|
Wchodzimy w nowe tysiąclecie i już na starcie świat staje przed zagrożeniem
terrorystycznym. Ludzie zaczynają się obawiać pogróżek pochodzących z okolic na
południowy wschód od Europy. Powiedzmy sobie wprost - w grach motyw walki w
Iraku, Iranie, czy innej Arabii jest coraz częstszy. I wszystko byłoby OK, w
końcu walczymy z terrorystami, ale to powoli zaczyna być smutne, przecież nie
wszyscy Arabowie to terroryści... Sam uważam, że to wszystko, co się dzieje, to
jedno wielkie nieporozumienie, które zamiast zostać zażegnane, wciąż jest
podtrzymywane, a świadomi faktu, że to (walka z "terroryzmem") jest ostanio
popularne, programiści postanawiają spokojnie na tym zarobić.

Dobra, nie roztrząsajmy już tego, bo i tak do niczego to nie prowadzi. Na moim
HDD wylądowało demo gry, która nawet nieźle się prezentowała na obrazkach czy w
zapowiedziach, z tego też powodu z chęcią ją odpaliłem. Dzisiaj pytam się, po co
ja to w ogóle zrobiłem?
Na początku w menu głównym wita nas muzyka godna produkcji filmowych najwyższych
lotów. Nie są to żadne zlepki dźwięków czy inne kombinacje amatorskie. Po prostu
czuć filmowy klimat, gdyż przyzwyczajony jestem, że głównie na srebrnym ekranie,
w towarzystwie produkcji holywoodzkich, taka muzyka występuje. A więc to tylko
podsyciło moją chęć zagrania w Shadow Ops.
Początkowo można się poczuć jak w środku filmu "Helikopter w ogniu". Wszędzie
strzały, wybuchy... Ranni są szybko przenoszeni za coś, co może posłużyć jako
ochrona przed wrogimi pociskami. Przed graczem pełno przeciwników, których
trzeba jak najszybciej zdjąć. Jeszcze początek jest dobry, gdyż wraz z kumplami
z oddziału odpieramy ataki wroga na pozycję trudną do obronienia. Jednak jakież
było moje zdziwienie, gdy po wysadzeniu zamkniętych drzwi kazano mi ruszać
SAMEMU, żebym zniszczył stanowiska broni przeciwlotniczej! Jak dla mnie, jest to
misja samobójcza - jeden żołnierz, nie mogący liczyć na jakiekolwiek wsparcie,
przy tym zmuszony zabijać każdego, kto mu się na celownik nawinie. Znów mamy do
czynienia z Rambo, tym razem w Iraku czy innym państwie Bliskiego Wschodu...
Po skończeniu dema zwykle pojawiają się informacje, co zawiera pełna wersja. W
tym przypadku jest tak samo, ale nie doszukałem się czegoś, co wskazywałoby na
możliwość walki wraz z oddziałem. To jest właśnie najdziwniejsze. W obecnych FPP
w klimatach wojennych mottem jest, że "wojny nie da się wygrać w pojedynkę".
Przykładami mogą być przecież takie tytuły jak Call of Duty, czy najnowsza
odsłona Medal of Honor. Prawda, AI komputerowych kompanów jest wątpliwej
jakości, ale jednak oni idą wraz z tobą. Takie coś, moim nadzwyczaj skromnym
zdaniem, powinno powoli przechodzić w standard. Niestety ludzie odpowiedzialni
za Shadow Ops chyba nie popierają mnie w tej kwestii. A ja mówię, że to jest ich
błąd.
Bardzo irytujący jest moment ładowania się gry. Trwa to na tyle długo, że
zdążyłem sobie zjeść kromkę chleba. Do tego na monitorze pokazaną mamy całą
klawiszologię, której się chyba na pamięć nauczyłem (inna sprawa, że
klawiszologia ta niewiele odbiega od obecnych standardów :P). A właśnie czas
ładowania najbardziej mnie dziwi. Przecież nie biegamy po jakiejś olbrzymiej
mapce, w bardzo zróżnicowanym środowisku. Aż boję się spytać, jak długo to
wszystko zajmuje przy większej mapce... |
AI kuleje praktycznie na każdym kroku. Przypominają się czasy, kiedy setki
przeciwników biegło prosto pod lufę, szukając śmierci. W Serious Samie mi to nie
przeszkadzało, ale tutaj? Przecież jest wojna... Chociaż chyba wiem, czemu tak
jest - przecież brak współtowarzyszy oznacza, że trzeba dać graczowi większe
szanse. W tym przypadku sprowadza się to do głupich, mających kłopoty z
celnością wrogów. Chociaż muszę przyznać, że potrafią strzelać "na ślepo", nie
wychylając się zza osłony, to jednak nie przecierpię tego, że po zabiciu jednego
do tego samego miejsca przybiegnie jego zmiennik. I tak można cały czas -
celować w jedno miejsce, bo wszyscy się tam pchają, nawet jak się rzuci
granatem.
Słabe są także wszelkie efekty graficzne - wybuchy, pył po trafieniu w ścianę...
Wygląda to wszystko jak złożone z kilku kółek - czyli brzydko.
Przy okazji wybuchów przypomniała mi się kolejna rzecz, która pogrąża tę grę. Na
początku okolice naszego helikoptera są przez cały czas ostrzeliwane przez
artylerię, czy co to może być. No, w sumie fajny bajer, ale jak widzę, że coś
wybucha tuż obok mojego kompana, który nic sobie z tego nie robi, to po prostu
zaczynam wątpić, czy ranni przypadkiem nie symulują...
Uzbrojenie to broń US Army, czyli jakieś karabiny, jeden typ granatu oraz
pistolet. Można też jeszcze zająć wrogą pozycję z CKM-em i sobie nim trochę
dopomóc. Jednak zastanawia mnie, dlaczego jest tyle sprzętu, skoro karabiny
różnią się od pistoletu tylko szybkostrzelnością. Jeden strzał z jednego czy
drugiego sprzętu pozbawia wrogów życia w ten sam sposób.
Można nie liczyć na jakieś strefy trafień - w tej grze one po prostu nie
istnieją. Nie da się kogoś postrzelić w nogę, czy rękę, bo ten od razu pada na
ziemię zimny niczym lodowata woda. Strzał w głowę powoduje takie same obrażenia
jak w rękę... Czy to już przypadkiem nie miało odejść do lamusa? No cóż,
widocznie nie.

Mógłbym jeszcze wypominać błędy Shadow Ops, ale nie chcę. To, co jest u góry,
chyba wystarczy, żeby ukazać główne wady tej gry. Szkoda, bo mogła z tego być
naprawdę dobra produkcja. Niestety, trzeba obejść się z smakiem i ponownie
uruchomić Black Hawk Down, albo najlepiej stare i dobre Soldier of Fortune :).
|
|
|
Świetna muzyka
Początek gry |
Długo się ładuje
Grafika i AI
Jeszcze trochę
innych bugów |
Co to?:
FPP |
Wymagania: P3 1 GHz, 256 MB Ram, karta grafiki 64 MB |
|