| :: WHITE NIGGER'S FOOD | ||
|
Hm.. Mój angielski jest żałosny. Uczę się już prawie rok i mam problemy nawet z zatytułowaniem artykułu (to brzmi cudownie :) do Lodówy Center. Głównym dylematem jest oczywiście wyraz nigger. W wolnym tłumaczeniu słowo to znaczy tyle co czarnuch. Jednak w dzielnicy, w której aktualnie mieszkam i rządzę, grupa trzymająca władzę, czyli ja, tytułuje się tytułem white niggera. Co jak nietrudno się domyśleć znaczy biały czarnuch. ;) Nazwa wypłynęła po spożyciu Cherry z Lidla i od razu przyjęła się na West Bronxie.
Jednak oprócz rządzenia mafią West Bronxu, picia, palenia (po piciu), dosyć częstych strzelanin i gwałtów na zlecenie (i bez zlecenia też ;) muszę czasami coś zjeść. Spoko, spoko, nie myślcie sobie, że ten tekst, który aktualnie czytacie to jakaś wiejska recka wina lub czegoś w tym rodzaju. Za prawdę, za prawdę powiadam wam: nie samym winem żyje człowiek, ale mleczkiem zagęszczonym słodzonym z puszki, które kupuje się w sklepie. Sory, ale jakiś debilny komar właśnie żre mnie w plecy. ;[ ... Heh.. Do przygotowania potrzebujemy:
Och, ach, idziemy pić. Och, ach, patrzymy na zegarek, odejmujemy kalkulatorem i wyłączamy gaz. :) Zapuszczamy muzyczkę, najlepiej jakiegoś punk rocka, żeby było szybko i melodyjnie, na przykład Rodzina słowem silna zespołu Piersi. Zmyj podłogę, wynieś śmieci Potem idź wyprowadź psa Umiesz tylko robić dzieci Na ch** za ciebie wychodziłam (refren pominę, kolejne zwrotki też) [Moim skromnym zdaniem kultowy (przynajmniej w moich kręgach) fragment "za swoje piję ja ile chcę" nie powinien zostać ominięty! ;P - SN] Gdy jesteśmy trochę w lepszym humorze, ponieważ nie jesteśmy jeszcze żonaci i nie mamy takich problemów możemy zabierać się za dalszą robotę. Przez ten czas zachwytów nad własnym losem puszeczka powinna już wystygnąć, a my powinniśmy powoli otwierać ją wytworem nowoczesnej techniki - otwieraczem samostrugałkiem. ;p Gdy w końcu otworzyliśmy tę puszkę, smarujemy wafle mleczkiem, które powinno być gęste i żremy wszystko jak leci. Gdy wafle się skończą, jemy wszystko łyżeczką albo palcami (gdy nie chce nam się wstać po łyżeczkę). ;) Po zakończonej uczcie wyrzucamy puszkę przez okno, wkładamy kalesony i idziemy na wożonko. ;) Stej tró! miekki
[miekki@actionmag.info]
| ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||