|
W zasadzie wiele można by zarzucić "Regulatorom": że niby
głupkowaty początek fabuły (to COŚ w kopalni), że niby więcej tu flaków i krwi
niźli ciekawych przemyśleń, że brak głębszej myśli... Nie można jednak tej
książce odebrać jednego - przyjemności z czytania. Bo po cóż czytać coś, czego
śledzenie wzrokiem tekstu idzie nam opornie? No, po co się pytam?! Są wszak
wyjątki, ale ja z sadomaso zrywam definitywnie i praktyki miażdżenia jąder już
więcej się nie podejmuje. Polecam przeczytać bo jest to kawał akcji za pomocą
słów spisanej.
Winix
winix@autograf.pl |