Pewnego dnia wyjrzałam przez okno. Na
zewnątrz zobaczyłam....
...Szare niebo, które swoim
kolorem przypominało asfaltowy chodnik. Nie było na nim ani śladu koloru
błękitnego, który tak wspaniale wygląda latem. Nie było ani jednej chmurki,
która wyglądem przypomina smoka z trzema głowami. Była tylko przestrzeń - szara
i melancholijna. I tylko od czasu do czasu jakiś wróbel przeciął tę nieruchomą
płaszczyznę.
...Mokrą ławkę, na której wyryto już dawno
wiele słów. Dzisiaj nikt na niej nie usiadł. Tylko liście zrobiły sobie z niej
pożytek. Leżą na niej mokre, od łez z nieba. Nikt ich nie odgarnie, nikt nie
wyrzuci. One po prostu tam leżą. Na mokrej ławce.
...Ulicę, pełną bezbarwnych ludzi. Wszyscy gdzieś się
spieszą, gdzieś gonią. Nikt nie spojrzał nawet na biednego człowieka, który stoi
pod daszkiem kamienicy. Zbiera na operacje swojego dziecka. Przynajmniej tak ma
napisane na pogniecionej kartce. Obok stoi grajek, który swoim śpiewem i grą na
saksofonie star się rozbawić ludzi. "Zbieram na wakacje i na.... piwo" - czytam
na jego świstku. Wersja bardziej optymistyczna, ale nie pasująca do dzisiejszego
dnia.
...Targującego się handlarza owoców. Swoim basowym
głosem nawołuje "Tutaj najlepsze pomarańcze". Proszę do mnie, tu jest wszystko".
Ludzie mijają go. Niektórzy się zatrzymują, przyglądają chwilę i czasami coś
kupują. On się cieszy. Zarobi dzisiaj na życie.
...Emeryta
podpierającego się laską. Ma czarny płaszcz, czarne spodnie, czarne buty. I
tylko czerwono-zielony szalik pozwala sądzić, że ów człowiek przeżył kiedyś
chwile pełne szczęścia, że kiedyś były one nasączone optymizmem i radością.
Starzec odgarnia zgniłe liście i kroczy po chodniku z pochyloną głową. Na jego
twarzy nie ma ani odrobiny uśmiechu, szczęścia. I to gdzieś uleciało.
...Klomb, w ogóle nie przypominający wspaniałego,
zielonego miejsca, które widziałam jeszcze kilka miesięcy temu. Teraz tylko
badyle, wystające z ziemi, tylko bezbarwne kamienie, które wydają się
nieporuszone. Te wspaniałe, pachnące róże gdzieś znikły, przepadły. Już ich nie
ma. Tylko marne "gałązki" wystają z ziemi i czekają na chwile radości.
**************
I tylko tyle widzę za oknem. Nie ma tam już nic.
Wszystko jest równie bezbarwne. Tylko SMUTEK.
Stokrotka