| :: CHOLINEX | ||
|
Właśnie przeczytałem recenzję Cholinexu autorstwa znanego w niektórych kręgach gościa co się zowie Sato. Otóż mister Sato zauważył i określił Cholinex mianem leku dobrego, a nawet, sądząc po ocenie (100%) leku idealnego. ;p Ale ja mam na ten temat inne zdanie.
Kiedyś, gdy nie byłem jeszcze nienormalny... Ekhm.. Kiedyś, gdy nie byłem jeszcze red_aktorem Lodówy, co Center ma w nazwie, byłem miłym, spokojnym, opanowanym, inteligentnym człowiekiem. Nie piłem browarków, win i całego tego gównianego świństwa (och, wyśmienite określenie ;) i w ogóle (47 ;p) żyło mi się dostatniej. Ale jak to bywa wszystko co dobre w końcu się skończyło i nagle zachorowałem. Byłem ciężko chory, lekarze dawali mi tylko kilka lat życia, dlatego zacząłem pisać do Lodówy, by dać coś z siebie dla innych. By pozostawić po sobie ślad na tej parszywej Ziemi. Jednym słowem zaziębiłem się i leżałem w łóżku. No i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby moja mother nie kupiła mi Cholinexu, jako środka mającego postawić mnie na nogi, czyli wysłać z powrotem tam, gdzie moje miejsce, czyli do szkoły. W mojej rodzince lek ten, obok Gripexu, uznawany jest za podstawę leczenia chorób. Nie ważne czy masz raka AIDS* czy zapalenie downa*, zawsze dostaniesz Cholinex lub Gripex. No, ale mnie dopadło zwykłe zapaleni.. tfu.. przeziębienie. Czułem się mniej więcej tak, jakby bolało mnie gardło, gdyż bolało mnie gardło. ;) Bajdełej kupili mi tego Cholinexa i kazali ssać (sam se ssij) co jakieś pół godzinki. Położyłem się wygodnie na starej, pozarywanej wersalce i konsumowałem (nie chcę używać tego słowa na s) tabletkę po tabletce. No z tą tabletką po tabletce to trochę przesadziłem, bo kto tak naprawdę chciałby wyzdrowieć po jednym dniu i wrócić od razu do szkoły? Więc ssałem (ble..) pierwszą tabletkę tego dnia, około dwunastej w południe i oglądałem jakieś bzdury w TV. Było całkiem przyjemnie, muszę przyznać. ;) Ale do czasu, gdy podczas ssania tabletki zachciało mi się kaszleć i ta nieszczęsna tableta wpadła mi tak gdzie nie powinna. To znaczy zacząłem się krztusić. Mało się nie udusiłem, ale jakoś zdążyłem odkrztusić Cholinex i złapać dech. Cholerka, gdy pomyślę sobie, że mogłem dusić się tą tabletką i czekać na ratunek póki ktoś nie pofatyguje się przyjść do domu, to mogę powiedzieć, że to był wielki cud i zarazem wielka przysługa ze strony mojego skromnego organizmu, że macie wątpliwą przyjemność czytania moich tekstów w AM. Głupie, długie zdanie, w którym sam nie rozumiem o co chodzi, ale jest późno i nie chce mi się zmieniać. ;P Podsumowując: Nie taki Cholinex piękny, jak go Sato maluje. ;p miekki
[miekki@actionmag.info]
np. Death "Painkiller" [Hehe, a to żeś się wstrzelił z tym soundtrackiem (no bo Cholinex to taki trochu painkiller ;)) - SN] | ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||