#Konflikty Zbrojne On-Line#                         "...Wszystkie wojny są wojnami domowymi, ponieważ wszyscy ludzie są braćmi..."













Konflikty Zbrojne Numer 12 | Sierpień 2005                                                    poprzednia strona | spis treści | następna strona
Desert Rats versus Afrika Korps
  Autor tekstu: Julek

    Dzisiaj postanowiłem zrecenzować dla was grę, którą mógł każdy kupić za friko, gdyż była dołączona do numeru 08/2004 CD-Action. Jest to produkt firmy Monte Cristo znany pod tytułem Desert Rats verus Afrika Korps. Ta gra jest wielką gratką dla każdego fana strategii. Dlaczego? Zaraz o tym przeczytacie.


Żar słońca

Areną działań, w przeciwieństwie do innych gier poświęconych największej wojnie w historii ludzkości, nie są ani zaśnieżone równiny Kaukazu czy też zielone pola nad Sekwaną, lecz rejony Afryki Północnej, czyli spieczone żarem słońca pustynie. Do tej pory producenci gier niesłusznie zapominali o kampanii prowadzonej w Libii, Egipcie i Tunezji. Desert Rats vs. Afrika Korps zsyła nas właśnie w rejon tych naprawdę gorących walk, podczas których żołnierze walczyli o dosłownie każdą garść piachu. Gra ta mówi o trudnościach, jakie spotykali żołnierze z jednostek zarówno walczących po tej złej stronie, jak i aliantów.


Od olimpiady po Tobruk

Sinclair i Hartmann spotkali się pierwszy raz w 1936 roku na olimpiadzie w Berlinie. Tam mimo stoczonego boju o medale zostali przyjaciółmi. Po rozpoczęciu wojny stracili kontakt ze sobą. Nie wiedząc nic, co się dzieje z drugim, wstąpili do wojska. Teraz po kilku latach spotkali się ponownie na piaskach Afryki Północnej. Tam znowu podejmą walkę miedzy sobą tyle, że o coś ważniejszego. Celem każdego z nich jest przeżycie i niedoprowadzenie do śmierci drugiego. Czy im to się uda? Zobaczymy.


Wbrew pozorom nie jest to fabuła jakiegoś dobrego filmu, lecz bohatera tejże recenzji. Podczas gry możemy pograć obydwoma i poprowadzić ich dalsze losy w trybie historii (Story Mode), w którym rozegramy 6 misji dla Niemców i 8 dla aliantów. Oprócz tego możemy rozegrać dwie kampanie oraz rozegrać dowolną misję (pod warunkiem, że przeszedłeś ją podczas kampanii). Dodatkowo dla początkujących dołączono wyśmienity samouczek, który zapozna nas ze wszystkimi aspektami gry.


Jakie zadania, sir?

Ale nie tylko fabuła sprawia, że gra jest bardzo ciekawa. Bardzo dobrze autorzy zrealizowali misje, które na pewno nie spowodują u nas znużenia. A co jest sprawcą tego? Przede wszystkim kilka dobrych, nowych pomysłów oraz spore zróżnicowanie misji. Autorzy zafundowali nam między innymi: ochronę wycofujących się wojsk nowozelandzkich podczas ataku wroga, wspomaganie włoskich sojuszników w czasie ataku na bazę, eskortowanie ciężarówek z zapasami dla wycieńczonych wojsk. Oprócz misji, w których musimy walczyć otwarcie z dywizjami przeciwnika zdarzają się takie, w których przyjdzie nam się zmierzyć z wrogiem na jego terenie, czyli za linią frontu.




Wtedy jesteśmy całkowicie zdani na swoje umiejętności, gdyż wojacy bez ciężkiego sprzętu są naprawdę łatwym celem. Musimy więc tak działać, aby zdobyć ciężki sprzęt i za jego pomocą zniszczyć wroga. Warto także wspomnieć, że każda misja oprócz głównego zadania (np. zniszczenie bazy) niesie obok zadania poboczne (np. przejęcie konwoju), które naprawdę warto wykonywać, gdyż za każde wykonane zadanie, czy to główne, czy poboczne, otrzymujemy punkty doświadczenia, za które dowództwo przysyła nam jednostki specjalne.


Czym walczyć?

Przed każdą misją gra przenosi nas na ekran, w którym sami wybieramy, jakimi jednostkami mamy zamiar kierować podczas wykonywanych zadań. Jest to według mnie bardzo dobry pomysł. Dzięki tym możliwościom gra staje się według mnie dużo ciekawsza, gdyż w każdej misji możemy wybrać jednostki tak, aby reprezentowały nasz sposób gry. Wolimy grać kilkoma, ale silnymi jednostkami? Nie ma sprawy wydajemy nasze punkty na trzy-cztery silne czołgi. Wolimy grać wieloma, ale słabszymi jednostkami? Też nie ma problemu. Wybieramy dużo słabej piechoty. Wszystkich jednostek w grze jest naprawdę sporo. Z jednostek piechoty spotkamy tu snajperów, medyków, saperów, celowniczych karabinu maszynowego, czy kolesi z miotaczami ognia. Sporo jest tu także pojazdów i broni pancernej. Powalczymy różnej maści czołgami, zarówno ciężkimi, jak i lekkimi, transporterami opancerzonymi. Pomogą nam także w walce ciężarówki holujące działa różnych kalibrów oraz żołnierzy czy też motory. Nad naszymi głowami spotkamy latające tu i ówdzie samoloty. Niestety, nie spełniają one tak wielkiego znaczenia, lecz czasami bardzo się przydają. Każda z jednostek jest określona różnymi możliwościami i niekażda jest dostępna od początku. W grze można zdobywać jednostki wroga i sami nimi potem powalczyć. Jest to przydatne, jeśli działamy od początku bez ciężkiego sprzętu.


WALKA!

Jak w wielu strategiach, tak i tu kluczem do zwycięstwa jest walka. Została ona w Desert Rats vs. Afrika Korps zrealizowana bardzo dobrze. Ale po kolei. W każdej misji kierujemy bohaterem zadania oraz jego podwładnymi. Pamiętajmy jednak, aby bardzo uważać na naszego bohatera, gdyż jeśli on zginie (mimo tego, że mamy jeszcze wiele innych jednostek). pokazuje się nam wiele mówiący napis "game over".

Ciekawostką jest także to, że w każdym momencie walk możemy obsadzać maszyny załogą. Dobrze rozwiązane jest to, że możemy obsadzić czołg np. jedną osobą zamiast trzema. Wpływa to wprawdzie negatywnie na pole widzenia i szybkostrzelność pojazdów, ale przydaje się, gdy mamy mało żołnierzy, a napotykamy na dużo jednostek pancernych. Dzięki dobremu AI naszych poddanych walka z wrogiem (który nawiasem mówiąc inteligencję też ma niezłą) jest łatwiejsza. Nasi poddani solidnie wykonują rozkazy, jeśli im rozkażemy nie atakować, nie atakują. Natomiast jeśli nie wydamy żadnego rozkazu, a zaatakuje nas wróg, to nasi wojacy nie stoją jak słupy soli, jak to się zdarza w niektórych grach, lecz odpowiadają ogniem i najpierw starają się unicestwić najsilniejsze i najbliższe jednostki wroga.


Piękno pustyni.

Graficznie Desert Rats vs. Afrika Korps prezentuje się cudownie. Graficy pokazali, że nawet nieciekawą dla oka pustynię można poprzez szczegóły do tego stopnia, że niekiedy wstrzymujemy dech w piersiach. Cudownie wyglądające wydmy, szczegółowe budynki czy podobne wręcz do oryginałów z lat czterdziestych mundury żołnierzy. Doskonale odwzorowane wozy jadące przez niby martwą pustynię wyglądają jak prawdziwe. Co ważne, każda jednostka zostawia za sobą, ślady, dzięki czemu czasem możemy zobaczyć gdzie przechodził wróg. Wyśmienita praca kamery powoduje, że niekiedy czujemy się w filmie (gdy bohater ginie kamera kręci się wokół niego w zwolnionym tempie, co czasem daje świetne efekty). Dobrze wyglądają także wszelkie wybuchy czy trafienia żołnierzy.




Bardzo podobało mi się, gdy podczas jednej z misji po raz pierwszy trafiłem w haubicy w transporter opancerzony. Świetnie zrealizowany wybuch i chwilę później odymiony wrak. Na dużą uwagę zasługują wszystkie scenki realizowane na engine gry. Sami musicie zobaczyć zmierzające w stronę Kairu czołgi. Po prostu bajka. I w końcu dochodzimy do rzeczy, która wywarła na mnie takie wrażenie, że spadłem z krzesła i zaryłem szczęką w podłogę. Mianowicie jest to po prostu cudowna, piękna, olśniewająca... burza piaskowa. Takiej "zadymy" jeszcze nigdy w grach nie widziałem. Czymś cudownym są tumany piachu walające się po pustyni i skutecznie skracające nam widoczność. Po prostu poezja. Sami musicie to zobaczyć.


Odgłosy pustyni.

Dźwięki w grze prezentują się bardzo dobrze, wręcz rewelacyjnie. Terkotanie karabinów, wystrzały z artylerii, czy zgrzyt piasku pod gąsienicami czołgów pędzących po pustyni brzmi cudownie. Ponadto, w tle słychać bardzo dobrą muzykę, która wcale nie nuży i doskonale pasuje do klimatów. Brawa należą się także aktorom podkładającym głos w misjach. Wystarczy usłyszeć kilka słów, a od razu rozpoznamy, czy przemawia Francuz, Anglik, bądź Niemiec. Wprawdzie mówią po angielsku, ale nie jest to wcale takie złe.

Trudny werdykt.

Długo zastanawiałem się, jaką ocenę postawić recenzowanej grze. Obdarzona jest niesamowitą grafiką, rewelacyjnym dźwiękiem i, co najważniejsze, wciąga na długie godziny. Wydaje się, że gra powinna dostać dziesięć, lecz z pewnych powodów dziesiątki wstawić nie mogę. Wstawiam więc zasłużoną dziewiątki i znak jakości. Jeśli ktoś jej jeszcze nie ma, niech zakupi ją zaraz i sam zobaczy, czym się zachwycałem. A ja tymczasem wracam do dwójki przyjaciół.


» Desert Rats verus Afrika Korps
9+
Developer: Monte Cristo
Dystrybutor: Cenega
Rok wydania: 2004
    Plusy     Minusy
+ grywalność
+ wciągająca fabuła
+ ciekawe misje
+ duża liczba jednostek
+ walka
+ praca kamery
+ cudowna burza piaskowa
+ cut scenki
+ muzyka i dźwięk
+ akcent jednostek
+ dodana za darmo do CDA
+ duża liczba jednostek
- nie ma
Wymagania sprzętowe
Wyróżnienie:
Procesor 1 GHz
Pamięć RAM: 256 MB
Karta graficzna: 64 MB
Karta muzyczna: zintegrowana
Windows 9x/Me/XP
» Kup teraz | Cenega.pl |


Konflikty Zbrojne Numer 12 | Sierpień 2005                                                    poprzednia strona | spis treści | następna strona
Numer złożony dnia 5 czerwca 2005 roku. Wszystkie prawa zastrzeżone dla Konflikty Zbrojne ® «2005»