|
J.K Rowling - "Harry Potter i Zakon
Feniksa"
Tak jakoś nie mam co robić, to napiszę recenzje tejże książki. A tak w ogóle, to
cześć tym którzy to czytają.
"Chorego Portiera" (albo Harry'ego Potter'a, jak kto woli) znają chyba wszyscy.
Większość z was przeczytała pewnie chociaż jedną cześć tej słynnej już sagi.
Seria o chłopcu z blizną na czole zajmowała pierwsze miejsce na światowych
listach bestsellerów. Piszę, że zajmowała pierwsze miejsce, bo teraz żem coś
słyszał, że Eragon Paoliniego. Cóż Chory Portier przeżył wiele przygód w ciągu
swoich pierwszych czterech lat nauki w Hogwarcie (Szkoła Magii i
Czarodziejstwa). Czego mogłem się spodziewać po piątej części tego cyklu?
Chciałem, żeby była ona tak samo dobra jak poprzednie.
Przed rozpoczęciem piątego roku szkolnego Harry popełnia wykroczenie przez,
które będzie musiał stawić się w Ministerstwie Magii na rozprawie sądowej.
Jeżeli przegrałby, musiał by opuścić Hogwart, ale wygrał. Później Pottera
spotyka jeszcze wiele dziwnych rzeczy. Na przykład tajemnicze sny. Miewa on
również dziwne "przebłyski". Kiedy napotyka na swojej drodze Albusa Dumbledore
ten go unika. Dlaczego? Na to pytanie (i wiele innych) musicie znaleźć odpowiedź
w książce.
Seria o Harym Potterze podobała mi się. Fajnie się czytało pierwszą część,
trochę gorzej drugą, trzecią znakomicie i wreszcie czwartą tak dobrze jak
pierwszą. Jak więc bardzo łatwo się domyślić najbardziej spodobała mi się część
trzecia. Do tego momentu nie wiedziałem dlaczego, ale teraz już wiem, bo nie
było w niej Lorda Voldemorta (myślę, że wszyscy wiedzą kto to, nawet jak nie
czytali książki to z filmu). Trzecia część mówiła o Syriuszu, jak się później
okazało ojcu chrzestnym Pottera.
|