| :: WINO DZIADKA Z PIWNICY | |||||||||||||||||||||
|
Pierwszy raz piszę recenzję zbiorową. Jako przedmiot tego, hmm..., kwadracika wybrałem wina, które znalazłem przez przypadek w piwnicy mojego dziadka. Och, Boże, daj mi więcej takich przypadków!
Wpadam do piwnicy po rower i zanim spojrzałem na niego, wśród brudu, smrodu i ubóstwa zauważyłem butelki z winem, na które mój wzrok jest wyjątkowo wyczulony. Na przykład jeśli w ciemnym pomieszczeniu postawicie obok siebie latarkę i wino, to niemal na dziewięćdziesiąt procent szybciej chwycę za wino niż za latarkę. ;) Ot, taka już moja natura. ;p Nieważne. No więc postanowiłem obadać nieco zawartość butelek, na których widniała andergrałdowa etykieta zrobiona chyba z jakiegoś plastra, a na niej napis: WINO OWOCOWE i rok produkcji. Do recenzji trafiłem trzy wina z lat 1995 (och, ach, dobry rocznik mnie się trafił ;p), 2001 i 2005. Na pierwszy ogień poszło wino z `95 roku. Ponieważ był ze mną kumpel-rzul (hi seba ;p) to dałem mu pierwszego łyka, żeby się przypadkiem nie rozpłakał. Na serio to dałem mu, żeby spróbował, czy to nie jakaś krew kaczki na czarną polewkę albo stara dykta. Ale kto tak naprawdę trzyma starą dyktę w piwnicy? To musiało być wino. Jak zwykle intuicja mnie nie zawiodła. Najpierw lufę pociągnął seba, którego wyraz twarzy wskazywał na to, że chętnie wyrąbałby całą butelkę, ale zanim zebrał myśli do kupy, wyrwałem mu butelkę z rąk i wziąłem się za degustację. Cóż mogę powiedzieć o tym napoju (;D)? Ano tylko to, że to najlepsze wino jakie piłem, a smakiem może konkurować tylko z nalewką babci greena431. ;p Wziąłem drugiego łyka, by upewnić się, czy rzeczywiście jest tak doskonałe i po raz kolejny się nie zawiodłem. Wino jest słodziutkie jak cukiereczek. Wyraźnie zarysowany smak wiśni, porzeczek i czegoś tam jeszcze (mierny ze mnie smakosz ;pp) oraz odpowiednia moc (tak na oko koło 15-20 promili) sprawia, że mamy ochotę wychylić całą butelkę. Szczerze mówiąc chętnie wprowadziłbym to wino do sprzedaży, tylko nie za bardzo wiem jak się je robi.
Niestety nie mogłem wypić więcej, żeby dziadziuś się nie zorientował. :) Sięgnąłem więc po drugą butelkę z tajemniczą etykietką wykonaną, podobnie jak w pierwszym winie, z plastra. Rok 2001. Nie wiem gdzie się podziały pozostałe wina z przedziału 95-01, ale nie chce mi się prowadzić wnikliwego śledztwa na ten temat. Wino z roku 2001 charakteryzuje się nieco mniejszą ilością cukru i dlatego można zaliczyć je do win półsłodkich. Wyraźnie czuć smak wiśni i małej odrobinki jakiejś goryczki albo pestek. ;) Ogólnie mniej smaczne od pierwszej propozycji, ale nadal bardzo dobre i mocne. seba mówił, że najbardziej smakował mu właśnie ten napój relaksacyjny. Fajnie rozgrzewa żołądek po wypiciu kilku łyków. Tylko szkoda, że nigdy się o tym nie przekonacie. ;p
Jako ostatniego przyszło mi spróbować wina z roku 2003, które nie podeszło mi zbytnio do gustu. Smak jakiś kwaśno gorzki, jakby ktoś porzucił cukru. Do tego wydawało się dosyć ciężkie, co dla wina jest dosyć niepożądaną cechą, gdy chcemy wypić większe ilości. Nie przepadam za winami o takim smaku (wytrawne, półwytrawne), dlatego tę butelkę odłożyłem już po pierwszej lufie. seba także pokręcił nosem i jako swojego faworyta wskazał wino numer dwa czyli rocznik 2001. Dla mnie rządzi i panuje stara dziewięćdziesiątka piątka. Obaj jednak uznaliśmy, że numer trzy ssie. ;)
Koniec końców wziąłem ten cholerny rower, który był celem mojej wyprawy do piwnicy. Mam także nadzieję, że na wakacyjny zjazd redakcji Lodówy Center (będzie taki? [A kto to wie? - SN]) uda mi się wyciągnąć z piwnicy słynny rocznik `95. Mam także nadzieję, że po powrocie do domciu mój dziadek nie zapyta: "Michał, gdzie jest wino z `95 roku i kto, do cholery, ukradł moją bańkę milion?!" A łyżka na to - niemożliwe. ;/ miekki
[miekki@actionmag.info]
| |||||||||||||||||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||||||||||||||||