Kevin Aiston - strażak z piekła rodem

Naszym dzisiejszym bohaterem jest Kevin Aiston, znany nam dobrze choćby z popularnego programu "Europa da się lubić". Kevin jesttegorocznym laureatem nagrody "Telekamery" (wraz ze swym kolegą z programu "Europa...", Steffenem Moellerem). Ten drugi chyba co do popularności po Normanie Davisie Bryto-Polak prowadzi również "kurs" języka angielskiego w "Trójce", gdzie można usłyszeć go codziennie między 9.17 a 9.20 (na częstotliwości 96.4 FM).

Kevin - gwiazdor TV, Kevin - nauczyciel angielskiego, jest również Kevin - strażak w podwarszawskim Radzyminie. Jak się jednak okazuje, istnieje jeszcze jeden wizerunek Kevina , o czym uświadomili nas dziennikarze "Gali"

Jak mieliśmy sposobność się dowiedzieć, dzieciństwo naszego bohatera to jeden wielki koszmar. Maltretowany wielokrotnie, w końcu został wraz z rodzeństwem oddany przez matkę do domu dziecka, gdzie przeżył samobójstwo swej najlepszej przyjaciółki. Kto by przypuszczał że nasz bohater ma za sobą nieudane (na szczęście!) próby samobójcze, ucieczkę z sierocińca i dwa i pół roku w poprawczaku, z którego wydostał się zgłaszając na ochotnika do Brytyjskiej Marynarki. Także tej szkoły nie kończy - z powodu oblania matmy (jak widać nie tylko piszący te słowa ma uraz do matemtyki :)), o czym wspominał kiedyś również w "Europie...". Po wyjściu z wojska pracuje jako jubiler, jak sam twierdzi to, on jest współautorem repliki korony, w jakiej paraduje przy rozmaitych uroczystościach książę Karol.

Nie wiemy jak potoczyłyby się dalsze koleje losu Kevina, gdyby nie kolega, który jakieś 12 lat temu zostawił mu klucze do mieszkania w Polsce. Wakacyjny pobyt tu trwa już kilkanaście lat...

Witamy w "polskim piekiełku"

Kevin ze swą sympatią, w koszulce i czapeczce OSP Radzymin:)Smutne są losy naszego bohatera, ale smutniejsze jest coś innego - sposób, w jaki rodacy do tego podeszli. Wprawdzie zdecydowana większość opinii w Internecie to wpisy będące wyrazem sympatii do Kevina, ale zdarzały się również wyjątki. Jak się dowiedziałem dzięki kilku wpisom na onetowskim forum, Kevin swoimi opowieściami próbuje zdobyć nasze serca niczym mister Wiśniewski.

Najbardziej zdziwił mnie jednak jeden wpis, który pozwolę sobie streścić nieco dokładniej, jako że wywołał on dość poważne dysputy pozwolę sobie streścić go nieco dokładniej. Nie mam zamiaru robić autorce tych wypocin reklamy, więc jej ksywkę pominę. Kobieta ta rozsyfrowała spiskową teorię dziejów wg Kevina Aistona. Przyjrzyjmy się więc zarzutom wobec sympatycznego brytyjczyka i wnioskom owej persony. Podobno Kevin prawie wcale nie mówi po angielsku (czyt. obawia się dekonspiracji), a już najgorsze było to, że podczas wręczania Telekamer nie porozmawiał dłużej z Rogerem Moorem. Zaiste straszny to grzech i mister Aiston winien za niego w piekle spłonąć. Ale to nie koniec, bo w dalszej części owej wypowiedzi pani ta przeczy sama sobie stwierdzając, że jakoby jej mąż, wybitny językoznawca stwierdził, że "Kevin brzydko mówi po angielsku i nie ma takiego akcentu". Nie znam się na angielskim zbyt dobrze, ale mam skalę porównawczą z francuskim i mogę was zapewnić, że przez 10 lat człowiek jest w stanie zatracić narodowy akcent. Ja jednak jestem tylko szarym żuczkiem, a nie jestem wybitnym językoznawcą... Z tego wszystkiego internautka wyciąga wniosek, że Kevin to najprawdopobniej żaden anglik, tylko polak, który może i był w domu dziecka, ale gdzieś w Polsce, skąd przygarnęło go jakieś (zapewne polskie!!!) małżeństwo mieszkające na Wyspach.

Wpadlibyście na to?? Ja nie...

PS. Ciekaw jestem, czy wybitny jezykoznawca wspomniany powyżej i autor sławetnych "Rozmówek angielsko-polskich", który w przykładach zdań podawał choćby i takie jak "Anna została zgwałcona przez kogośtam" (o czym było głośno jakieś dwa lata temu) to jedna i ta sama persona? Z pozdrowieniami dla wszystkich wierzących w spiskową teorię dziejów.

Grzesiek "Zlotto" Kubacki
zlotto@interia.pl