|
Japończycy chyba lubią wszystko, co duże. Taki można przynajmniej wyciągnąć wniosek. Po pierwsze wielkie mutanty (choćby Godzilla i Hedora), wielkie oczy (bohaterowie anime/mang posiadają naprawdę dorodne gały) i wreszcie wielkie roboty nazywane zazwyczaj mechami. Przyznajcie jednak, któż by nie chciał taką kupą żelastwa i elektroniki wypaść na miasto? "Karki" wyskakujący ze strachu z dresiku i psy uciekające z piskiem spod naszych nóg to byłby widok powszedni w takiej sytuacji.

GundamWing: Endless Duel to jedna z najlepszych bijatyk, w jakie dane było mi grać na Super NES-ie (na emu, gdyż konsolki tej niestety nie posiadam). Gra jest, jak przypuszczam, oparta na serii komiksów o nazwie "Gundam" popularnych nie tylko w Japonii. Owa bijatyka 2D posiada naprawdę dopasioną oprawę wizualną jak na możliwości SNES-a. Mechy, którymi walczymy, są świetnie wykonane, co możecie zauważyć na screenach, a ich animacja nie pozostawia wiele do życzenia. Niektórych może drażnić fakt, że są one dosyć kolorowe i przywodzą na myśl Transformery, niemniej w moich oczach nie jest to minus, gdyż bardzo dobrze komponują się z barwnymi stage'ami i nie wywołują grymasu obrzydzenia na twarzy. Odnośnie samych aren, to są one, jak już wspomniałem, dosyć kolorowe, często parowarstwowe i przyzwoicie zróżnicowane. Niezła jest szczególnie ta, gdzie walczymy na pustyni, cechuje ją bowiem miła dla oka kolorystyka i zaimplementowany efekt falowania powietrza!

Grafika to jednak nie wszystko, bowiem cóż po dobrej oprawie, skoro system walki zawodzi? Na szczęście w przypadku tej pozycji jest on również na wysokim poziomie w porównaniu z konkurencją dostępną na tym wspaniałym sprzęcie. Do walki używamy czterech przycisków odpowiadających za zadawanie obrażeń. Mamy więc weak punch, strong punch, weak weapon i strong weapon. Oczywiście odpowiednie ich kombinacje wraz z przyciskami kierunkowymi sprawiają, że postać odpala jeden ze specjali, których jest kilka dla każdego osobnika. Niestety, niektóre mechy (np. Vayeate ze swoim strzałem z guna) mają do dyspozycji zbyt silne "super szczały" w porównaniu z innymi. Jednak, aby wykorzystać takowego, trzeba mieć najczęściej pełen pasek energii, który jest umiejscowiony pod wskaźnikiem życia. Jak go odnowić, gdy spadnie nam do zera? Proste - wystarczy zadawać celne ciosy oponentowi lub skutecznie blokować jego ataki. Ponadto mamy do dyspozycji bardzo przydatny "boost" (przynajmniej ja to tak nazywam), dzięki któremu możemy poruszać się w stronę przeciwnika ze zwiększoną prędkością i jednocześnie blokować. Boostować można także w pionie, co powoduje, że nasz mech oddaje podwójny skok. Można też "zalokować na tardżecie", co symbolizuje pojawiający się celownik na robocie przeciwnika. Jest wówczas sposobność, aby wystrzelić z broni krótką serię, by zastopować adwersarza, kiedy ten zaczyna się kręcić i kombinować, chcąc odpalić specjala :). Co mamy jeszcze? Są także rzuty - po dwa dla każdego - z których można się wyrywać (!). Jeśli gościa capniemy, to możemy go glebnąć sobie pod nogi lub na drugi koniec areny. Rzuty można wykonywać także w powietrzu (!), co wygląda bardzo efektownie i wywołuje banana na ustach.
|
Każdy wie, że najlepiej gra się z kumplem, więc przydałyby się jakieś dobre i rajcowne tryby gry. W tym miejscu "Gundam Wing: ED" nieco zawodzi. Oprócz trybu Story dla jednego gracza jest także Trial Mode, będący odpowiednikiem Survivalu znanego przykładowo z Tekkena. Ze znajomym możemy pograć tylko w Vs Mode, a to dla mnie za mało.
Naszego mecha wybieramy z dziewięciu dostępnych. Większość z nich różni się znacznie wyglądem, choć na przykład Wing 0 to tylko nieco bardziej dopasiona wersja Wing. Trzeba zaznaczyć, że każdy wojownik określamy jest też kilkoma parametrami, takimi jak szybkość czy siła broni palnej. Daje się także odczuć, że niektórzy są ciężsi od innych, po tym, jak mozolniej i niżej skaczą, co ma wpływ na sposób gry takim delikwentem. Każda postać ma również swoje specjalizacje, że tak to określę. Taki Shenlong przoduje w broni białej dzięki dobremu zasięgowi zadawania obrażeń, Heavy Arms jest powolny, lecz dysponuje dużą siłą rażenia czy w końcu jeden gość, którego nazwy nie pamiętam, potrafi chwilowo znikać podczas boostowania, co sprawia, że unika ataków przeciwnika.

Odnośnie muzyki zawartej w grze, to mam nieco mieszane uczucia. Z początku tę przyjemną techniawę miło się słucha, gdyż pasuje do rozgrywki i klimatu gry, z czasem jednak zaczyna ona trochę denerwować, a to z powodu niezbyt dużej ilości kawałków i podobnej melodii. Odgłosy to naprawdę wysoka półka. Strzęknięcia i strzały z broni, hałas ścierających się mechów i ich upadków naprawdę się podobają! Między innymi dzięki nim możecie poczuć, że sterujecie ciężkimi robotami, a nie plastikowymi zabawkami.

"Gundam Wing: Endless Duel" to bardzo udana pozycja. Gdybym miał SNES-a, to zacząłbym kombinować jak zdobyć carta z tym szpilem, gdyż sama perspektywa gry w niego na 26-calowym telewizorze wywołuje u mnie niekłamaną radość. Nie każdy jednak ową konsolką dysponuje, więc wypada zaopatrzyć się w roma z sieci, tylko pamiętajcie, żeby skasować go najpóźniej po 24 godzinach od ściągnięcia :).
|
|
|
grafika
mechy
system
|
brak bonusów
za mało trybów gry
z czasem muzyka
|
Gatunek: bijatyka 2D
Platforma: SNES
Producent: Bandai
Ilość graczy: 1-2
Rok produkcji: 1996
Język: japoński
|
|