Disney World

Jako dziecko bardzo lubiłem chodzić do kina na filmy Disney'a. Były to dla mnie niezwykłe przeżycia. Serio! :) Pamiętam, jak się wtedy cieszyłem, że idę do kina. Pomimo upływu lat, takich chwil się nie zapomina. Tłum ludzi we wrocławskim kinie "Warszawa". {Bardzo wrocławska nazwa, nie ma co ;).} Prawie wszystkie miejsca są pozajmowane. Ludzie klaszczą, rechoczą ze śmiechu, płaczą.. ech, jakie fajne to były czasy. ;)

Pierwszy film animowany, jaki miałem zaszczyt zobaczyć to, zdaje się, "Królewna Śnieżka". Każdy zna tę bajkę, więc nie będę się nad nią zbytnio rozwodził, zwłaszcza, że co jakiś czas Disney ponownie wdraża ją w produkcję. Poniekąd dlatego to film nieśmiertelny, ale czy znów taki dobry? Trudno powiedzieć. Nasza "snow white" wygląda jak kobieta z lat 60, co nie każdemu musi się podobać. Z drugiej strony posiada urzekający głos, która łatwo zapada w pamięć. Ale co ja będę się mówił tylko o kobietach. :) Dla mnie i tak najlepsze były krasnoludki. Fajnie śpiewali ("Hej ho! Hej ho! Do pracy by się szło... Ktoś to pamięta? :)). Ten film oceniam na 4.

Kolejną produkcją, na jaką poszedłem do kina, był animowany hit wszechczasów "Król Lew". Niesamowita bajka. Ciekawe, rozbudowane postacie, niezła oprawa muzyczna i ta fabuła! Nie sposób jej zapomnieć. Do historii szybko przeszła pierwsza scena z Lion King. Małe lwiątko, przyszły Król wszystkich zwierząt, rodzi się na skale. Nagle stary pawian, mędrzec, podnosi "malucha" do góry, a reszta kłania się przed nim. Sam film w oczach krytyków zdobył uznanie i chyba nawet jakieś Oscary. Później nastąpił wielki boom. Dzieciaki zakupywały czapeczki, bluzy, komiksy, książki, filmy, gry, karteczki z Królem Lwem. Do dziś mam kolekcję karteczek z bohaterami filmu. :) I pomyśleć, że kiedyś oddałbym życie za taki świstek papieru. ;) Ocena: 6+

Ti-mon
okey3@interia.pl