|
Uniwersum Dragon Balla wciągnęło mnie od pierwszego spotkania. Nic więc dziwnego, że starałem się zagrać w każdą dostępną grę choć trochę związaną z DB. Tak było z erpegami na nieśmiertelnego NES-a, bijatykami na SNES-a, czy nawet z PeCetowym Mugenem. [Mugen na samym początku nie miał nic wspólnego z DB, po prostu był enginem do bijatyk 2D, ale to szczegół... :) - Scooter Fox] Problem w tym, że na nieco już przestarzałe konsolki wielkiego N gier już nikt nie pisze. Nawet PSX-a dosięgła moc Smoczych Kul. Niestety, mimo że była to bijatyka 3D, na którą wszyscy czekali, po prostu zawiodła. Gdzie jej tam do amatorskiego Mugena. Dopiero ostatnio programiści przypomnieli sobie o DB i wypuścili platformówkę opowiadającą o przygodach młodego Goku, jeszcze z ogonkiem, i serię gier (w sumie trzy) opowiadające historię zawartą w DBZ.
DBZ:LoG opowiada historię od porwania Gohana, aż do wspaniałej przemiany i pokonania Frezera (Namek Saga). DBZ:LoG II przybliży nam walkę z #17, #18 i w końcu z samym Cellem (Android Saga). W DBZ: Buu's Fury, jak łatwo się domyślić, spotkamy takich znajomych jak Babidi, Dabura czy Buu. Trochę pospojlerowałem, ale co tam. Fani DBZ i tak by się tego domyślili, a nie zaznajomionym w temacie te dziwne imiona i tak nic nie mówią.
Dragon Ball Z: Buu's Fury jest przedstawicielem gatunku action-RPG. Autorzy dali nam możliwość "przeżycia" całej linii fabularnej serialu, oczywiście tej zawartej w Buu Saga, czyli mniej więcej od momentu kiedy Gohan wybiera się na studia. Dalej fabuły już zdradzał nie będę (przecież i tak wszyscy wiedzą co będzie potem, a już tym bardziej co będzie na końcu :)).

Całość obserwujemy z góry, jednak pod pewnym kątem. Gdy grałem w pierwszą część LoG, grafika podobała mi się. Gdy zobaczyłem screena z Future Trunksem z LoG 2, zachwyciłem się (już wiedziałem, że muszę w to zagrać). Był to spory krok naprzód. Jednak gdy włączyłem LoG 3, mój zachwyt nie był już tak wielki. Po prostu zobaczyłem ulepszoną grafikę z poprzedniej odsłony gry. Dopiero po pewnym czasie zauważyłem coraz więcej różnic. A gdy włączyłem znów pierwszą część, przeżyłem szok. Grafika z jedynki okazała się brzydka, co ja mówie, okropna! No ale to tak jest - grasz sobie w jakąś grę, później masz przerwę, wracasz do gry, i co ? Okazuje się, że grafika jest okropna, grywalność zmniejszyła się, bez zmian pozostaje tylko muzyka. Takie coś przeżyłem ostatnio z Carmageddonem. Kiedyś to były czasy... No ale wracajmy do DBZ. Okazuje się, że grafika jest bardzo ładna. Wszystkie lokacje zostały bardzo dobrze wykonane, od razu przypomina się serial. Postacie zostały nieco "zmangowane" (hmm... a właściwie to czym jest DBZ ? No dobra, wiem, że to anime. Nikt się nie musi dopisywać i mi wyjaśniać :)), to znaczy nie wyglądają jak ludzie, tylko bardziej jak dzieci. Ale buduje to klimat i ogólnie wygląda bardzo dobrze (zresztą większość erpegów na GBA jest przedstawiona w ten sposób). Świetnie wyglądają Goku i Gotenks SSJ3. Szkoda że Vegeta nie dostąpił zaszczytu przemiany w SSJ3. Trochę mnie rozczarował Gohan SSJ2, ale nie na tyle, żeby uznać to za minus. Nieco gorzej już wygląda Kamehameha i inne ataki energetyczne. Po prostu takie sobie promyczki. Najlepiej z nich prezentuje się chyba Big Bang Attack Vegety. Zresztą zerknijcie na screeny i już będziecie wiedzieć mniej więcej, jaka jest grafika. W sumie to nie wiem, co by tu jeszcze napisać, więc przejdę do następnego akapitu, bo niestety "D-day is coming"
Jak już wspomniałem, gra prowadzi nas zgodnie z linią fabularną serialu. Odwiedzamy statek Babidiego, zbieramy smocze kule czy co tam jeszcze robimy... nieważne. Ważne, że autorzy dali nam możliwość zagrania wszystkimi postaciami. No może, bez Szatana Serduszko (aaaaaaa... zasztyletować tych, którzy tak przetłumaczyli "Piccolo"), który nie odgrywał jakiejś znaczącej roli w tej części serialu. A szkoda, bo napakował bym go i dokopał wszystkim.
Nie gramy nimi wszystkimi naraz, jak w Pokemonach, tylko wymieniamy w odpowiednich miejscach na mapie (przy okazji możemy zasejwować). Jednak jeśli w serialu w jakimś momencie walczył Gotenks (lub po polsku Gotronk), a reszta ćwiczyła np. w Time Chamber, to analogicznie reszta postaci będzie zablokowana. Ot takie rozwiązanie, żeby nie wybiec za daleko w przyszłość. Żeby nie wybiec za daleko, pomagają nam jeszcze specjalne bramki. Są to specjalne furtki w kluczowych miejscach na mapie, przez które może przejść tylko odpowiednia postać, co więcej, musi ona mieć odpowiednio wysoki poziom. Z tymi bramkami to dobry pomysł, bo od samego początku mamy dostępny cały świat i głupotą byłoby spotkać na samym początku Buu. Ale nie jest tak źle. Jak raz przejdziemy przez taka furtkę, to już więcej się ona nie zamknie i będziemy mogli przechodzić do tego obszaru mapy do woli, kim chcemy.

Ktoś mądry kiedyś powiedział: "Co to za RPG bez ekwipunku" [Xenosaga? :P - Scooter Fox]. Czy to nie byłem przypadkiem ja? Mniejsza o to :). Ważne, że za zabijanie łotrów czasem wypadnie jakieś jadło. Od kulek ryżowych, przez zupy, indyki i inne specjały, aż po ogon dinozaura. Jak łatwo się domyślić, zabieramy takie rzeczy do kieszeni i możemy zjeść w każdej chwili, co odnowi nam nieco życia. Wszyscy w końcu wiedzą, jak Goku lubił jeść :). Oczywiście najrzadszą i najcenniejszą przekąską jest fasolka Senzu, która, jak się wszyscy domyślają, odnawia całe życie i coś na wzór many, o której później. Czasem wypadnie również nieco monet, nazwanych tu Zenie czy jakoś tak, nie chce mi się sprawdzać. Jak mamy sporo szczęścia, to wypadnie jakiś armor lub inne rękawice. Każdego zawodnika możemy wyekwipować podobnie jak w innych erpegach.
|
Coś na głowę, ręce, nogi, tułów, i coś specjalnego, jakiś naszyjnik czy pas, takie tam bonusy. I tu spotykamy się z pewna rozbieżnością. O ile cieszę się, że zastosowano kilkutonowe buty czy bransoletki, dobrze znane z serialu, to denerwują mnie różnego rodzaju kolczugi czy zbroje, wepchnięte jakby na siłę. Bo przecież w serialu nikt nie zakładał jakichś kolczug, przecież takie coś... ech, szkoda gadać. Dobrze że nie dodano mieczy i toporów, bo to by już było całkowite przegięcie. Na szczęście owe przedmioty po założeniu nie zmieniają wyglądu postaci i za to chwała programistom, bo jak by mi latały po ekranie jakieś niedorobione samuraje SSJ, to bym chyba się załamał do końca.
O czym by tu jeszcze napisać, bo o dźwiękach mi się nie chce. Wiem! Sposób walki nie zmienił się zbytnio w porównaniu do poprzednich części. Dalej latamy sobie po mapach i nawalamy przeciwników, czasem nawet po kilku na raz. W końcu czym jest nawet milion złoczyńców w porównaniu z potęgą Goku SSJ3? Głównie używamy rąk i nóg, ale możemy użyć energii ki. Tu pojawia się innowacja w porównaniu do poprzednich części. Mamy osobny pasek na ataki energetyczne i energię potrzebną do zmiany w SSJ i kolejne formy. Kiedy walimy atakami energetycznymi, to ubywają nam punkty energii ki. Kiedy zmieniamy się w SSJ i kolejne formy, to również ubywa nam pewna ilość energia; gdy spadnie do zera, to po prostu zmieniamy się w normalnego Saiyanina i czekamy chwilkę, by się zregenerowała (nie ma to nic wspólnego z energią ki). Ale nie martwcie się, na wyższych levelach energia potrzebna do utrzymania formy SSJ spada tak wolno, że możemy praktycznie cały czas podróżować jako SSJ. Bardzo miłe rozwiązanie, zwłaszcza że w serialu poziom SSJ utrzymać było bardzo łatwo. Co innego z SSJ3. Ten zawsze spada bardzo szybko, podobnie jak w serialu. Niestety, w poprzedniej części pasek energii był wspólny. Zmieniłeś się w SSJ-a, użyłeś jakiegoś ataku i baj baj SSJ. Trzeba było czekać, aż energia ki odnowi się. A to nie działo się zbyt szybko.
Jeszcze kilka słów o doświadczeniu. Dostajemy je, jak w większości RPG, za zabijanie różnych zbirów. Za każdym razem, gdy awansujemy, otrzymujemy trzy punkty na rozdysponowanie między głównymi statystykami. W czasie przygody walczymy z byle kim i dostajemy mało doświadczenia, ale w większości lokacji znajdujemy takie miejsca, w których spotykamy prawdziwych twardzieli. Wtedy aż żal iść dalej, bo dostajemy przy niskich nakładach pracy i czasu dość sporo doświadczenia. Nawet nie spostrzeżesz, jak przybędzie ci do rozdysponowania 15 punktów. I co wtedy zrobić? Dodać je do siły. Ja cały czas pakowałem punkty do siły i nawet najwięksi twardziele klękali. Gdy wzmocnisz się o dwadzieścia punktów, to naprawdę to czuć. Od razu zauważasz różnicę. Gdy wrogowie i tak są dość mocni, to trzeba im pokazać, jak walczy SSJ. Po zmianie w SSJ poruszasz się szybciej, jesteś odporniejszy na uderzenia, jednocześnie wyprowadzając dużo potężniejsze ciosy, a gdy jesteś w stanie SSJ, to niektórym postaciom (tym, które posiadły tę umiejętność w serialu) odblokowuje się możliwość zmiany w SSJ3. Trochę szkoda, że pominięto gdzieś SSJ2. Pamięta ktoś jeszcze walkę Gohana SSJ2 z Cellem? Wtedy się ujawniła prawdziwa potęga Saiyanów.
Nigdy nie lubiłem opisywać dźwięku w grach. Nigdy nie wiem, co napisać (nie ma to jak dobry recenzent :)). Co by tu napisać? Hmmmm... no, zauważyłem, że głosy, a raczej okrzyki postaci, są dość przyjemne, no i gra jakaś fajna melodia. Uff, można odhaczyć muzykę :P
Przeważnie i tak słucham WinAmpa, lub radia z Nokii 5510 połączonej z kompem. (A co? Trzeba się pochwalić nowoczesnym sprzętem, pomysłowością, i umiejętnościami technicznymi. :D)
W ciągu gry spotkamy się jeszcze z kilkoma elementami iście zręcznościowymi, np. musimy złapać Vegetę w sali z podwyższoną grawitacją lub odeprzeć jakiś atak energetyczny poprzez jak najszybsze naciskanie guzika. Najciekawiej prezentuje się według mnie Fusion Dance. Przez sekundę oglądamy kombinację pięciu klawiszy i musimy ją powtórzyć. Jak się pomylimy, to nie nastąpi scalenie. Jak się powiedzie, to zyskujemy na pięć minut bardzo mocnego fightera. Szkoda że, tak jak w serialu, po nieudanym FD nie powstaje komiczny fajter. No ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Jest jeszcze jedna sprawa. Podczas całej gry możemy spotkać się ze skrzynkami z wymalowanym "Z" lub "H" na obudowie. Te z "H" potrzebne są, żeby otworzyć Cafe Hercules. Zebrałem wszystkie, ale nie dostałem nic w zamian. Hercules zawsze był parszywy :). Natomiast w chwili, w której piszę te słowa, brakuje mi jednej skrzynki z literą Z. I nie, po przeszukaniu całego świata dostępnego w grze nie znalazłem jej :(. A podobno nagrodą jest możliwość zatańczenia z Vegetą.
Ech... Trzeba po woli kończyć, bo i ludzie nie lubią czytać za długich opisów, no i dedlajn się zbliża, a trzeba jeszcze coś wymyślić, żeby mnie nie wywalili z redakcji :P.
Ocena 9+ patrząc obiektywnie. Jeśli jesteś fanem DB to bez wahania 11, bo nie ma gry, która by tak wiernie oddawała klimat i fabułę DBZ. W tę grę trzeba po prostu zagrać. Chciałem nawet napisać solucję, ale byłoby to marnotrawienie miejsca, bo ja nie zatrzymałem się ani razu, więc i wy nie będziecie mieli problemu z przejściem. W razie czego znacie mój adres, zawsze mogę pomóc.
|
|
|
wierne odtworzenie fabuły
grafika
postacie
możliwość zmiany w SSJ3
fuzje
|
właściwie to nie ma, nie licząc tych śmiesznych armorów. Ale nie ma to wpływu na ocenę gry.
no i jeszcze te dość słabe ataki energetyczne...
|
Gatunek: hack 'n' slash/RPG
Platforma: GBA
Producent: ATARI
Język: angielski
Ilość płytek: 2 miniDVD
Rok produkcji: 2004
|
|