TeleKamery 2004 - nagrody dla żenady

Chcesz się dowiedzieć, jaki tytuł nosi najpopularniejsza polska telenowela? :) Albo którzy z grających w niej aktorów najbardziej podobają się widzom? Redakcja pewnego tygodnika co roku pozwoli Ci to sprawdzić! Masz niesamowitą okazję zagłosować na jednego z aż pięciu kandydatów w kilku niesamowitych, a wyżej już z grubsza wspomnianych, kategoriach. :) Potem pozostaje tylko śledzić przebieg uroczystej gali i patrzeć, jak "wyrafinowany", a jednocześnie jak jednolity gust mają nasi rodacy... A przynajmniej ich "lepsza" część.

Powiem szczerze - w tym roku nie oglądałem tegoż "widowiska" - bodajże siedziałem sobie wtedy na neciku, ale pewien nie jestem. Za to dzięki tekstowi Dishmana mam już pełne rozeznanie, kto z kim, które miejsce i ile musiał za nie zapłacić. ;) Bo z tego, co przeczytałem w "TeleTygodniu", to już następnego dnia nic pamiętałem. :) Kandydatów było co prawda "wielu", ale czym oni się od siebie różnili - chyba tylko nazwiskami. ;) Toż to wszystko takie podobne. :)

Informacje

Jedyna w miarę rozsądna kategoria naszego "konkursu". Jednocześnie zgadzam się z Dishmanem, że nagrodę powinna "zgarnąć" Dorota Gawryluk. Z całego "zacnego" grona jedynie ona wygląda mi na dziennikarkę z prawdziwego zdarzenia, a nie "ulizaną prezenterkę" ((c)Caleb - dawno już nikogo nie cytowałem :)). Na drugie miejsce moim zdaniem zasługuje Hanna Smoktunowicz z "Dziennika" TV4. Za uzasadnienie podam oczywiście poziom obu programów - znacząco wyróżniajacych się od nudnych, typowych serwisów. A na poziom programu mają przecież niemały wpływ także prowadzący.

Zaś pozostali kandydaci: DO DOMU!!! :) Nie zanudzajcie widzów. ;) Kto to w ogóle jest Joanna Racewicz, bo "siakoś" nie kojarzę? :)

Publicystyka

Czajkowska, Drzyzga, Durczok, Kraśko, Milewicz. Programów publicystycznych w naszym kraju jest tak wiele, że ta garstka - wybranych bodajże po znajomości - kandydatów w ogóle mi nie odpowiada. Szybko zauważymy, że mamy tutaj do czynienia z ekipą "znanej i lubianej" TVP. Za to umieszczenie "outsidera" - Ewy Drzyzgi - w tej kategorii to już totalna kompromitacja. :) Tym bardziej ostateczne zwycięstwo tej pani można chyba uznać właśnie za efekt pomylonego "systemu kwalifikacji kandydatow". :) Co i tak nie zmienia faktu, że Polacy od publicystyki wolą, jak widać na załączonym screenie ;), wtórne rozmowy o seksie, pracy, zboczeniach, problemach małżeńskich.

Aktorka / Aktor

Najwyraźniej dla redakcji "Tele Tygodnia" NAJLEPSZY aktor to taki, który nie brudzi sobie rąk pracą w teatrze czy filmie, za to z zapałem występuje w tasiemcowych telenowelach czy żałosnych imitacjach sitcomu. Pierwsza kandydatka - Brodzikowa. Jej największa rola w ostatnim roku to oczywiście udział w reklamówkach Ery (ciekawe, co w jednej z nich robi gość (jego klon?), do tej pory grający w spotach Idei, bardzo ciekawe...). ;) Aha... w "filmografii" Brodzikowej był jeszcze taki zlepek idiotycznych scenek, co to ktoś zakwalifikował na wyrost jako serial komediowy. Wysoko mierzymy, naprawdę wysoko... :) Nawet netowe radio Majkella się chowa. ;)

A dalej: Korzuchowska - panienka, która bodajże nigdy nie podjęła się jakiejkolwiek ambitniejszej roli. No i Kasia Bujakiewicz - ładna jest, gra raczej dobrze, w filmach od lat się udziela, pewnie też nie uważa telenowel za zawodowe sukcesy. To jej z całego tego "towarzystwa" ewentualnie przyznałbym nagrodę. Aczkolwiek stwierdzenie, że jest najlepszą aktorką w Polsce (jak i którakolwiek z wymienionych tu "dam") przez usta by mi nie przeszło. W ogóle wydaje mi się, że do owej kategorii dużo bardziej pasowałoby określenie: "punkty za wygląd". :) Z tym, że poza Kasią to mi się żadna nie podoba, a dwóch niewymienionych to w ogóle nie znam... "Najlepsze" aktorki w Polsce są zaskakująco mało popularne - ciekawe... :)

Dobór panów aktorów również przypomina mi dzieło przypadku, zaś o zwycięzcy - Pawle Wilczaku - mam zdanie podobne jak o jego serialowej (skoro już tak to coś nazwali) partnerce.

Serial

Buehehehehe... ;)) Pani Krysiu, proszę o słownik. :)

Serial - film, zwł. telewizyjny, skłądajacy się z kilku (kilkunastu, kilkudziesięciu) odcinków. [Słownik wyrazów obcych PWN]

Wszystkie wymienione tu "seriale" nie pasują nawet do tej najprosztszej, lakonicznej, słownikowej definicji. Toż to nic innego, jak pieprzone (sorry :)) telenowele. Czy w naszym kraju nie kręci się już nic innego? "Klan", "Złotopolscy", "M jak miłość", "Plebania" i "Samo życie". A naczelna jeszcze narzeka, że "Na Wspólnej" się tu nie znalazło!!! Tak - żądne zysków podrzędne stacje (A co? Dopiero w zeszłym roku TVN - "krajowy lider" - uruchomił w Gdyni transmisję naziemną) będą nagrywać coraz to nowsze cholerstwa i od razu redakcja TT ma im przyznawać miejsce na liście? Tfu! :) {Od razu powinni zaznaczyć, że nominują od 100 odcinków wzwyż ;D.}

Serial komediowy

W porównaniu do nominowanych produkcji nawet piosenka tytułowa ze "Zmienników" Barei jest śmieszniejsza. Dziękuję.

Ostatecznie, z sugestii pani Krysi i obietnicy udziałów w jej funduszu emerytalnym ;), temat mogę nieco rozwinąć:

Zwycięstwo "Kasi i Tomka" {Właśnie robię korektę i dopiero teraz to do mnie dotarło - nieeeee.... ;) - dop. Majk} wygląda mi na totalną porażkę (jej, co musiał czuć Moore oglądajac fragmenty tego całego naszego chłamu - dobrze, że nie zna polskiego...). {Zawsze możesz cieszyć się, że "Kasia i Tomek" to nie polski pomysł. Ciekawe, czy za granicą wypadł lepiej...}

"Lokatorzy" - po pierwsze, uwaga do rządzących (posłanka Taw i poseł Ziobro... eee... Zlotto ;)): nie wiem, czemu uważacie, że to jest kręcone w teatrze. {Bo pokazali kiedyś plan z dalszej perspektywy ;D} Przecież już kiedyś napisałem, że serial jest robiony w studiu TV Gdańsk i tego się trzymajmy. ;) Po drugie - nie oglądam nowych odcinków, a więc w pamięci mam tylko te pierwsze - rzekomo dużo lepsze od obecnych. A to oznacza plusa dla tej produkcji. :)

"Rodzina zastępcza" - cóż - jak dla mnie jedyny z tej listy kandydat, któremu w pełni należała się nagroda. Ewentualna nagroda, bo serial jest przesadnie stereotypowy. Jeśli chodzi o "Kiepskich", to nie wiem, czy Polsat to w ogóle jeszcze produkuje. {{Kurdę... :) Już wiem, że tak. :(} Ma już przecież tyle słabych odcinków, że nie musi nagrywać nowych. :) Niby wciąż to robi, ale efektów pracy nie widać. Najświeższych odcinków - bez Waldka - to było chyba... pięć (?).

Zaś o "Miodowych latach" (zresztą - o reszcie seriali także) napisałem kiedyś w tych naszych krótkich recenzjach. Tyle, że po miesiącu naczelna pozbyła się moich wpisów. Tak też można. :) Nie będzie nam tu koncepcji psuł jakiś Majkell, burak ze wsi jeden! ;)

Muzyka

Zespoły "Ich Troje" i "Łzy" zostały przeze mnie nominowane do "Jurorów 2004" ;) - jak wszystko się uda - tekścik będzie w tym numerze. :)

Pozostali wykonawcy (Rynkowski, Borysewicz, Kukiz, Krawczyk... też) mogli sobie śmiało o nagrodę pokonkurować...

Rozrywka

Tutaj także dobór kandydatów wydaje mi się losowy. No, ale tym razem będę pisać najdokładniej. "U źródeł irytacji" - odcinek 1. ;]

Piotr Bałtroczyk - Dishman, zgadzam się z Tobą w 200%. Ja nie mam pojęcia, jakim cudem ten bezosobowy... cudak :) trafił do TVP. Ja bym go nawet w lokalnej kablówce jako faceta od pogody nie zatrudnił. Widzów by dołował. Za to wygląd gościa dowartościowuje mą skromną osobę - nie jest najbrzydszy! ;) A Naczelna się z nami nie zgadza i podobno rozwinie temat. Już sobie wyobrażam ten link: "Bałtroczyk - mój kandydat na męża, najlepszy prezenter, po wsze czasy chwała mu (Tawananna)" ;))). Nie mogę się doczekać, jakich to argumentów użyje. Chyba tylko: "bo on prowadzi większość programów w Dwójce, wiec jest najlepszy". ;)))

{Aż tak wątpisz w moje możliwości? ;P Nie będę mówiła, że Bałtroczyk jest jakoś szczególnie wspaniały, bo moim zdaniem - nie jest, ale bywa bardzo śmieszny i sprawdza się w tych wszystkich programach kabaretowych "Dwójki". Minus - jest wtórny i stopniowo śmieszy coraz mniej. Mimo to nie uważam, żeby nominacja mu się nie należała - skoro w kraju nie znalazł się nikt lepszy :/.}

Tadeusz Drozda - szalenie irytuje mnie... bezustanne krytykownie tego jednego z najlepszych satyryków w naszym kraju. Przecież Tadeusza Drozdy nie należy w żadnym wypadku kojarzyć ze "Śmiechu warte" czy inną "Herbatką u Tadka" :), ale z jego specyficznym poczuciem humoru, błyskotliwym dowcipem i umiejętnoscią rozbawienia do łez. :) Tadeusz Drozda wystąpił swego czasu w naszym TeleTop-ie. I niezły był. :) A jeśli chodzi o jego autorski magazyn "Dyżurny Satyryk Kraju", to nawet powtórki sprzed lat nie tracą nic ze swych walorów. A właśnie - przez jakiś czas była kontynuacja DSK na TVP 3. I chociażby za ten program "Tadek" może i nie zdobędzie TeleKamery (co, prawdę mówiąc, tylko dobrze o nim świadczy), ale na pewno otrzyma wyróżnienie ode mnie. Brawa proszę! :)

{O, z tym akurat w sumie się zgadzam. Z tym, że Telekamery (wyłączając te cudne nagrody dla zagranicznych sław sprzed lat) zazwyczaj przyznaje się za osiągnięcia bieżące. Mówiąc bardziej wprost - jak (jeśli:)) zlikwidują "Śmiechu warte!" będę gotowa do tego, by przyjrzeć się jeszcze raz Droździe. Dziwię się, że tak rękoma i nogami trzyma się tego programu...}

Krzysztof Ibisz - za "Bar" to niekoniecznie, ale za teleturnieje gotów byłbym oferować Krzysiowi nawet kilka "Telekamer"...

Ekipa programu "Europa da się lubić". Nie podaję nazwisk, bo... Raz, że nie znam, dwa - nic mi one nie mówiły :), dopóki nie przeczytałem redakcyjnych komentarzy w tekście Dishmana. Jej, Taw, Grzesiek - jesteście maniakami! ;) To ja już się teraz wcale nie dziwię, że opis jakiegoś mało znanego teleturnieju ("Europę da się kupić" or sth :)) od pół roku "wisi" na stronie głównej byłego TV.PL. Po prostu Wy bez tego programu nie możecie żyć. :D Czy oni Wam coś płacą za tę stronę - poważnie pytam. ;)

{Nie, a szkoda :). Swoją drogą, kiedyś kontaktowałam się z TVP, ciekawa, czy mają w planach stworzenie jakiejś strony programu. Odpisali, że strony nie będzie, bo... licencja może na to nie pozwalać :D. Tylko ciekawe, jakim cudem TVN i Polsat prowadzą z powodzeniem strony programów opartych na zagranicznych formatach...}

Swoją drogą nie będę tutaj wspominał o moim stosunku do ślepego euroentuzjazmu. Powiem tylko, że na dźwięk pewnego fragmentu IX Symfonii Beethovena czy też owego newsa robi mi się niedobrze. {Biedny Beethoven ;P}

Ku zaspokojeniu ciekawości ciekawskich. ;) W referendum głosowałem na: "NIE", choć miałem jeszcze wtedy pewne wątpliwości (drażniło mnie, że wspieram LPR :)). Teraz, choć nieliczne głosy trzeźwo jeszcze myślących Polaków :) na niewiele się zdały, ja mam chociażby tę świadomość, że wybrałem dobrze. Przynajmniej za kilka lat nie będę musiał obarczać się pretensjami, że w Polsce (jak to określił przed kamerami Tele 5 pewien pan): "żyje się ***jowo". ;) Sam ręki do tego nie przyłożyłem.

"Europa da się lubić"? Cholerna prounijna propaganda ukryta w "niewinnym" teleturnieju, finansowana z pieniędzy abonentów. I ta kiczowata czołówka - wyobrażam sobie śmiech, jaki wywołałby jej widok na Waszym upragnionym Zachodzie. :) {Ciekawe, może na Zachodzie była ta sama ;D.}

Zmiana tematu: Hubert Urbański. "Wiesz drogi TVN-ie, że jestem jaki jestem i zrobiłbym dla Ciebie wszystko. ;) Ale za odpowiednią opłatą." (Hubert Urbański z rodziną, Malezja 1956 (zgadnijcie skąd to :)). Ciekawe tylko, czym te dwa programy wyróżniały się od kilkudziesięciu innych, które nie dostąpiły "zaszczytu" bycia nominowanymi...?

TeleKamery 2004 przyznano. Ciekawe tylko, czy gdyby widzom pozwolono głosować na bardziej ambitne propozycje telewizyjnych ramówek, wyniki byłyby równie "porąbane". :) Tego się nie dowiemy, a tymczasem do następnych nagród pozostał już tylko niecały rok. Niestety... :)

Ja osobiście przyznawałbym nagrody nadawcom niezależnym - nie pochłoniętym jeszcze całkowicie przez schematyczność i komercję. Może choć jedno zdobyte wyróżnienie pomyślnie wpłynęłoby na ich dalszy rozwój? Na pewno...

Zawiedliście się na nim: Majkell ;)
for_am@wp.pl
www.em.soft.webpark.pl

PS.

Nie słucham (przynajmniej nałogowo ;)) hip-hopu (tym bardziej podczas pisania :)), ale proponuję przyjrzeć się pewnemu "nagrankowi". :D [Fleksja rulez ;)]

Trzeci wymiar - "Skamieniali". Po tym, co tu napisałem, trudno nie zgodzić się z ową charakterystyką polskiego widza. Ponadto, ile razy słyszę ten "kawałek", zawsze mam nieodparte wrażenie, że inspiracją tekściarza była stacja TVN. Jest to w zasadzie oczywiste i jednoznacznie wynika ze słów utworu - a więc polemik nie przyjmuję. :)

BTW: A Tomasz Lis sam przyznał, że "Fakty" były upolitycznione!!! Mnie żeście nie wierzyli, to może opinia samego zainteresowanego (przytoczona zresztą na stronie tvn.akcja.pl) Was zainteresuje? Niech nam rządzi Polsat, a nie "kolesiostwo" Waltera!