Na samym początku powiedzieć należy, że wiele błędów popełnianych przez polski lud to błędy wręcz kardynalne, niedopuszczalne. Z drugiej jednak strony mam wrażenie, że nasz kochany język aż prosi się o to, aby ludzie hańbili go nieprawidłowymi formami. Ja, jak już wspomniałem powyżej, jestem człowiekiem niezwykle wyczulonym na językowe potknięcia i staram się mówić "jak profesor Miodek przykazał". Mam świadomość (w przeciwieństwie do większości społeczeństwa (opinia ta oparta jest o wieloletnie obserwacje)) na przykład, że nie mówi się "tu coś pisze", tylko "tu jest coś napisane". Wiem również, że nie mówi się "nie włanczaj telewizora" tylko "nie włączaj telewizora". Założę się jednak, że mimo całego mojego wyczulenia i ostrożności, popełniam wiele, wiele nieświadomych błędów. Ale jak ich nie popełniać skoro czasami poprawna forma danego wyrazu czy zwrotu wydaje się niemożliwa, nielogiczna.
Weźmy choćby ten tytułowy "swetr" z tekstu autorstwa mamy Qn'ika. Kiedyś, w dawnych, zamierzchłych, licealnych czasach, podczas rozmowy z kolegą z ławki z ust moich padło słowo "swetr". Kolega (również niezwykle wyczulony na błędy językowe) natychmiast poprawił mnie: "nie mówi się swetr tylko sweter." Jakież zdumienie pojawiło się na mej twarzy gdy to usłyszałem. Sweter - ta forma w ogóle mi nie pasowała. Zacząłem więc dowodzić koledze, że to jednak ja mam rację. "Przecież nie mówi się na przykład "wiater" tylko "wiatr". A skoro tak to z pewnością swetr jest formą poprawną" - argumentowałem. Mimo to kolega w dalszym ciągu nie zgadzał się ze mną w omawianej kwestii. Nie mogąc dojść do konsensusu postanowiliśmy wesprzeć się słownikiem. No i okazało się oczywiście, że prawidłową formą jest "sweter". Do dziś nie wiem dlaczego.
Podobne zdziwienie może wywoływać wyraz "chłopaki" czy też "chłopcy". Wiadomą rzeczą jest (choć nie dla wszystkich), że nigdy, ale to przenigdy nie powinniśmy mówić "chłopacy". Ale tak w sumie dlaczego? Przecież wyrazy "flisak", "pijak", "żebrak" w liczbie mnogiej brzmią "flisacy", "pijacy", "żebracy". Dlaczego więc wyraz "chłopak" nie może mieć liczby mnogiej "chłopacy"?
Z dużym problemem spotkamy się również, gdy wspomniany chłopak zapragnie gdzieś pójść. Musi on bowiem zawsze mówić: "ja szedłem dzisiaj ulicą Świętojańską" (najsłynniejsza ulica mojej Gdyni, bardzo ładnie się prezentująca po remoncie). Niedopuszczalną jest natomiast wersja: "ja szłem dzisiaj ulicą Świętojańską". I znowu zapytam się: a w zasadzie dlaczego "szedłem" a nie "szłem"? Przecież ta druga wersja nie dość, że jest krótsza to jeszcze bardziej logiczna. Spójrzmy na inne czasowniki. Dziewczyny powiedzą: "kupiłam", "byłam," "szłam", a faceci: "kupiłem", "byłem" i... Analogia i logiczne rozumowanie nakazywałoby powiedzieć "szłem". Niestety, zasady języka polskiego nakazują coś zupełnie innego.
Było trochę o kłopotliwych słowach, a teraz coś o kłopotliwych zwrotach. Otóż często możemy usłyszeć następujące stwierdzenia: "nikogo nie ma", "nic nie widać", "nie mogę ci na ten temat nic powiedzieć bo nic nie wiem". Powyższe zwroty usłyszeć można wszędzie: na budowie, w tramwaju ale i w telewizji, w radiu. Czy są one zatem prawidłowe? Przecież zwrot "nikogo nie ma" brzmi trochę nielogicznie. No bo skoro nikogo nie ma to znaczy chyba, że ktoś jednak jest (masło maślane, wiem). Według mnie nieprawidłowe jest mówienie "nie" po takich słowach jak "nikt" czy "nic", bo one same w sobie wydają się być zaprzeczeniem.
Oj, ciężki ten nasz język, ciężki...
Jacek Stojanowski
Samozwańczy Sołtys Ciemnogrodu Polskiego (SSCP)
PS1: Ciekawostka. Czy wiecie, że Janusz Korwin - Mikke uważa ostatnią
reformę języka polskiego za beznadziejną i dlatego mówi i pisze tak jak mówiono
i pisano przed reformą (stąd w artykułach Korwina spotkać możecie np:
"partyj" zamiast "partii").
PS2: Zapraszam na stronę internetową (dodajmy, stnonę zaktualizowaną) mojej
skromnej osoby. Adres:www.ciemnogrod.tk
PS3: Zapraszam do mailowania:ciemnogrod@hotmail.com
{Kilka słów od Qn`ika: język polski wcale nielogiczny nie jest, wbrew temu, co pisze Jacek. Przy czym aby dowiedzieć się, dlaczego prawidłowy jest wyraz "sweter", nie zaś "swetr", trzeba iść na polonistykę - a tam uważać na gramatyce opisowej. Zapewniam, że taka odmiana uwarunkowana jest przemianami odbywającymi się przez wieki w języku polskim, zaginięciem niektórych samogłosek (jerów) i etymologią każdego słowa. Ja jednak, z racji tego, że studiuję dziennikarstwo i gramatykę opisową miałem tylko przez jeden rok (oj, oblało ją 2/3 roku...), nie czuję się na siłach, żeby poprowadzić tu rzeczowy wykład. Chcę jednak wyprostować jeden poważny błąd - słowo "szedłem". Ma ono taką formę właśnie po to, żeby odmiana języka polskiego zachowała regularność i logikę. Nie będę tu się rozwodził na tematy teoretyczne, po prostu zapytam - jeśli prawidłową formą byłoby "szłem", to w takim razie jak powinna brzmieć trzecia osoba liczby pojedynczej tego wyrazu? Jacek szł do szkoły? No właśnie.}