Recenzje

 

Któż z nas nie słyszał o Draculi, księciu, który swój przydomek, Vlad Palownik zdobył nabijając swoich wrogów na pale. Ileż to już razy gościł on na ekranach kin, telewizorów, komputerów i Bóg wie jeszcze czego. Właściwie straciłem już rachubę. Dane nam było zobaczyć słynnego "Nosferatu" Friedricha Murnau, "Draculę" Francisa Forda Coppoli, a nawet parodię z udziałem słynnego wampira, wyreżyserowaną przez Mela Brooksa o dość nietypowym tytule, "Dracula - wampiry bez zębów". Kwestią czasu pozostaje jedynie zrobienie całej kolekcji breloczków, zegarków, kubków, tazo (no wiecie, te żetony z chipsów ;)) oraz całej masy innych gadżetów z nim związanych. Co tu dużo mówić? Temat wampirów we współczesnym kinie jest już mocno wyeksploatowany. Nie raz zastanawiam się co nowego możemy zobaczyć, poza wampirzycą z kłami w waginie? Tak więc czy powstały pięć lat temu film "Dracula 2000" wniósł coś nowego do gatunku znanego powszechnie jako horror?

W tym obrazie, a raczej wokół niego są dwie rzeczy, które mogą być przyczyną naszej pomyłki. Pierwszą jest hasło reklamujące. Brzmi ono: „mistrzowska produkcja króla horrorów”. Od razu myślimy, że w sloganie chodzi o reżysera. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej, gdyż Patrick Lussier jakoś nie kojarzy się z filmami grozy. Kto zatem jest owym królem horrorów? Wes Craven, który podczas powstawania filmu pełnił funkcję producenta. Tytuł natomiast z całych sił stara się utwierdzić nas w przekonaniu, że będziemy oglądać kolejną, spośród wielu ekranizacji powieści Brama Stokera. Nic bardziej mylnego! Jest to zupełnie nowa opowieść mająca niewiele wspólnego ze wcześniejszymi filmami o Draculi. Albowiem ludzie odpowiedzialni, za stworzenie tego obrazu przedstawili swoją własną historię o tym krwiopijcy i umieścili ją na progu XXI wieku.

Film rozpoczyna się, kiedy wyspecjalizowani złodzieje włamują się do posiadłości bogatego kolekcjonera broni, a zarazem antykwariusza, znanego jako Matthew van Helsing. Gdzieś już słyszałem to nazwisko, a Wy? [czyżby tytuł kolejnego filmu o wampirach? ;) - Dishman] Owa szajka liczy na niezłe łupy z jego skarbca. W końcu chyba nie przez przypadek gość tak sprytnie go zabezpieczył. Wyobraźcie sobie zatem ich zaskoczenie, kiedy odnajdują jedynie całą masę bezwartościowych antyków i srebrną, niepozorną trumnę. Myśląc, że jest ona 

pełna złota, srebra i innych skarbów próbują ją otworzyć. Nie jest to wcale takie łatwe, na jakie się wydaje. Przecież co to za skarb, który można zgarnąć w pięć minut. Tajemniczy grobowiec zabezpiecza cała seria niebezpiecznych pułapek. Za pokonanie ich bandyci zapłacili bardzo wysoką cenę, którą okazała śmierć dwóch wspólników. To zdarzenie jeszcze bardziej utwierdziło ich w przekonaniu, że znaleźli coś cennego. Coś, czego nie znajduje się codziennie. Nie rozmyślając długo zabierają grób ze sobą, gdyż jest to jedyne korzystne wyjście z tej sytuacji. Zgadnijcie kto wyskakuje z trumny podczas gdy przestępcy odlatują swoim prywatnym samolotem. Nie trudno się domyślić. Jest to dobrze znany nam hrabia Dracula. Tak więc my, widzowie stajemy się świadkami wielkiego powrotu Księcia Ciemności.

Kim jest Matthew van Helsing, o którym pisałem wcześniej? Nikim innym jak potomkiem najsłynniejszego w historii pogromcy wampirów, dziewiętnastowiecznego profesora Abrahama van Helsinga. Przynajmniej za takowego się podaje... W rzeczywistości jednak jest trochę (tylko trochę!) inaczej. Nic więc dziwnego, że przywrócony do życia książę poprzysiągł zemstę właśnie na nim. W dodatku na wprowadzenie tego planu w czyn ma ponownie całą wieczność. Czy aby na pewno? 

»Ocena: 6+/10

 

»Zalety:

+ Odważna odpowiedź, na pytanie "Skąd się wziął pierwszy wampir?"
+ Ciekawe pomysły
+ Kapitalne zakończenie
+ Gerard Butlerd, który znakomicie spisał się w roli Draculi
+ Świeże spojrzenie na legendę, o Draculi

»Wady:
- Nie czujemy strachu
- Można było stworzyć arcydzieło
- Przerost treści nad formą

 

»Autor: Dusqmad