|
Jonathan Carroll - "Muzeum Psów"
"Nie możemy zrobić ani kroku w stronę nieba. Taka podróż w pionie przekracza
nasze możliwości. Jeśli jednak przez długi czas patrzymy w niebo, przychodzi Bóg
i zabiera nas do góry. Podnosi nas z łatwością." - Simone Weil
Cześć. Nazywam się Harry Radcliffe i jestem znanym architektem. Niektórzy mówią,
że naprawdę genialnym. Trwam właśnie w dwóch związkach z pięknymi kobietami. One
wiedzą o sobie, a ja wiem, że prędzej czy później będę musiał wybrać. Ale to
może lepiej później... Niedawno dostałem arcyciekawą propozycję - budowę Muzeum
Psów dla (uwaga!) sułtana Saru. Właściwie to na początku nie chciałem się
zgodzić, ale kiedy uratował mnie z trzęsienia ziemi, to... no, sami wiecie. Nie
wypadało odmówić. Szkoda tylko, że niedługo potem sułtan został zabity przez
swego największego wroga, Cthulu. Na domiar złego następcą został jego syn,
który właśnie odbił mi jedną z partnerek. I chce się z nią żenić. Postanowiłem
jednak zbudować to muzeum, nie tylko z szacunku dla starego wodza. Że się
narażam Cthulu i jego ludzie mogą mnie w pewnym momencie po prostu "sprzątnąć"?
Cóż, mówi się trudno.
W swojej kolejnej książce Carroll ponownie daje popis wspaniałej wyobraźni,
łączenia świata realnego z magicznym. A kiedy okazuje się, że Muzeum Psów to tak
naprawdę... ale ćśś, nie zdradzajmy wszystkiego. Czytelnik sam powinien poznać
wszystkie smaczki ukryte w książkach tego autora, a jest co poznawać. By
zachęcić wciąż niezdecydowanych, przytoczę jeszcze Washington Post, tak, jak to
zrobił wydawca książki:
|