Dilowanie rąk nie budzi...

...za bardzo.


   Ciekawy tytuł prawda? Wiem- teraz tradycja każe powiedzieć że napisałem to po to by przyciągnąć publiczkę. Blebleble... Wielki uśmiech rozjaśnił buźki wszelkiego rodzaju "obrońców moralności", którzy podejmą kolejną żałosną próbę zabłyśnięcia przez zjechanie kolesia który napisał coś takiego. Dumni z siebie po raz kolejny wypiją kolejny kubek słodziutkiej herbatki z poczuciem spełnionego obowiązku. Ilu z was sięgnęło po arta z takim właśnie zamysłem: "Od dawna nie mam pomysłu na arta- muszę pojawić się chociaż raz na miesiąc. O! Tu jakiś frajer popiera dealera! Zjebię go ostro i poczekam na oklaski. Nie trzeba mi argumentów, w końcu wystarczy udowodnić mu debilizm, bo mam za plecami masę `świętych ludzi` z Action Maga". Khehehe... Śmiech mnie pusty tylko ogarnia widząc coś takiego. Co to ma być? Na łatwiznę idziemy? Jeśli nie masz na tyle umiejętności by napisać coś od siebie, to daruj sobie próby komentowania tego tekstu, bo cię po prostu zignoruję. To tyle jeśli chodzi o wstęp.
   Nie lubię zwodniczych tytułów więc cosik na ten temat muszę jednak skrobnąć. Nie mogę w końcu zawieść wszystkich tych "mistrzów polemik" czy też ludzi zbyt ograniczonych do wymyślenia własnego tematu. Wiem co teraz pomyśli sobie część z was: "Kolejny kotleś robi się za klona 7-malego-7 i bierze temat by zabłysnąć. Z tymi też gadać nie będę :). Coś chyba sobie nie pogadam po tym arcie :).
   Ale przejdźmy wreszcie do rzeczy. Od dawna jestem za legalizacją pewnych środków. Tak! "Ćpunek! Ułatwione zadanie!"- kolejny uśmiech na ustach potencjalnych polemistów (jest coś takiego?). Otóż nie- nie trzeba być od razu ćpunem by być "Za". Ale polskie prawo jest niewiele warte w tej dziedzinie (jak i w większości innych- ale to się tyczy ludzi egzekwujących je niż samego prawa). Ja popieram dilerów (w niektórych przypadkach!- ale o tym później), jestem za legalizacją, ale jestem przeciw zażywaniu. Po prostu nie chcę by pewne "osoby trzecie" na ludziach zarabiały, tam gdzie państwo ponosi całkowitą porażkę. Nię będę się szczypać- dilerzy to rasa skurwieli. Nie męczyłoby ich sprzedanie prochów dziesięciolatkowi. Ale wykluczmy tę grupę społeczną. Powiedzmy że obsługują jedynie grupę od 17 lat wzwyż. Wtedy ludzie (w większości) mają już mózgi i czasem potrafią z nich skorzystać. Jeśli ktoś ma ochotę, to nie ma sprawy- "mówisz i masz". Branie dragów to debilizm. Dlaczego mamy im za złe, że zarabiają? Przecież gdyby jakiś gość jeździł po mieście i rzucał pieniędzmy to kto by ich nie podniósł, nawet jeśli on nie będzie miał jutro na zupkę chińską. Od dawna przecież wiadomo, że ludzka głupota to najbardziej dochodowy interes. Zawsze znajdą się ludzie którzy chcą na kimś takim zarobić i nie dziwmy się bo to leży w naszej naturze (tzn chodzenie na łatwiznę a nie sprzedawanie dragów :)). Było oczywistym że taka grupa zaistnieje tam gdzie jest interes. Problem leży w ignorancji spożywających a nie w dilerach- oni bez biorących nie znajdą pracy. Jeśi bierzesz- jesteś kretynem (bez obrazy :)). Jeśli jest rzecz której nienawidzę to jest to głupota i ignorancja. Jedno i drugie należy tępić i to wszelkimi dostępnymi środkami.
   Tak więc jak widać nie popieram zbytnio dilerów. Ale "dilowanie rąk nie brudzi" (za bardzo). Ludzie sami są sobie winni i obarczanie dilerów za czyjąś głupotę jest żałosne. Ponieśmy wreszcie konsekwencje własnych czynów.


PS.Słuchałem Pezeta i Molesty :).
PPS.Jak to dobrze że nie istnieje dział "Kontrowersyjne"... Bo nie istnieje, prawda?



Krillin
[
Krilanek@wp.pl]