:: DZIEŃ PRZEPYSZNY
Lubię swoje życie. Szczególnie wtedy gdy mam pod ręką zmrożonego browara i świeżutką tabakę prosto z Krakowa lub Warszawy. Ale są dni, w których niefart oraz brak szczęścia dominują nad piwkiem, dobrą pojarą od koleżanki, która akuratnie nie ma nic lepszego do roboty poza obstawianiem mi jej. Tak drogi czytelniku, życie to brutal, którego trza jak najszybciej złapać za rogi. Ale jeśli to ci się nie uda lepiej ze wszystkich sił minimalizuj straty. A jeżeli i tego nie potrafisz to lepiej się wyluzuj i podziwiaj moje starcie z niefartownym dniem:). Jeśli cię zrażą niektóre brutalne sceny z tego filmiku drogi czytelniku to oznaka, że jesteś wrażliwym paniczem z domu La Fon Drum Drum. Wierzę, że nie jesteś! Bo po co być takim!

Więc był sobie piękny wiosenny dzień, w którym wszystko się wydawało piękne, czyste a przede wszystkim nieskazitelnie białe. Ja akurat byłem w kuchni, gdy obok mojego bloku spadła 10 metrowa kometa, która rozbiła szereg bloków mieszkalnych pochłaniając setki ludzkich istnień. Ale nadal był piękny dzień. Nie zrażony tym wydarzeniem postanowiłem zrobić ucztę jakiej nigdy jeszcze nie było. W tym celu wyjąłem maszynkę do mięsa tak aby szybciej praca szła. Miałem zrobić gołąbki z kaszą oraz grzybami i wołowiną. Gdy zacząłem wrzucać pierwsze kawałki puściłem Britney na cały fuul i zacząłem kiwać dupskiem w rytm czadowej muzy. I gdy tak pląsałem maszynka wciągnęła najpierw mój rękaw a potem dłoń masakrując ją co do kawałeczka. Potem poszła głowa (która najfajniej chrupała miedzy ostrzami) potem korpus, brzuch i cała reszta. Dom był akuratnie otwarty, więc na dobitkę miałem gościa. Był nim starszy pan dozorca, który za zaległy czynsz wziął mięso na karmę dla swoich psów co to mu parkingu pilnują. Już nie raz mnie w tyłek ugryzły, ale to to już przesada:).

Po tym niefortunnym wypadku kiedy to pozbierałem się do kupy na strzeżonym parkingu poszedłem do super marketu, gdyż strasznie mnie głowa bolała i potrzebowałem leku, a poza tym to miałem do zrobienia zakupy, które to już odwlekałem ładne parę godzin. Gdy wszedłem do sklepu powitała mnie znana i przyjemna muzyczka zapodawana z niewinnych ust Britney. Od razu poczułem się jak kozak i wolno posunąłem w stronę działu z wędlinami, gdzie i sałatki sprzedawano (umiem je robić, ale tego dnia jakoś nie miałem na to siły ani tym bardziej ochoty aby się z tym cackać). Podbiłem do ekspedientki, uśmiechnąłem się przedstawiłem, a następnie znowu się ładnie uśmiechnąłem. Taki był to śliczny widok dla kobiecych oczu, że aż sama zaproponowała randkę. Ale pozostały jeszcze zakupy. Od niechcenia rzuciłem jakąś nazwę sałatki, ona poszła ją nałożyć do pudełeczka. Ja podszedłem za nią, żeby nie musiała wracać. Lecz ona odebrała to jako kontrolę, że niby jej nie ufam. W ataku szału zaczęła mnie okładać tasakiem do kości wołowych i to tą ostrą stroną, którą by można było tnąć żelazo. Po paru sekundach przestała. Ale to że dziś zapomniała okularów sprawiło, że nie zabiła mnie od razu. Miałem otwartą czaszkę oraz wydłubane oczy, które i dyndały koło (o dziwo) nie naruszonej szyi. Bym przeżył gdyby nie śliska podłoga na której wywinąłem orła tak że po uderzeniu w glebę wszystkie moje organy wypłynęły na podłogę. Hi, hi ciekawe czy nie oszukała mnie na tej sałatce:).

Gdy zadowolony wróciłem do domu z wielką paką zakupów oniemiałem w jednym z foteli siedział Sir_Nick, a obok niego leżała 50 kilowa sztanga. Na początku przywitaliśmy się "w beczkę", a następnie napiliśmy się browara. On walnął se bezalkoholowego, a ja jeszcze do swojego dolewałem spirytusu. I nagle Grzesiek zerwał się z miejscówy jak oparzony i oznajmił mi, że będę słaby jak będę tak w siebie ładował ten alkohol. Ja nie dałem wiary jego słowom i postanowiłem zrobić konkurs na zasadzie kto więcej razy podrzuci 50 kilową sztangę po swoim ulubionym specyfiku. Jako gospodarz domu wymusiłem na gościu pierwszeństwo. Położyłem się na stołku i zacząłem pakować. Sir_Nick zadeklarował się, że będzie mnie asekurował. No i od słów przeszedł do czynów. Nachylił się nade mną i wtedy jedna ze spinek [SPINKI DO WŁOSÓW??? A FE!!! ;P - SN] w jego bujnych i gęstych włosach wpadła mi do gardła. Zakwiknąłem, a gdy Grześ zobaczył co się stało jednym ruchem reki wywalił sztangę (z która się męczyłem wyciskając serię) na drugą stronę osiedla i przystąpił do pierwszej pomocy. I bym przeżył, gdyby mój wybawca chodził na lekcje PO [To kłamstwo, oszczerstwo! Wypraszam to sobie, mam ukończony szesnastogodzinny kurs pierwszej pomocy! :D - SN]. A tak to zaczął mi masować gardło rozszarpując jego ścianki ostrymi krawędziami spinki. Wiec oprócz duszenia się doszedł jeszcze rozległy wewnętrzny krwotok. A mówiłem mu zrób coś z tymi kudłami! (Nie no, wielce spoko to wygląda, mówię serio:). No i po pół godzinie wykitowałem gdyż wpadł Ababeb z glanami i nie zauważył mnie a szczególnie mojego gardła na które stąpnął podążając do barku z winkami:). I tak bym mu pozwolił korzystać do woli:D .

Po tak przyjemnym popołudniu udaliśmy się wszyscy razem na grilla. Ababeb stawiał kiełbasę oraz keczup i musztardę, zaś ja niosłem związanego Sir_Nicka z ogoloną głową. Gdy dotarliśmy na miejscówę czyli działkę wszyscy razem zakrzyknęliśmy: "Jaki jest piękny ten świat, róbmy grilla niech się mięso ckwazy na grillu:)." Było to bardzo dziwne ale co pewien czas moi współbiesiadnicy rozlewali na ziemię zamiast do grilla benzynę. gdy tylko zwróciłem im na to uwagę spadł na mnie worek z 50 kg ziemniaków, który ustawiłem tam aby potem se zrobić zapiekane bulwy. I bym przeżył gdyby worek nie spadł pod felernym katem który połamał mi szyję a dokładnie to zrobił z niej harmonijkę. Później już było tylko lepiej bo przyszedł Der z 2 metrowym zegarem którym podpalił całą działkę. Der, Ababeb oraz Sir_Nick wyskoczyli z ognia jak Rambo ze wszystkich opresji czyli silniejsi niż zwykle. Grześkowi to nawet włosy odrosły bujniejsze i gęstsze niż zwykle [Feniks jakiś czy co? ;) - PP]. A je sobie w ogniu leżałem i skwierczałem jak baleronik który mieliśmy zjeść na kolację. Ech fajnie było tak ciepło i przytulnie. Gdy ogień opadł pozostałem jedynie ze szpakami oraz z żbikami co mnie tylko kąsały.

[Nie wiem czemu, ale odnoszę wrażenie, że ta historia nie jest oparta na faktach autentycznych... ;P - SN]

[A mawiają, że kreskówki z serii "Tom & Jerry" nie skrzywiają psychiki. ;) - PP]
PS: Ostatnimi czasy czuję się jak wadliwa gospodarka w państwie totalitarnym. Wszyscy ją widzą ale nikt o niej nie mówi:(.
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.