« poprzednia | spis treści | następna »  
Legend of Dragoon [PSX]
Gveir

Seria Final Fantasy to kura znosząca złote jaja, o czym zdążyło się przekonać nie tylko Squaresoft, które zostało, notabene, uratowane przez nią od bankructwa. [Nic dziwnego, że prawie zbankrutowali, skoro oprócz FF robili gry pokroju Rad Racer. :) - Scooter Fox] Ba, jest to jedna z najbardziej dochodowych serii gier, w Japonii pobita tylko przez sagę Dragon Warrior. Widocznie Sony pozazdrościło sukcesu (a raczej kasy :)) i postanowiło wydać swoje RPG na PSX-a, nie omieszkając przy okazji rozgłaszać na prawo i lewo, że udało im się pobić całą serię FF. Niestety, Legend of Dragoon, mimo że zauważony zarówno przez magazyny branżowe i graczy, został jednym z najbardziej niedocenionych RPG-ów ery PSX. W polskich pismach opinie były różne - od zachwytu, do jęków że to a tamto. Mimo że przechwałki były przesadzone (Peter Molyneux się kłania :)), to jednak LoD to dobre RPG i nie ma co do tego wątpliwości, mimo kilku wad gry.

Historia, pomimo że opowiedziana w ciekawy sposób i z wieloma zwrotami akcji, to i tak sprowadza się do znanego schematu ratowania świata. Główny bohater, Dart, żwawy młodzian o blond czuprynie (aż za bardzo podobny do Clouda z FF7), wojownik bez skazy i zmazy wraca do swojej rodzinnej wioski po długiej krucjacie w poszukiwaniu istoty, która pozbawiła go rodziców. A tam zastaje zgliszcza i rozpieruchę, po drodze jest atakowany przez smoka, a jego dawną laskę (przyszłą także :)) porywają żołnierze imperatora. W czasie odbijania dziewczyny przyłącza się do niego rycerz Lavitz, a potem odratowana laska Shana. W czasie dalszych podróży do drużyny przystaną m. in. król Albert, wojownik Haschel, gigant Kongol, Meru z rasy winglies, łuczniczka Miranda, oraz najciekawsza z postaci - tajemnicza Rose. Dart dowiaduje się od Rose, że jest jednym z ludzi w których odrodził się duch Dragoonów, wybrańców mogących za pomocą kamienia z uwięzioną duszą smoka zmieniać się w potężnych smoczych wojowników - Dragoonów. Wszystko rozgrywa się w czasie wojny prowadzonej przez okoliczne królestwa, która z początku wygląda na normalną wojnę, lecz jest próbą odzyskania wolności przez potęgi sprzed tysięcy lat i wypełnieniem przepowiedni o czymś, co może być końcem świata. Fabuła jest dozowana spokojnie i w bardzo wyrównany sposób przez wszystkie cztery kompakty gry i w rezultacie z pozoru prosta historia okazuje się ciekawa i wciągająca. Cóż, mimo to przydałoby się lekkie pogłębienie charakterów postaci, bo jak się patrzy na Darta, było nie było troszkę bywałego w świecie, a będącego taaak naiwnym, to się nóż w kieszeni otwiera. Nie można nie wspomnieć, że zakochuje się w najbardziej oczywistej postaci, nie zauważając znacznie ciekawszej i jak by nie patrzeć, ładniejszej Rose. No cóż - urok jRPG :).

System walki jest jednym z najlepszych elementów gry, jest dość innowacyjny i oryginalny. Walka rozgrywa się w systemie turowym, odmiennie od hybrydowego systemu FF. Każda postać (w drużynie można mieć ich naraz troje) może zaatakować przy pomocy jednego ze swoich combosów, użyć przedmiotu albo dokonać przemiany w Dragoona. Przedmioty są standardowe - leczące, wspomagające itp. Można użyć czarów wyzwalanych z przedmiotów, których siłę można zwiększać naciskając bardzo szybko X na padzie w czasie trwania animacji czaru. Po wybraniu ataku fizycznego w centrum ekranu pojawia się kwadrat - drugi zbliża się do niego z prędkością zależną od postaci i samego ataku, kiedy dokładnie się z nim pokrywa trzeba wcisnąć właśnie kwadrat, żeby zadać kolejny cios w serii - i tak kilka razy, aż do końca combosa. Czasem pojawia się czerwony rozbłysk i kwadrat zmienia się w koło - wtedy trzeba je oczywiście wcisnąć :). W innym wypadku postać obrywa kontrą. Jeśli nie trafi się w kwadracik, to combo zostaje przerwane. Cała zabawa zależy od timingu gracza, na szczęście moment wduszenia przycisku pokrywa się zawsze z momentem uderzenia wroga przez postać, co pozwala na szybką naukę nowych ciosów. Każde combo ma kilka leveli - im więcej razy użyte, tym silniejsze. Każdy atak fizyczny daje punkty SP, które napełniają oddzielny pasek. Sto SP pozwala na przemianę w Dragoona na jedną turę. Maksymalnie można mieć 500 SP, ponieważ postacie mogą zdobyć tyle poziomów zaawansowania Dragoona. Poziomy Dragoona zdobywa się poprzez skumulowanie odpowiedniej ilości SP, niestety nie wiadomo ilu, bo nie ma wskaźnika. Za każdy poziom Dragoona postać zyskuje na sile i dostaje nowe czary.

Dragoonowie mają własne combosy, ale łatwiej wykonywalne - trzeba wcisnąć przycisk, kiedy punkt wędrujący po małym okręgu znajduje się w określonym miejscu. Brzmi może skomplikowanie, ale w rzeczywistości systemu można nauczyć się szybko i intuicyjnie, gra sama powoli wprowadza w jego tajniki. Cała zabawa zależy od timingu gracza, na szczęście moment wduszenia przycisku pokrywa się zawsze z momentem uderzenia wroga przez postać, co pozwala na szybką naukę nowych ciosów. Każde combo ma kilka leveli - im więcej razy użyte, tym silniejsze. Każdy atak fizyczny daje punkty SP, które napełniają oddzielny pasek. Sto SP pozwala na przemianę w Dragoona na jedną turę. Maksymalnie można mieć 500 SP, ponieważ postacie mogą zdobyć tyle poziomów zaawansowania Dragoona. Poziomy Dragoona zdobywa się poprzez skumulowanie odpowiedniej ilości SP, niestety nie wiadomo ilu, bo nie ma wskaźnika. Za każdy poziom Dragoona postać zyskuje na sile i dostaje nowe czary. Dragoonowie mają własne combosy, ale łatwiej wykonywalne - trzeba wcisnąć przycisk, kiedy punkt wędrujący po małym okręgu znajduje się w określonym miejscu. Brzmi może skomplikowanie, ale w rzeczywistości systemu można nauczyć się szybko i intuicyjnie, gra sama powoli wprowadza w jego tajniki.

Trzeba wspomnieć o grafice LoD, która jest jedną z najładniejszych w RPG na PSX. Wszystkie tła są bardzo ładnie wyrenderowane, poruszają się po nich trójwymiarowe postacie. Te są z kolei utrzymane w stylu realistycznym, o właściwych proporcjach - nie ma mowy o super deformed 3D jak w FF7. Świetnie wygląda woda - jak żywa. Grafika walki jest w pełni trójwymiarowa - niestety już nie tak dobra jak lokacji, ustępuje pod tym względem FF8. Nie znaczy to, że jest brzydka, o nie! Wrażenie robią przede wszystkim czary o przemyślanych animacjach i efektowne przemiany w Dragoonów. Combosy są dobrze animowane i ciekawie wyglądające. Wrogów jest sporo, ale co niektórzy wyglądają po prostu śmiesznie - grzybek, albo papuga :). Za to bossowie mają niezły design i dynamit w łapie. Prawdziwym majstersztykiem są wszelkie wstawki FMV - małe cuda. Nie ma ich za wiele, jedna, dwie na kompakt (każda to kolejny rozdział), ale wykonaniem biją filmiki z wszystkich Final Fantasy wydanych na PSX. Niespodzianką jest to, że mają podłożony głos. Aktorów dobrano dobrze, ale jest mały zgrzyt - synchronizacja ust jest dla japońskiego dubbingu, co nie wypada najlepiej w wersji angielskiej. Niezła jest mapa, wielopoziomowa z kilkoma stopniami oddalenia. Niestety i tu zgrzyt - są na niej tylko predefiniowane ścieżki, co potrafi okrutnie zdenerwować.

Długość rozgrywki jest niezła - od 30 do 50 godzin w przypadku pakowania i szukania sporej ilości sekretów. Miast jest dużo i zawsze coś się w nich dzieje, brak często spotykanych w RPG "zapychaczy miejsca". Poziom trudności jest średni, więc mogę polecić LoD każdemu. Nie jest za łatwo i za trudno, choć można znaleźć kilka pobocznych wyzwań na niezłym poziomie trudności.

Porównań do Final Fantasy nie mogłem uniknąć - gra czerpie z niej wiele pomysłów, ale dodaje sporo nowych. Gdyby Sony nie zrzynało tak od Square, byłoby lepiej (ostatnia lokacja to stuprocentowy plagiat pomysłu ostatniej lokacji z FF5), przydałoby się też popracować nad kilkoma niedoróbkami, a efekt byłby znacznie lepszy. Mimo to polecam, bo Legend of Dragoon dobrym RPG jest i basta.


system walki
grafika
filmiki!
fabuła
rozbudowanie historii świata
zrzynki z serii Final Fantasy i nie tylko
synchronizacja ust w filmach
liniowość mapy
naiwność bohaterów
Gatunek jRPG
Platforma: PlayStation
Producent: Sony
Rok produkcji: 2000

« poprzednia | spis treści | następna »