miał sen o miłości (2)
Miał sen... Zawsze miał dziwne sny. Ale ten w żadnym wypadku nie był koszmarem. Można śmiało rzec, że bardzo go lubił. Były wakacje, a on był nad morzem. W rzeczywistości bardzo lubił morze, ale był nad nim tylko trzy razy w życiu zaledwie po kilka dni. We śnie tym był nad morzem w środku lata, ale nie w samo południe, w czasie kiedy setki ludzi w skwarze słonecznym opala swoje i tak już brązowe ciała. On był nad tym morzem wieczorem, w momencie zachodu słońca. Siedział sobie tak na samym środku plaży wpatrzony w słońce, które w tamtym momencie było czerwoną kulą znikającą na horyzoncie. Wiatr delikatnie muskał mu twarz, a on mógłby tak siedzieć bez końca. Nie to jednak było najpiękniejsze w tym śnie. Obok niego siedziała dziewczyna. Miała bladą cerę i delikatne rysy twarzy. Najpiękniejsze były w niej jednak te brązowe oczy, w których odbijało się zachodzące słońce. Włosy miała także koloru brązowego, mniej więcej tak do ramion. Cała była drobnej, delikatnej budowy. Była wysoka i miała chude nogi i jeszcze bardziej chude ręce. Dłonie miała kościste, delikatne jak jedwab. Trzymali się za nie. Bezgranicznie się kochali. Był to dla niego bardzo ważny sen. W rzeczywistości mimo, że miał już dwadzieścia lat nigdy nie miał osoby, którą mógłby bezgranicznie kochać. Osoby, w której mógłby się o wszystkim zwierzać, której mógłby zaufać i która mogłaby zaufać jemu. Osoby, dla której mógłby oddać swoje kruche życie. Której mógłby zwierzać się ze swoich smutków i która by mogła swoje pokładać na nim. Osoby, której zapach dawałby mu nowych chęci do życia i która stanowiłaby z nim jedność. Nie miał w rzeczywistości, bo w tym śnie było inaczej. Siedział ze swoją muzą na plaży i razem w milczeniu oglądali zachód słońca, aż do samego końca. Gdy już słońce znikało za horyzontem to oni się kładli na piasku, oglądali gwiazdy i rozmawiali. Rozmawiali o wszystkim. O miłości, radości, poświęceniu, cierpieniu... Trzymali się za ręce i rozmawiali. Potem przychodził ten moment, kiedy on miał ją już pocałować i... w tym momencie zawsze się budził. Dalej już tylko leżał i marzył o tym, aby następnym razem sen ten trwał wiecznie...
""Czy wiesz jak bardzo chciałbym uciec stąd i z tobą zmyć się byle gdzie,
Czy wiesz jak bardzo chciałbym dziś stąd zwiać, szkoda że jest to tylko sen..."
M. Wiśniewski
GDF gdf@op.pl