miał sen o nieśmiertelności (1)
Miał sen... Zawsze miał dziwne sny. Jak każdy, chyba. Tym razem śniło mu się, że leży i nic nie może zrobić. Leży bezradny, ale nie w byle jakim miejscu. Pod głową miał czerwoną poduszkę z drogiego sukna. Na sobie miał garnitur, którego trzeba przyznać nie za bardzo lubił. Na nogach wypolerowane buty bez żadnej skazy, żadnej nawet najmniejszej grudki kurzu czy błota. Jak jednak miał je ubrudzić, kiedy nigdzie w nich nie chodził? Nieistotne. Nie pierwszy raz mu się śniła ta scena, bardzo jej nie lubił. Choć pewnie powiecie, że w leżeniu nie ma nic złego, ale on leżał w trumnie. Leżał w niej z otwartymi oczami, ale ze względu na ciemność nic nie widział. Wyczuwał tylko rękoma miękkie ścianki, a w powietrzu czuł zapach drewna. Zawsze się strasznie bał, bo było w niej ciasno, a on miał klaustrofobię. Po chwili zaczynał krzyczeć, cały był spocony. Krzyki jednak nic a nic nie pomagały, bo trumna posiadała mocne obicie z czerwonego sukna, które tłumiło wszystkie dźwięki. Za dużo się nie szarpał, bo w trumnie było strasznie ciasno. Nie mógł przeboleć też faktu, że nie miał przy sobie szwajcarskiego scyzoryka, z którym przez dziesięć lat się nie rozstawał (choć miał dopiero dwadzieścia lat, ale w wieku dziesięciu dostał go od nieżyjącego już ojca). Nie mógł też używać żadnych innych narzędzi, bo takowych po prostu nie posiadał (nie ma się co dziwić, po co by mu były w trumnie potrzebne). Jedynym przedmiotem innym niż ubranie były te wyświecone buty. Ale do nich i tak by nie do sięgnął... nie miał niczego. No niczego poza tym różańcem, którego trzymał w rękach. O modlitwie na nim jednak nawet nie myślał, bo czuł do Boga żal - po śmierci ojca. Nie potrafił zrozumieć, że na każdego w życiu przyjdzie pora. Wracając jednak do jego sytuacji. Kiedy dochodziło do niego, że nie pozostało mu nic innego jak spokojnie leżeć i czekać na śmierć przez uduszenie, czyli brak tlenu uświadamiał sobie, że się nie mógł udusić, że w tym śnie tlen się nigdy nie kończył. Przez cały sen do końca leżał tak tylko w bezruchu i choć żył to chciał umrzeć...
"Nieśmiertelność byłaby okrutną niegodziwością i straszną pułapką dla tych, co chcą uciec przed cierpieniem - gdyby była świadomością."
W. S. Reymont
GDF gdf@op.pl