O reklamie słów kilka
Czy zdarzyło się wam mieć uczucie, że obok nas istnieje alternatywne uniwersum, w którym wszyscy są dla siebie mili, nastawieni przyjacielsko, piękni, inteligentni i bogaci? Ja takie wrażenie odnoszę za każdym razem, kiedy uda mi się obejrzeć blok reklamowy emitowany w telewizji. Przebieg życia bohatera reklamy jest bowiem zupełnie inny niż w przypadku zwykłego, szarego człowieka z naszego świata.
Kefir
Zacznijmy jednak od początku.
Początek życia bohatera reklamy jest nawet podobny do naszego - rodzi się. Potem jednak nie jest już tak zwyczajnie. Ma on szczęście dorastać w rodzinie, której największe zmartwienie to: "Czy olej tłoczy się w tramwajach?" Gdyby bachor urodził się dwadzieścia lat wcześniej pewnie zadawałby też pytania: "Dlaczego tak ciężko umyć te naczynia?". Na szczęście opatrzność uchroniła go przed tak traumatycznymi przeżyciami. Żyje sobie dzieciak spokojnie, zawsze ma sucho w pupę (gdyż używa najlepszych pieluszek), zajada się słodyczami i żyje w słodkim przeświadczeniu, że pieniądze leżą na ulicy (co jest nieprawdą, bo pieniądze rozdają w Biedronce), otoczony kochającą rodziną, złożoną z zawsze młodych i pięknych rodziców oraz raczej mało złośliwego rodzeństwa. Jako że zajada się płatkami kukurydzianymi, wyrasta na wysokiego i silnego mężczyzną (lub piękną kobietę) i sam zakłada rodzinę, w której żyje jak w bajce. Często odwiedzają ich goście, dlatego ma w domu półroczny zapas Tofifee oraz ozdobne odświeżacze powietrza (które wyglądają ponoć jak kryształy). Nie ma już żadnych zmartwień, gdyż nawet wybór najlepszego proszku do prania ułatwiony został przez badania niezależnej, szwajcarskiej grupy badawczej.
Oddzielną grupę stanowią bohaterowie filmów prezentujących ofertę tele-zakupów. To ludzie młodzi, dynamiczni, często sięgają po nowinki techniczne takie jak ortodysk, Ab -Gymnic, plastry Ti-Ji, lampy Solar-Green czy też automatyczne obieraczki do kartofli. Jeśli przedstawia się tam ludzi starszych, to tylko w roli zagubionych, niepotrafiących dogonić czasów, w którym żyją, nienadążających za myślą techniczną szpeców z TV-Marketu osób.
Oczywiście są też reklamy przedstawiające świat w krzywym zwierciadle - na przykład firmy rozdającej piniondze - Bidronki. Jako się rzekło, sklep ten rozdaje piniondze klientom, zależy mu więc na jak najmniejszej liczbie klientów. Z tego też powodu tworzy reklamy, które mają odstraszyć ewentualnych klientów. Mamy tu więc obraz patologicznej rodziny z przygłupią mamusią dającą się wykorzystywać przez dzieci sąsiadów, które przychodzą w odwiedziny do jej córki i z progu żądają lodów, batonów i takich tam. Jej mąż też jest nie lepszy - nigdy nie wierzy swej żonie, przez co dostaje często patelnią w głowę, co odbija się na jego poziomie intelektualnym. Dzieciak zamiast zająć się czymś pożytecznym łazi z matką po sklepach, rysuje plakaty reklamujące Biedronkę i śpiewa: "Biedronka, ach Biedronka". No cóż - jaki sklep, taka reklama...
kefir87@wp.pl
www.kefir.zone.prv.pl
www.down.z.pl