Jeśli chodzi o dzieła, które mają wzbudzać strach, zdecydowanie lepsze są od filmów książki. Czytając, można sobie wyobrazić wszystko po swojemu; oglądając zaś, musimy zaakceptować wizję reżysera... Horror jako gatunek filmowy nie jest zbyt obszerny. Owszem, filmów z tego gatunku jest aż za dużo, jednak tylko niektóre wzbudzają jakiekolwiek emocje; jedynie kilka produkcji zasługuje na miano “perełki”... Przepis na idealny horror? Tak, coś takiego istnieje i ma się dobrze... Opracowali go matematycy z King's College w Londynie. Wzór przez nich stworzony wygląda następująco: (es+u+cs+t)^2 + s + (tl+f)/2 + (a+dr+fs)/n + sin x (- 1) gdzie: es = escalating music (nasilająca się muzyka) u = the unknown (nieznane) cs = chase scenes (gonitwy) t = the sense of being trapped (poczucie bycia osaczonym) s = shock (szok) tl = true life (prawdziwe życie) f = fantasy a = character is alone (bohater jest osamotniony) n = number of people (liczba bohaterów) fs = film setting (miejsce akcji) dr = in the dark (mrok) sin = krew i inne obrzydliwości 1 = stereotypes (schematy, szablony) Matematycy zgodnie uznali, że według tego wzoru najlepszym horrorem w historii kina jest “Lśnienie” Stanleya Kubricka... Z matematycznymi wzorami mogą konkurować jedynie gusta publiczności... Plebiscyt przeprowadzony przez sieć brytyjskich wypożyczalni Choices Video wskazuje na to, że “Lśnienie” wcale nie jest najstraszniejsze, bowiem widzom bardziej spodobał się “Egzorcysta”. W pierwszej trójce uplasowało się także “Milczenie owiec”, które moim skromnym zdaniem ma z horrorem tyle wspólnego, co ten tekst z lotami kosmicznymi. Plebiscyt zorganizowany przez brytyjską stację telewizyjną miał wskazać najbardziej przerażającą scenę w historii kina... Niestety, głosujący (albo sami organizujący) najwyraźniej nie zrozumieli pytania, ponieważ wybierali sceny najbardziej reprezentacyjne, czyli, nieskromnie mówiąc, kultowe. Na pierwszym miejscu znowu Jack Nicholson w filmie Kubricka..
»Autor: Wicked Sick