POLACY NIE GĘSI
Swój black metal mają
Podczas gdy wszyscy gadają tylko o naszej scenie death metalowej, na czele z Vader, który stał się już właściwie firmą dochodową, i zdradzieckim Behemoth, w polskim podziemiu kryje się wiele ciekawych zespołów blackmetalowych. W tym artykule postaram zachęcić Was do zaprezentowania na razie kilku fajnych kapel i sięgnięcia po ich płyty.
Besatt
Tej hordy nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Bytomskie Besatt jest obecnie uważane za niekorowanego króla polskiego podziemia. Jego muzyka przypomina dokonania takich bogów blacku jak Gorgoorth czy Darkthorne i przypadnie do gustu każdemu fanatykowi gatunku. Początki zespołu sięgają roku 1991 r. kiedy to Beldaroh (bas) i jego paru kumpli postanowiło założyć własną kapelę. "Gdy zakładaliśmy Besatt była nas czwórka, która miała satanistyczne poglądy i chcieliśmy je wyrazić poprzez muzykę." - wspomina Beldaroh. Pierwsze lata działalności Besatt to głównie problemy ze składem i palą prób (jedynie Beldaroh do dziś pozostał członkiem zespołu). Dopiero trzy lata później udało się znaleźć odpowiednich muzyków: Fulmineusa (wokal, perkusja) i Weronisa (gitara). Pierwsze demo Besatt ukazało się w 1996 r. "Czarci Majestat", bo tak muzycy zatytułowali swojego pierwszego bękarta, zawierało muzykę dużo różniącą się od późniejszych dokonań grupy. Zespół był wtedy pod znacznym wpływem (nie, nie alkoholu) Samael i Rotting Christ. Wkrótce po wydaniu dema do Besatt dołączył drugi gitarzysta - Creon. Z nim powstał debiutancki album grupy - "In Nomine Satanas". Muzyka na nim była dużo szybsza i ostrzejsza. Po wydaniu "In Nomine Satanas" odszedł Weronis, nie zastąpiony przez nikogo. Od tego momentu po dziś dzień zespół jest triem. Przez kolejne lata horda zyskiwała coraz większe znaczenie w swoim kraju, ale także u naszych południowych i zachodnich sąsiadów. Do dziś zespół nagrał jeszcze trzy longplay'e ("Hail Lucifer", "Hellstorm" i "Sacrifice for Satan") jeden mini-album ("Roots of Evil") oraz zamieścił swoje utwory na dwóch splitach.
Katharsis
Bielskie Katharsis, trzeba przyznać, depcze Besatt po piętach już od dłuższego czasu. Muzycznie prezentuje się równie dobrze, lub nawet lepiej. Katharsis powstało w 1997 r. w moim rodzinnym mieście - Bielsku-Białej z inicjatywy Venturisa (gitara), Asmodeusa (wokal) i Beliala (bas). Podobnie jak w przypadku Besatt i każdego początkującego zespołu, pierwsze lata jego działalności wiązały się z poszukiwaniem stałego miejsca prób i znalezieniem perkusisty. Pałkera znaleźli w 1998 r. w osobie Sukkora Benotha. W tym też czasie nowym wokalistą hordy został Jawa. Ostateczny skład powstał jednak dopiero w 2000 r. gdy wyleciał Jawa, a jego miejsce zajął Venturis, grający nadal na gitarze. Drugim gitarzystą został zaś Demogorgon. W grudniu 2000 r. zespół nagrał swój pierwszy materiał - "Ex Potestati Inferni". Do dziś uważam tą płytę za ich szczytowe osiągnięcie. Można wyczuć tu silne inspiracje Gorgoroth i Darkthrone (szczególnie w utworze "Army of Darkness"), ale pomimo tego grupa ma już tu swój charakterystyczny styl. Rozwalają mnie także niektóre "przebojowe" riffy, które urozmaicają kawałki i nie pozwalają słuchaczowi się nudzić. Na deser zaś fani otrzymali cover Gorgoroth "(Under) A Pagan Megalith", który jest o siedem piekieł lepszy od oryginału! W 2003 r. ukazała się druga płyta zespołu - "Apocalyptic Hellhammer". Według muzyków miała ona "rozjebać "Ex Potestati Inferni"", co jej się niestety nie udało. Nie jest co prawda zła, ale brakuje już tych "przebojowych" riffów i różnych innych urozmaiceń. Za to dostaliśmy porządną dawkę ostrego, bezkompromisowego łojenia. Pojawiły się nawet inspiracje Marduk. Obecnie Katharsis pracuje nad swoim trzecim albumem. Na razie jego premiera nie jest znana.
Kontakt:
C/O Belial
Ul. Panienki 56
43-340 Kozy
e-mail: katharsis_horde@wp.pl
Beleth
Rok 2000 musiał być dla członków Katharsis niezwykle znaczący. Nie dość że nareszcie nagrali swój debiutancki album to jeszcze założyli drugą kapelę! Tak, w Beleth grają w większości muzycy znani już z Katharsis: Belial, Sukkor Benoth, Demagorgon (tym razem wokal). Jedynym gościem spoza Katharsis jest gitarzysta Asmenoth. Zespół swój pierwszy materiał zarejestrował w 2003 r. Było to demo "Warful Existence Of Night". Wokale na nie nagrał Venturis (Demagorgon zastąpił go na tym stanowisku dopiero dwa lata później). Co można powiedzieć o "Warful Existence Of Night"? Utwory są niezłe, choć też wcale nie rewelacyjne, ale wszystko psuje beznadziejne brzmienie. Świetny wokal Vanturisa, którym tak się podniecałem przy słuchaniu obu płyt Katharsis (a w szczególności "Ex Potestati...") jest bardzo słabo słyszalny. Całe szczęście zespół bronił się ponoć koncertowo. Ja na razie nie mogę tego potwierdzić, gdyż jeszcze w wersji live go nie słyszałem , ale za jakieś dwa tygodnie to się zmieni, gdyż wielkimi krokami zbliża się w moim mieście niezłe show: Saltus + Katharsis + Beleth. O, yeah! Z tego co wiem to obecnie Beleth, podobnie jak Katharsis, pracuje nad nowymi kawałkami. Ciekawe co tym razem z tego wyjdzie. Oby tylko zmienili realizatora dźwięku...
Kontakt: jak powyżej
Blaphemy Rites
Blaphemy Rites jest kapelą która już nie istnieje, ale i tak wypada o nich wspomnieć gdyż ich muzyka była zajebista i strach pomyśleć co by się stało gdyby nadal grali. Możliwe nawet że zrzuciliby Besatt koronę z głowy. Zespół powstał w 1997 r. na takim zadupiu co się zowie Niedrzwica Duża (nie mam pojęcia gdzie to coś się znajduje, a na mapie nie chce mi się szukać, bo i tak wątpię czy znajdę). Założyli go Paweł Ciosek i Łukasz Juszka (ale mroczne i satanistyczne xywki!). Twierdzą że "od początku naszym celem było granie ekstremalnej, rozpiżdżającej muzyki blackmetalowej". W sumie to nawet im się to udało. Ich pierwsze nagrania były ponoć o dupę rozbić, ale właściwie to trudno mi coś o nich powiedzieć, bo ich nie słyszałem. W 2002 r. nagrali "Demo 2002" (niech żyje inwencja twórcza autora tytułu!). Muzyka na niej zawarta to najczystszy black metal inspirowany min. Darkthrone, Venom, Bathory i przede wszystkim Sarcofago, którego cover "Christ's Death" również znajduje się na płycie. Podobno w 2004 r. grupa miała w planach nagranie czegoś nowego, ale... no właśnie, Paweł Ciosek zginął w wypadku samochodowym i przeprowadził się do Krainy Szatana. Łukasz Juszka postanowił zakończyć działalność Blasphemy Rites. A szkoda... Mimo wszystko polecam wszystkim "Demo 2002". Nie łatwo go dostać, ale zawsze można spróbować.
Saltus
Slava Im! Saltus jest obecnie, moim skromnym zdaniem, najwspanialszym przedstawicielem naszej rodzimej sceny pogańskiej! Roots of Saltus sięgają stycznia 1997 r. kiedy to Wojnar (gitara) założył Dark Forest. Grupa miała ciągłe problemy ze składem, do czasu jednak kiedy dołączyli do niej Faun (wokal) i Bithorn (gitara), a jej nazwę zmieniono na Saltus. Już w listopadzie 1997 r. powstało słabiutkie demko "Inexploratus Saltus". Sukces grupie przyniosła dopiero pierwsza duża płyta, wydana w 1999 r. - "Słowiańska Duma". Ponieważ Saltus cały czas nie miał stałego pałkera i basisty, perkusję nagrał Darek, a bas Wojtek. Do tego jeszcze Jacek i Wojnar dograli trochę klawiszy. Wyszło z tego istne cudo! Jedna z najlepszych płyt pogańskich naszego rodzimego podwórka. Całe podziemie nosiło jeszcze na rękach zespół na "przebój" "Wielki Las". Po wydaniu "Słowiańskiej Dumy" skład zespołu poszedł w rozsypkę. Odeszli Wojnar i Faun. Ten pierwszy został zastąpiony przez Sokarisa, zaś drugi przez gościa o niezwykle mrocznej ksywie - Cukier. W 2001 r. ukazał się mini album "Symbole Przodków", na którym znalazły się min. cover Slayera "Seasons in the Abbys" oraz "Wielki Las" w wersji live. Na płycie na perkusji zagrał Darek. Obecnie w składzie: Bithorn (gitara), Sokaris (gitara), Diabeł (perkusja) i Grzesiek (wokal) grupa pracuje nad nowym krążkiem, którego roboczy tytuł brzmi na razie "Imperuim Słońca".
Kontakt: battlehymn@go2.pl
Hegemoon
Hegemoon jest najmłodszym zespołem w tym gronie. Powstał w 2001 r. z inicjatywy Daarka (wokal, gitara) i Pogana (gitara). Wkrótce potem dołączył do nich perkusista Legend i w trójkę nagrali siedmioutworowe demo, wydane osobno i na splicie z ukraińskim Runes Of Dianceht. Jaką muzykę wykonuje Hegemoon? Pogański black metal, ale nie w stylu Saltusa czy ukraińskiego Noctural Mortum. Tu nie ma miejsca na melodyjne zwolnienia z gitarką akustyczną w tle - tylko sama rzeź. Materiał zespołu zaintrygował mnie głównie z dwóch powodów: polskich tekstów i brzmienia perkusji. Wysunięto tu na przód werbel i talerze, co dało dość oryginalny efekt, jak na zespół blackowy (nie mogę pozbyć się wręcz skojarzeń z "The Beast" Vadera, a nawet chwilami "St. Anger" Metalliki (!), jakkolwiek są one nie na miejscu). Po nagraniu dema do Hegemoon dołączył basista Seth. Z nim zespół podobno także pracuje nad nowym materiałem.
Na razie to wszystko. W przyszłości może jeszcze skrobnę z nudów podobny art. Zachęcam także różne undergroundowe kapele do powiększania mojej kolekcji płyt/kaset he, he.