Zostawiłaś mnie...konającego na polu walki...zostawiłaś mnie...bym zdechł...jak pies...nie, gorzej...jak człowiek...pozbawiony miłości...pozbawiony uczuć.
Mój koniec był bliski. Kochałem cię, chciałem popełnić samobójstwo, bo co to za życie bez ciebie? Życie nie miało dla mnie wówczas żadnej barwy. Widziałem wszędzie czerń, kolory śmierci. Widziałem szczęście ludzi, wszystkich, tylko ja zostałem smutny, bez nikogo. Tłumiłem to w sobie, ale wracało ze zdwojoną siłą. Musiałem się komuś wyżalić, ale jedyną osobą której ufałem byłaś ty. Zostawiłem rodzinę, przyjaciół, nawet swoje drugie ja, tylko po to żeby z tobą być, a teraz nie miałem nikogo.
Ona była kobietą.
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
"Przed kilku laty rozmawiałem w Berkley ze
starym medium. Człowiek ten mówił, że potężna siła
może przedstawić swój wizerunek na oknach,
lustrach, na wszystkich błyszczących powierzchniach. Także
na dłoni, ponieważ dłoń jest zwierciadłem ludzkiej duszy...
bardziej nawet niż oczy. (...)
Dlatego Indianie unoszą dłoń i mówią „hawk”.
Co znaczy - proszę, wejrzyj w moją duszę,
nic nie ukrywam."
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
Zostawiłaś mnie...bez szans...bez żadnej, nawet najmniejszej, szansy...odnalezienia się w...w tym świecie...bez szansy...bez szansy odnalezienia...innej, a jakże podobnej...miłości.
Zostawiłaś mnie...samego...samotnego pośrodku...tego...tego...tego tłumu...po środku nicości...po środku wielkiej ilości niczego...po środku wszystkiego...zmagającego się ze wszystkim...z niczym...z samym
sobą.
Zostawiłaś mnie...z przemyśleniami...z myślami...ze wspomnieniami...bez możliwości podzielenia się...z tobą...z nimi...bez ciebie...bez ciebie nie warto...nie warto żyć.
Zostawiłaś mnie...zapomniałaś...o mnie...o nas...zostawiłaś nas, a może...może to ja...to my...zostawiliśmy ciebie.
Zostawiłaś mnie...w pustce...w bólu...w agonii...bez drogi odwrotu...w podróży do końca...końca...końca życia...z całym życiem...ale uciętym...nożem.
Wtedy pojawiła się ona. Rozmawialiśmy, długo rozmawialiśmy. Dzięki niej miłość do życia wróciła, przestałem myśleć o samobójstwie, o końcu. Odrodziłem się. Życie zyskało dawny kolor, a nawet wydawało się być piękniejsze, niż wtedy gdy byłem z tobą. Mogłem się jej w końcu wyżalić. Ona słuchała, tak jak ty, ale ona mi współczuła, dzieliła się ze mną swoimi przemyśleniami. Wróciłem do przyjaciół, do rodziny, ale nie sam. Z nią. Ty byłaś słodką trucizną, a ona jeszcze słodszą odtrutką.
Ty byłaś narkotykiem.
PPS2. Znajdźcie sobie kogoś, kto wam pomoże walczyć z nałogiem.
PPPS3. Słuchałem Paktofoniki.
PPPPS4. Piszcie na lcd@buziaczek.pl
Graham Masterton - Czarny Anioł