« poprzednia | spis treści | następna »  
Chariots of War
Bedzio

Pamiętacie może jeszcze grę Legion? Była to średnia strategia, na której bardzo zawiedli się gracze, gdyż spodziewali się dużo więcej. Chariots of War jest sequelem tejże gry, która pochodzi rodem z Slitherine Strategies. I zapewne grając w CoW przeżyjemy deja vu. Ale czy warto w to w ogóle zagrać?

Jak wspomniałem chwilę temu, gra bardzo podobna jest do innej strategii, który nosi tytuł Legion. Doskonale zaobserwować można, że twórcy nie tworzą tutaj całkiem nowej gry, lecz udoskonalają stare dzieło, które nie było takie, jakie miało pierwotnie być. Legion nie posiadało tego czegoś, co przykuło by gracza na długie godziny, i spodobała się tylko niektórym. Starzy wyjadacze z pewnością długo z Legionem nie zabawili, bowiem obiecywano im więcej. Z Chariots of War jest inaczej. Pomimo tego, że jest to sequel Legion, nikt nie spodziewał się hitu, a dobrej strategii. Ja również byłem ciekawy co tym razem przygotowali dla nas panowie z Slitherine, toteż szybko zainstalowałem grę, następnie uruchamiając ją. Niestety, CoW nie posiada żadnego intra, lecz reklamę dystrybutora (a jest nim firma Play). Chwilę później ukazało się menu główne, które bardzo przypominało mi te z gry Legion. I w tym momencie już się na czymś zawiodłem. Mianowicie nie znalazłem tam żadnych opcji konfiguracyjnych! Nie znalazłem tam nawet przycisku "Opcje"! Tak nie powinno być, ale cóż. Myślałem, że przynajmniej w samej grze będzie można coś poustawiać, ale po raz kolejny zawiodłem się. Co prawda można było wybrać głośność muzyki i dźwięków, ale te dwie konfiguracje jakoś mnie nie zadowalają.



Co, gdzie i jak?

Po zapoznaniu się z głównym menu i opcjami tam dostępnymi postanowiłem przejść do samej gry. Na sam początek uruchomiłem samouczek, gdyż nie umiałem jeszcze dokładnie posługiwać się w CoW. Po tym fakcie robiłem wszystko to, o co prosił mnie komputer (kroki, które trzeba wykonać ukazywały się w ekranie wiadomości). A więc grałem, grałem... i dotarłem do końca.

Muszę niestety wam szczerze powiedzieć, że samouczek jest po prostu słaby. Dlaczego? Po pierwsze, zamiast nauki od podstaw często nie możemy się połapać, o co prosi nas komputer. Fajnie by było, gdyby były przynajmniej jakieś strzałki, które oznaczałyby gdzie trzeba wejść. W tym przypadku często szukamy opcji. A przecież można łatwiej. Po drugie, jeśli popełnimy jakiś błąd w tutorialu, wtedy musimy zaczynać go od nowa. Bezsensowne, ale prawdziwe. Mi osobiście na początku zdarzyło się kilka razy zrestartować, gdyż byłem kompletnie zagubiony, tymczasem komputer kazał mi robić coraz to nowsze rzeczy, nad którymi nie byłem w stanie zapanować. Poza tym w omawianym teraz trybie znalazłem parę literówek, a ponieważ bardzo lubię podawać przykłady tym samym uczynię to także w chwili obecnej. Zaobserwowałem na przykład takie coś jak: "wybierz ich i kliknij dwa raz zwiększ", czy "wyberz połączoną armię". Nie będę więcej wytykał uchybień w tutorialu (bo takowe na pewno by się znalazły), więc śmiało stwierdzę, że jest on po prostu słaby i niedopracowany. Szkoda również, że jest krótki i nie ma szans nauczyć się w nim wszystkiego, co może zaoferować nam Chariots od War.

Zniesmaczony? Zagraj w kampanię!

Kolejnym etapem mojej przygody z grą była kampania. A tych do wyboru mamy aż sześć. Wszystkie rozgrywają się oczywiście w starożytności. Właściwie bawić się będziemy aż przez 1500 lat, gdyż zaczniemy w 3000 roku p.n.e, a skończymy w 1500 roku p.n.e. Oczywiście wszystkie te lata porozrzucane będą po owych kampaniach. A te wyglądają naprawdę ciekawie. Pierwsza z nich to tzw. "Wielka Kampania". Obejmuje ona cały starożytny Bliski Wschód. Zaczynasz grę, nie posiadając praktycznie nic (tak zresztą jest we wszystkich kampaniach, prócz ostatniej, szóstej), natomiast dopiero później pojawiają się nowe technologie.
Tak czy siak, walczyć będziemy tutaj z 50 narodami, zatem szykuje się naprawdę ciekawa rozgrywka. Druga kampania zwie się "Anatolia", która skupia się w całości na Azji Mniejszej i okolicznych rejonach. Trzecia to "Egipt" i chyba nie muszę wam jej bliżej przedstawiać. Powiem tylko, iż bardzo ciekawie zapowiada się tworzenie własnego imperium nad Nilem. Czwarta kampania to "Mezopotamia", gdzie wcielimy się w rolę Sargona I z Akkadi, Nabuchodonozora czy Hammurabiego. "Lewant" pozwoli nam objąć władzę nad Edomitami, Judejczykami, Izraelitami, czy Ugarytami. Ostatnia kampania to "Zaawansowana Kampania". Nie różni się ona praktycznie od pierwszej kampani, poza tym, że tutaj mamy już rozwiniętą technologię.

A potem pójdź na bitwę!

Bitwy w CoW nie różnią się prawie niczym, od tych, które są w grze "Legion". Niestety, nie mamy szans wykazać się umiejętnościami taktycznymi. Tutaj najważniejsza jest ilość wojsk, a nie to, jak je rozporządzimy. Z drugiej strony, bitwy wyglądają ciekawie i miło się je obserwuje. Podobnie rozwiązane są ataki, gdzie po prostu wyznaczamy drogę naszej armii na wroga, następnie naciskając przycisk, oznaczający atak. Przypomina to trochę Heroes. :)



Handel, dyplomacja...

Chariots of War pozwala nam także handlować. Co prawda, możliwość ta pozostawia sporo do życzenia, jednak ważne, że jest. Ale jeśli już handlować, to czym? Ano, surowcami. A jest ich dziewięć: złoto, żywność, drewno, MBud, miedź, cyna, konie, klejnoty i mirra. Nie lepiej przedstawia się dyplomacja, choć tutaj pola do popisu nie mamy praktycznie żadnego. Możemy wówczas wysyłać i przyjmować dyplomatów. I na tym to wszystko się kończy, niestety. Mocno to wszystko uproszczone, co oczywiście zaliczam jako wadę produktu.

To nie Legion.

A co ze sztuczną inteligencją? Jest ona lepsza niż ta, którą znamy (albo i nie) z "Legion". Faktycznie, można było jeszcze nad nią sporo popracować, ale najgorzej nie jest - i tego się trzymajmy. Zresztą, samych poziomów trudności mamy do wyboru aż pięć, zatem niektórzy na pewno sobie wszystko jakoś dopasują. Kolejną rzeczą, która wyraźnie została poprawiona jest oprawa graficzna, która prezentuje się nieźle (choć jest lepsza od Legion). Nie będę owijał w bawełnę, bo widziałem o wiele ładniejsze gry strategiczne, ale CoW wciąż wygląda ładnie. Zresztą to, że wygląda "tylko ładnie" przerzuca się na bardzo niskie wymagania sprzętowe, gdyż grać możemy już na Pentium 300 Mhz, 64 MB Ram, oraz czteromegowej karcie graficznej! A przypominam, że gra jest nowa. Pod względem oprawy dźwiękowej nie miałem wielkich zastrzeżeń, choć czułem, że czegoś tu jednak brakowało.

Podsumowanie.

Ogólnie rzecz biorąc, Chariots of War może się podobać. Co prawda jest bardzo uproszczona, graficznie nie stoi najwyżej to jednak Ci, którym spodobał się Legion z pewnością powinni nabyć grę. Bardzo chwalę także cenę, która wynosi 19 zł. Jeśli miałbym oceniać współczynnik jakość/cena - dałbym ósemkę. Ale ponieważ muszę ocenić grę, a nie jej cenę - stawiam szóstkę.



Potrafi wciąnąć
Poprawione niedociągnięcia z gry "Legion"
Niskie wymagania sprzętowe i niska cena.
Za bardzo uproszczona
Mało taktyki
Mogłaby być lepsza. :)
Producent: Slitherine Strategies
Wymagania: Pentium III 500, 128 MB Ram, karta graficzna 8 MB.




« poprzednia | spis treści | następna »