BloodRayne: Rewolucje
Fatal_Error

"Rayne Makes Her Playboy Debut" - tłumaczyć chyba nie muszę, co to oznacza? He, he, teraz przypomniały mi się słowa KijasS'a na temat naszego kącika. ;-) Ta informacja odnośnie debiutu Rayne w Playboy'u jest dość stara, a debiut ten nastąpił w jednym z zeszłorocznych wydań amerykańskiej wersji tegoż magazynu. Miałem o tym napisać dużo wcześniej, lecz nigdy nie mogłem znaleźć ani czasu ani zdjęć. Jednak w końcu znalazłem jeden taki obrazek (ocenzurowany) i pomyślałem, że czas na napisanie tekstu na ten temat.

Niestety, żeby zdobyć zdjęcia należy się zarejestrować i podać dość szczegółowe dane odnośnie swojej osoby, a co najważniejsze nie znalazłem żadnych informacji, że za pobranie owych fotek nie jest pobierana żadna opłata itp., więc wolałem nie ryzykować. Nie mniej, jeśli uda mi się zdobyć w ten czy inny sposób jakieś materiały na ten temat, podzielę się tym z wami na pewno.

Jako że interesujecie się grami komputerowymi, nie raz (przy okazji np. jakiegoś intra czy outra) mogliście się przekonać jak realistyczne są niektóre filmiki, jak dokładnie można odwzorować ludzką skórę, oczy, włosy - wreszcie całą postać, a także animację. Jak najdokładniejsze odwzorowanie rzeczywistości to jeden z najważniejszych celów, jaki przyświeca współczesnym grafikom. Najlepszym przykładem na to, że graficy są już bardzo blisko zrealizowania tego zadania jest film Final Fantasy, gdzie osiągnięto wręcz niebywały fotorealizm [Polemizowałbym. - ubz], mi natomiast po głowie chodzi coś zupełnie innego.

Rayne jest pierwszą wirtualną postacią, która "wystąpiła" w Playboy'u - co się stanie, jeśli np. tą drogą pójdzie Crystal Dynamics przy okazji nowych przygód Lary Croft (chociaż już kiedyś w Playboy'u "zaprezentowała się" ówczesna oficjalna modelka Nell McAndrew), Julia z Heavy Metal, czy jakiejkolwiek innej gry z główną bohaterką płci pięknej. Perspektywa jest bardzo ciekawa - mogłoby się zdarzyć, że np. na okładce CDA zamiast Gordona (przy okazji premiery Half - Life 3) zobaczymy nie do końca ubraną Aylax [Nieciekawa ta dziewuszka moim zdaniem. - ubz]... chociaż nie - CDA stałoby się wtedy pismem pokroju Playboy'a, a co najgorsze dozwolone od lat 18 (mi to nie przeszkadza, ale wielu z was na pewno). Jest jednak szansa na to, że premiery niektórych gier będą zauważane nie tylko przez graczy. ;-) Inna sprawa, że nie do końca ubrana Aylax na okładce spowodowałaby kolejną zadymę wokół gier i znowu z ust niejednej dewotki usłyszelibyśmy stwierdzenie, że "w tych grach to tylko gołe dupy i nic więcej" [I mają, skubane, rację:) - ubz]. Tego tematu nie chcę roztrząsać, ponieważ większość z was zapewne zna go z autopsji.

Jedźmy jednak dalej - co by się stało gdyby np. w takim Playboy'u prawdziwe zdjęcia zostały by całkowicie zastąpione przez te renderowane? Jest to o tyle ciekawe, że w ten oto sposób odszedłby jeden dość kontrowersyjny zawód. Jestem pewien, że gdyby przeciętnemu fanowi "świerszczyków" dać dwa zdjęcia (jedno prawdziwe i jedno będące bardzo dobrym renderingiem) nie zauważyłby różnicy. Faktem jest, że grafika 3D najlepiej sprawuje się przy odwzorowywaniu powierzchni plastikowych, metalowych itp. ale w dziedzinie modelowania i animacji organicznej także nie raz dane mi było oglądać sceny, które na pierwszy rzut oka nie idze odróżnić od rzeczywistości.

Zdjęcia już mamy, a może tak całe filmy? Zauważcie, że po premierze Shreka zaczęto odchodzić od tradycyjnych "bajek" na rzecz renderowanych filmów, trochę gorzej jest jeśli chodzi o filmy "tradycyjne". Tutaj jedyny znany mi tytuł to właśnie "Final Fantasy", który niestety przyniósł swoim twórcom ogromne straty - być może strach przed kolejną finansową klapą to właśnie powód braku tego typu produkcji w kinach. Inna sprawa to to, że tego typu film to nadal bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Poza tym trzeba wziąść pod uwagę także bardzo długi czas tworzenia takiego filmu itd. itp.

Tak rozpisuje się na ten temat, ale przecież ten problem dotyczy nie tylko "filmów przyrodniczych", ale kina w ogóle. Już teraz stworzenie nawet najprostszego filmu nie może odbyć się bez komputera, a efekty specjalne stosowane są w filmach, w których, zdawałoby się, są zupełnie niepotrzebne. Jednak zanim filmy tworzone w sposób tradycyjny zostaną wyparte przez te generowane przez potężne komputery (jeśli w ogóle to nastąpi), minie jeszcze dużo czasu. Jak na razie wcale się nie zanosi na jakąś rewolucję, lecz jeśli chodzi o gry komputerowe to mała rewolucja już się dokonała.

ubz: To Amerykańce mają tą manię wpychania efektów w filmy i ludzie, dajmy na to, zamiast bać się na horrorach, mówią, jak to ładnie wyrenderowano. Dobry scenariusz i reżyseria same się obronią, efekciarstwo często jest zbędnę, a nawet staje się nudne, ludzie tym już powoli rzygają. Nie znaczy to jednak, że mam coś przeciwko generowanym komputerowo filmom. Jeśli tylko są ciekawe, a nie jedynie efekciarskie, to czemu nie dać im szansy. Ja np. taką szansę filmowi Final Fantasy dałem. Mi się nawet podobał, ale fabuła była troszkę naciągana. Według mnie filmy bez żywych aktorów raczej nigdy się nie przyjmą. Co innego filmy animowane dla dzieci (i ewentualnie starszych dzieci). Świat takich filmów zawsze opierał się na umownościach wizualnych (świat inny niż rzeczywisty) i rendery dla dzieci przyjmą się na pewno. Ba, już się przyjęły, choć co prawda powstaje ich jak na razie raczej niewiele.



KONKURS BEZ NAGRÓD
Która z poniższych dupeczek jest wygenerowana komputerowo? Nie ma żadnego numeru, pod który macie wysyłać SMSy. Same se odpowiedzta:)[ubz].