« poprzednia | spis treści | następna »  
Final Fantsay VIII [PSX]
Gveir

Final Fantasy z numerkiem 8 w tytule jest zupełnie odmienne od części poprzedniej - Squaresoft chciał w tym przypadku postawić na realizm. I to realizm odbierany w warstwie charakterów postaci i relacji, jakie zachodzą pomiędzy nimi. Cel został osiągnięty, ale nie do końca - operacja się udała, ale pacjent zmarł :).

W superprodukcji Square z numerkiem 8 główną rolę odgrywa Squall Leonhart, uczeń elitarnej szkoły wojskowej SEED. Na samym początku gry leczy się z rany zadanej mu na "zbyt intensywnym" treningu przez nie lubiącego go Seifera. Squall nie jest typem kolesia lubiącego towarzystwo - wszyscy mają go za samotnika i mówiąc po ludzku - nieużytego mruka :). Ba, w wielu miejscach zostaje posądzony o bycie samolubnym, ponieważ pilnuje swoich spraw i nie lubi angażować się w znajomości. Squall po zdaniu ostatniego egzaminu zostaje najemnikiem i wyrusza na misję pomocy ruchowi oporu w mieście Timber, gdzie podróżuje w towarzystwie speca od sztuk walki Zella i swojej nauczycielki Quistis. W czasie przygotowywania akcji porwania prezydenta (!) poznaje bliżej spotkaną na wcześniej na balu absolwentów SEED dziewczynę o imieniu Rinoa. Cały team, wraz z innymi SEED - Selphie i Irvinem, zostaje wplątany w polityczną intrygę przejęcia władzy przez pewną czarodziejkę. W rezultacie drużyna ratuje świat przed potężną przeciwniczką z odległej przyszłości, która pragnie skompresować czas do jednego punktu i zanegować całe istnienie. Po drodze, zanim wyjdzie na jaw typowe ratowanie świata, postacie borykają się z polityką, zdradą pośród SEED, także poszukiwaniem własnej przeszłości. Fabuła kręci się głównie wokół poszukiwania własnej przeszłości przez Squalla i jego love story z Rinoą. Trzeba przyznać, że ma chłopina ciężki charakter i opiera się dziewczynie bardzo mocno, choć w końcu kapituluje. Ciekawym motywem jest też ewolucja emocjonalna Squalla, która od nieużytego mruka doprowadzi go w końcu do stanu jako takiej używalności koleżeńsko-towarzyskiej :). Znajdą się także dziwne flashbacki, w których przejmujemy kontrolę nad osobnikiem o imieniu Laguna i dwójką jego kompanów Wardem i Kirosem, co stanowi ważną część fabuły. I wszystko byłoby cacy, gdyby nie to, że cały realizm budowy emocji i nastawienia postaci burzą akcje w stylu "zła czarodziejka z przyszłości niszczy wszelkie istnienie". Moim zdaniem, spece ze Square powinni opracować bardziej "realistyczną" otoczkę fabularną dodaną do założeń tej części. Do tego niektórym postaciom przydałby się tuning charakteru - są zbyt jednowymiarowe, jak np.: Selphie i Zell. Na dodatek piękny jak DiCaprio (a konkretnie japoński piosenkarz Gackt, którego twarz posiada - dzięki cyfrowemu skanowaniu) Squall zdaje się być zbyt sztywny i wielu ludzi ma problemu z wczuciem się w jego postać.

Graficznie FF8 wypada bardzo dobrze. Renderowane lokacje mają mnóstwo szczegółów i są ciekawie zaprojektowane. W tej części sagi Square umieściło całe zatrzęsienie filmików - pojawiają się co chwila podczas głównego wątku fabularnego. Trzeba dodać, że wykonane są wzorowo, jak to u Square - tylko, że nieco gorzej niż filmiki w Legend of Dragoon, no i nie mają podkładu głosowego, mimo że postacie często poruszają na nich ustami (choćby outro). Mapa jest standardowa, choć tektury zbyt pikselowate. Walka jest w pełni trójwymiarowa, postacie wyglądają tak samo jak w czasie eksploracji terenu. Niestety, tekstury podłoża nie zachwycają i w większości są mocno pikselowate. Najlepsze efekty można podziwiać oglądając czary, ale i one są bite przez przyzywane Summony - ich animacje to majstersztyk pomysłów, zwłaszcza, że są w większości lepiej wykonane graficznie od postaci, co szczególnie widać u Shivy i Bahamuta. Niestety, muzyka jest znacznie gorsza od tej z poprzednika, warte uwagi są tylko "Liberi Fatali" i motyw z Ruins of Cetra.

Świat do eksploracji jest całkiem rozległy, jednak mniejszy niż zazwyczaj w serii FF. Miasta są często "jednorazowe", jeśli chodzi o odwiedziny i nie ma powodu do nich wracać po raz drugi, na dodatek są dosyć małe, jeśli chodzi o wielkość. Są tylko dwie lokacje, które są nieobowiązkowe i służą tylko jako sekrety do odkrycia.

Środkami transportu są: wynajęte samochody, regularnie kursujące pociągi, latająca baza wypadowa SEED - Balamb Garden, kurczak Chocobo (hurra!!! :)), oraz tradycyjny dla FF statek powietrzny - w tym wypadku Ragnarok. W grze pojawia się świetna minigierka - gra w karty Triple Triad. Kartami są wizerunki potworków, postaci, bossów i summonów, zasady gry są proste i ciekawe, a ilość kart do zdobycia olbrzymia. Wiele questów jest związanych tylko z nimi i ich zdobywaniem. Zdecydowany plus, a i karty można przerabiać na przydatne przedmioty. Trzeba dodać, że FF8 jest trudniejsza od poprzednika, zwłaszcza w walce z bossami, ale jest krótsza i zdecydowanie za łatwo napakować postacie (w godzinę można awansować z ok. 30 levelu na 100 level). Wrogów jak zawsze masa różnych rodzajów.

Walka nie zmieniła się zbytnio, oprócz osłabienia czarów, które trzeba teraz zassać od wroga oddzielną komendą, oraz tym, że teraz Summony są przyzywane po chwili - kiedy pasek ładowania dojdzie do końca. Tym razem Limit Breaki aktywuje się po zejściu na krytyczny poziom HP lub użyciu czaru Aura. Każda postać ma własny Limit, który egzekwuje inaczej niż inne postacie, co często prowadzi do motywów zręcznościowych. Plusem jest zróżnicowanie limitów, ale minusem ich zbytnia siła - w FF8 nie warto używać magii ofensywnej - Limity wykończą wszystkich, a leczenie można załatwić poprzez przedmioty.

Każdej postaci można przypisać dowolnego Summona, zwanego tu GF - Guardian Force. GF-y uczą się wielu umiejętności, a najważniejszymi są możliwości podłączania czarów pod statystyki postaci. Wystarczy mieć umiejętność podłączania do danej cechy i można zwiększyć ją przypisując jej dany czar, co ją wydatnie zwiększa. Oczywiście im silniejszy czar, tym wyższy przyrost statystyki. Można także łączyć czary do obrony przed żywiołami lub przed atakami statusowymi, ale nic nie szkodzi, żeby do ataku fizycznego dodać jakiś żywioł (np. ogień) lub za jego pomocą aplikować statusy. Możliwości jest wiele i wszystkie zmuszają do wysysania czarów od wrogów, tak jak i GF-ów. GF-y posiadają wiele umiejętności dodatkowych, jak np. zamiana przedmiotu na czar, zamiana kart na przedmiot lub czar, wywołanie sklepu z menu, łatwiejsze i tańsze zakupy itp. Duży plus za rozbudowę roli GF-ów. Brzmi to skomplikowanie i... takie jest w rzeczywistości, choć tutorial w grze wszystko dobrze wyjaśnia.

Czas na werdykt, a w tym przypadku nie jest łatwy. Z jednej strony to stare dobre Final Fantasy, a z drugiej chyba najsłabsza część serii, pomimo ciekawych postaci i dobrych nowych pomysłów. Może marudzę, ale FF8 nie podszedł mi w tak samo jak poprzednia część sagi. Stawiam go mniej więcej na równi z Legend of Dragoon, ale do FF7, Xenogears czy Star Ocean: The Second Story trochę mu brakuje.


charaktery, relacje i motywacja postaci
grafika
filmiki
rozbudowanie GF-ów i systemu
mimo wszystko fabuła
karty Triple Triad
nie tak dobra jak zawsze muzyka
niezbyt zbalansowana walka
psucie klimatu ("zła czarodziejka...")
słabe rozbudowanie świata
Gatunek jRPG
Platforma: PlayStation
Producent: Squaresoft
Rok produkcji: 1999
Język: angielski

« poprzednia | spis treści | następna »