**********************
Dzień jak każdy. Do szkoły... te same bloki, te same sklepy, ta sama jezdnia i takie same pędzące na oślep samochody. Idę z głową spuszczoną... zawsze łudzę się, że wydarzy się w ciągu tych piętnastu minut coś ciekawego... właśnie... łudzę. Mijając korzenie drzewa podnoszę wzrok. Z autobusu wysiadła grupka ludzi. Stoją sobie na przejściu...

**********************
Czerwone. Samochody przejeżdżaja przez pasy tak, jakby nic się nie liczyło. Ktoś wciska magiczny guziczek. Spokój zostaje zakłócony. Dziewczyna w krótkich czerwonych włosach, nie zwracając uwagi na nic przebiega przez ulicę. Kierowcy trąbią. Nie podoba się im, że ktoś próbuje odebrać im pierwszeństwo. Dziewczyna staje na chodniku, uśmiecha się do ludzi, którzy stoją tylko kilkanaście metrów dalej... tak daleko...
*****************************
Nadal czerwone... ta cholerna sygnalizacja potrafi wyprowadzić z równowagi nawet umarłego. Chłopak z kostką na plecach, ze słuchawkami na uszach, ze zdegustowaną miną przechodzi na drugą stronę. Ktoś krzyknął mu do ucha: "We die young!!". Szarzy ludzie poruszają nerwowo głowami. Chłopak krzyczy im z drugiego końca jezdni: "Nie wiedzieliście, że dzieci szatana tak mają?!". Starsza kobieta obrusza się, ktoś wykonuje znak krzyża. A światło nadal jest czerwone. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że to, co wypowiedziane za plecami, jest słyszalne... plecy nie są szybą, przez ktorą nie przeleci żaden dźwięk, żadne slowo...

*************************
Pomarańczowe. Wzorowa uczennica z mojej szkoły wyciąga nogę, żeby uczynić pierwszy krok. Za pięć minut dzwonek. Trzeba jeszcze powtórzyć chemię. Jej szara kurtka jest niezauważalna dla samochodów, które hamują z piskiem opon przed pasami. Nikt nic nie mówi, dwie kobiety patrzą się po sobie. "Żeby moje dziecko było takie pilne". ... a wychowaj je sobie tak.

************************
Zielone. Tłum szarych bezbarwnych ludzików rusza się z miejsca powli krocząc przez jezdnię, upajając się każdym ruchem nogi. Sygnalizacja zaczyna znowu migać. Niedługo znowu zapali się czerwone. Przyspieszają. W ostatnim momencie na chodniku stara dewotka stawia ostatni krok. Czasami ktoś się spóźnia. .... z życiem....



I tu mogłabym zakończyć pisanie... jednak zarzucono mi kiedyś, że wysyłam teksty, które opisują zwyczajne sytuacje o jakichś Koziołkach, które są nudne i nieciekawe. Więc chyba czas na pointę.....

Na przejściu dla pieszych jak w życiu. ..... wystarczy..... w końcu czytelnicy Action Maga są ludźmi inteligentnymi.... prawda Eddie.....



K@mil@