Philip Anselmo(wokal)w pewnym wywiadzie twierdzi niejako, iż to Darrell odpowiada za unicestwienie Panterki i "należy mu się za to niezły wpierdol". Okładka owego wydania Metal Hammera przedstawiała właśnie Anselma trzymającego w ręku dwa noże, a w ostrzu jednego z nich odbijała się twarz Dime'a. Teraz możemy tylko wysunąć przypuszczenia, jakoby owy wywiad mógł czytać Nathan Gale...
25 letni skurwysyn Gale był obdarzony przez nature schizofrenią paranoidalną i rzekomo totalną obsesją na punkcie PANTERY. Podobno nie mógł pogodzić się z faktem, że jego "ukochany" zespół kończy działalność, dodatkowo zamierzał podać muzyków do sądu za rzekomą (o zgrozo!) kradzież tekstów. Kolejne źródła podają, iż miał obsesje na punkcie Phila i martwił się co też biedaczek zrobi w tej sytuacji (nie mając pojęcia, że owy udziela się jeszcze w kilku liczących się projektach?) Gale,jak wiemy, miał już zatargi z Darellem jeszcze podczas kocertu Pantery w jego rodzinnym miasteczku, ale wtedy skończyło się na zdemolowaniu sceny. Teraz Nathan posunął się znacznie dalej...
Wchodząc na scene darł mordę: "Zniszczyliście Panterę, zniszczyliście moje życie. I co teraz zrobi Phil, skąd weźmie forse na heroinę, przecież on tego potrzebuje"
Faktycznie, Anselmo kiedyś przedawkował herę, ale nie zdążył się od niej uzależnić. Właściwie wziął ją tylko jednorazowo, co już przecież wielokrotnie potreślał. Gdyby Gale żył zadałbym mu pytanie: Czym byłaby Pantera bez Dimebaga Darrella, czym było by bez niego twoje zycie?
Jestem ciekawy, co by mi odpowiedział...
Dime nie był jedyną ofiarą Nathana. Owy palant zabił dwóch technicznych, ochroniarza, złapał zakładnika, a także zranił kilku fanów, którzy próbowali wejść na scene (we wiadomym celu). Tragedie zakonczył policjant James Niggemeyer(znajdujący się akurat nieopodal klubu AV) strzałem z sześciu metrów w plecy napastnika. Darrell w tym czasie leżał w kałuży krwi na swoim Deanie...
Płyty Pantery i debiut Damageplan zaraz po tym zajściu zaczęły sprzedawać się jak świeże bułeczki, co niestety wywołuje przykrą myśl, że kolejny dobry gitarzysta musi umrzeć, aby ludzie chcieli zapoznać się z jego twórczością. Z drugiej strony ma to także pozytywny oddźwięk, gdyż taka muzyka najzwyczajniej nie może się zmarnować i niektórzy może w końcu zrozumieją, że thrash nie kończy się na Metallice i Slayer.. .
Wracając do Anselma... Mimo tego wszystkiego, co się stało, dalej go szanuje, bo nie można winić za tę śmierć nikogo, oprócz Nathana Gale'a. Anselmo był jedną z ostatnich osób, która mogła (tak na serio) chcieć skrzywdzić Dimebaga. To co powiedział w wywiadzie było natomiast czystym chwytem reklamowym, jakkolwiek by to nie brzmiało. Można żałować tylko dość nieciekawego pożegnania obu tych muzyków, zważywszy na to, iż Philip nie mógł nawet uczestniczyć w pogrzebie(i na pewno wiele razy przypomni mu się refren "Cememtary Gates")kolegi z kapeli. Oberwało mu się też od opinii publicznej i samych fanów Pantery, na różnorakich forach internetowych. Później opublikowane zostały oficjalne przeprosiny dla rodziny Darella, napisane przez Anselma, zaraz po pogrzebie...
Darrel od poczatku postanowił sobie przekazywać muzyką emocje. Kiedy pierwszy raz usłyszałem "Cowboys from hell" nie mogłem wyjść z podziwu, że można tak grać. Ten koleś wymiatał lepiej niż dwóch doskonałych wioślarzy razem wziętych, był jedną wielką sekcją rytmiczną i automatem do solówek na raz. Darrel grał bardzo madre solówki. Miały one ręce, nogi,(jaja:), a przede wszystkim każda była inną historią. Doprowadził Pantere na sam szczyt i uczynił zespół swoistą ikoną, jeśli idzie o technikę i energie. Przypominał Hendrixa swobodą na scenie, cholera on był najszczerszym kolesiem jakiego widziałem w obiektywie kamery. Zero jakiegokolwiek aktorstwa, tej jebanej zarozumiałości. On pozwalał każdemu człowiekowi, który przyszedł na koncert Pantery poczuć, że gra tylko dla niego. Na Monsters of rock w Moskwie(kiedy Pantera dopiero zaczynała)widać to doskonale. Był najlepiej grającym tremolo gitarzystą na ziemi. Każdemu, kto sądzi inaczej polecam wziąść sobie na warsztat chociażby "Mouth of war" i sam zobaczy, że zrezygnuje po drugim, trzecim takcie. On miał palce z betonu i kurwa wielkie serce. Nie da się ogarnąć liczby osób, którę się na nim wzorowały i które wzorować się będą.
Tak właściwie to moje słowa nic nie znaczą. Ja sam znacze stanowczo za mało by pisać o tak niesamowitej personie jaką JEST Dimebag Darrel. Apeluje tylko abyście zarazili się jego twórczością, kupujcie płyty Pantery, kupujcie Damageplan, dopisujcie się na jego trybutlistach i pamiętajcie:
JEGO MOŻNA BYŁO ZABIĆ, ALE JEGO MUZYKE NIE!!!
Poniżej przedstawiam cytaty "tych wielkich", którzy wyrażają swoje opinie o naszym tragicznie zmarłym bohaterze i chyba najlepiej uwidaczniają ile znaczył Dime dla thrashu i dla muzyki wogóle:
"Dimebag był moim przyjacielem. Nigdy nie zapomne gitary z autografem, którą dał mi z okazji 50 urodzin. Jestem chory z rozpaczy. Za nic w świecie nie potrafie zrozumieć, dlaczego ktoś mógłby to zrobić."
Ozzy Osbourne
"Riff, którego opanowanie innym zajęłoby rok, on roztrzaskiwał w kilka sekund. I wyglądało to jak "Smoke on the water" grane jednym palcem.Był jednym z najfajniejszych ludzi, jakich spotkałem. On po prostu kochał się śmiać i rozśmieszać innych."
Corey Taylor (Slipknot)
"Na pewno ponad sto razy miałem przyjemność oglądać go grającego z Panterą. Był bez wątpienia najbardziej dynamicznym gitarzystą na powierzchni ziemi. Jedynym w swoim rodzaju. Legendą. A poza sceną był fajnym, skromnym facetem z najbardziej zwariowanym poczuciem humoru. Zresztą połowy jego dowcipów nie rozumiałem, bo mówił własnym językiem - Dimeszczyzną."
Rob Zombie
"Głównie z powodu Darrella i Pantery zdecydowałem się dołaczyć do zespołu grającego metal"
Jonathan Davis (Korn)
"To niewiarygodne. Mówienie o Darrellu w czasie przeszłym jest takie niesprawiedliwe. W 1985 roku miałem szczęście poznać go i jego brata po naszym koncercie w Dallas. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem po zakończeniu trasy, był powrót do Dallas i długie balangowanie z Darrellem i Vinniem, bo okazali się najfajniejszymi sukinsynami jakich spotkaliśmy jeżdżąc po stanach przez trzy miesiące. Taki był początek przyjaźni, która wyrosła na miłości, szacunku, zabawie, skandalach, muzyce, gorzale, pocie, późnych nocach, wczesnych porankach, kacu, bólu głowy...i tak dalej. To naprawdę długa lista. Miłość i szacunek za to, że pozwoliłeś mi być maleńką cząstką swojego życia.
Lars Ulrich (Metallica)
"To 11 Września dla mnie i całej metalowej społeczności. Pantera nie tylko dała mi odwagę do bycia sobą, ale była jedną z mych głównych inspiracji, kiedy zakładałem Limp Bizkit. Na zawsze pozostanę jego dłużnikiem"
Fred Durst (Limp Bizkit)
"Bywało, że dzwonił do mnie w środku nocy i grał mi przez telefon kawałki King's X albo Kiss. Jakiś czas temu zgadaliśmy się o tym jak pozbyliśmy się napadów lęku. Powiedziałem, że pomogło mi odstawienie alkoholu i kawy, a on odpowiedział, że lęki minęły kiedy zaczął pić więcej alkoholu. To był cały Dime."
Charlie Benante (Anthrax)
"Nigdy nie zapomne tego, że Exodus, do spółki z Suicidal Tendencies, miał zaszczyt zaprosić Panterę na ich pierwszą trase po Ameryce. Nigdy nie zapomne ich pierwszej próby, kiedy stałem tam z Rickiem Hunoltem i zobaczyłem jak Darrell rewelacyjnie gra "Still got the blues" Gary Moore'a. Od razu wiedzieliśmy z Rickiem, że mamy do czynienia z kimś wyjątkowym, a Darrell co noc nam o tym przypominał. Był dziki, potrafił pić dopóki jego towarzysze nie pospadali pod stoły, a potem wyjść na scene i grać doskonale, bez jednej fałszywej nuty. Był pierwszym gitarzystą, który mnie przeraził, był tak zajebiście dobry."
Gary Holt (Exodus)
"Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że to stało się na metalowym koncercie. Nie moge uwierzyć, że to przytrafiło się Darrellowi. Spośrod wszystkich znanych mi gwiazd rocka, on najmniej na to zasłużył"
Trevor Peres (Obituary)
"To jest kurwa nie fair...Dime'a powinien zabić alkohol, a nie jakiś zasrany, bezwartościowy kutasina, próbujący naśladować zabójstwo Johna Lennona".
Hank Williams III (Superjoint ritual)
"Zawszę się śmiałem, kiedy na mój widok śpiewał wysokim głosem "Ripper" z melodią którą sam sobie wymyślił. Zawsze okazywał mi szacunek, a wiem, że był wielkim fanem Judas Priest z Robem, więc ten szacunek wiele dla mnie znaczył! Plotki, że mamy razem coś nagrywać, były najlepszymi plotkami jakie kiedykolwiek usłyszałem na mój temat."
Tim "Ripper" Owens (eks- Judas Priest, Iced Earth)
"To był dusza-człowiek. Zawsze miał dla innych uśmiech...i dlatego to wszystko nie ma sensu."
Jerry Cantrell (eks - Alice in chains)
"Pamiętam jak z kumplami machaliśmy łbami do "Cowboys from hell". Energia, którą miała w sobie ta płyta, pomagała nam znieść trudne chwile. I choć później wybrałem ścieżkę muzyki bardziej ekstremalnej niż Pantera, to właśnie oni dali mi kopa w dupe, bym zaczął robić to co chce."
Iscariah (eks - Immortal)
"Może i wyglądał na niebezpiecznego, ale Dime mógł ci zrobić krzywdę tylko gdyby udusił cię ściskając na powitanie."
Brad Tolinski (redaktor "Guitar World magazine")
"Pantera to pierwszy zespół, który równie bardzo spodobał się mnie, jak i Jimmy'emu, mojemu synowi. To Jimmy zabrał mnie na ich koncert. Byli wspaniali, a Dimebag grał nowocześnie i z pasją. Wielki muzyk. Wielka strata."
Brian May (Queen)
"Pewnego wieczoru w San Jose, 10 minut przed wejściem Pantery na scene, przyszedł do mnie ochroniarz i poprosił do garderoby. Prawie popuściłem w spodnie. Dimebag powiedział: "Dziś jest ta noc stary". W pięć minut pokazał mi jak grać "Walk" na całkiem inaczej nastrojonej gitarze i powiedział: "Do zobaczenia na scenie" Nie wierzyłem, że to się dzieje naprawdę. Trochę poćwiczyłem i wszedłem na scene. Dime przedstawił mnie i zagrałem z Panterą dla ponad 12 tysięcy ludzi. To była ich ostatnia trasa."
Erik Rutan (eks - Morbid Angel, Hate Eternal)
"To był Indiana Jones metalu, zawsze szukający świętego Graala dowcipów. On był jak wszyscy kolesie z "Jackassa" razem wzięci, całe lata przed pojawieniem się tego programu. dime zrobił to wszystko pierwszy, bez wsparcia wielkiej korporacji i drużyny prawników, którzy mogliby po nim posprzątać."
Scoot Ian (Anthrax)
"Nigdy cię nie zapomne,Dime, mój bracie o wątrobie ze stali. Byłeś kimś więcej niż herosem gitary. Byłeś moim osobistym bohaterem. Czekam na ciebie na scenie z podwójną whiskey. Odpoczywaj w pokoju."
Kerry King (Slayer)
"Był bardziej niż piękny. Gdy wchodził do pokoju, robiło się jaśniej. Pier*** granie na gitarze - choć w tym dorównywał Eddiemu, Randy'emu i Hendrixowi. jedyne co chciał w życiu zrobić to wszystkich uszczęśliwić. Był jak promień słońca. Dime nigdy nie umrze - on płynie w moich żyłach."
Zakk Wylde
Na koniec zostawiłem tą "najmniej znaczącą", ale jakże trafną wypowiedź:
"Nam pozostała muzyka i opowieści. Nic więcej. I jedna, jakże oczywista nauka. Każdy dzień, każdy pieprzony dzień, może być ostatnim.
Michał Wardzała (Mystic Art)
Cytaty pochodzą z MA, a wcześniej z Blabbermouth.net