Było Warto...
By
Seth
Otwarte niebo rozrywa się ponad mną. A morze smutku i ciemności, w którym tonąłem ustępuje miejsca pustyni samotności, w której się dusze. Próbuje otworzyć oczy i dojrzeć ucieczkę, ale widzę jedynie biel. Wszędzie biel. Tak intensywna że w zmieszaniu z bólem przybiera kolor czerwony. To niezwykłe, ale możliwe. W tej rzeczywistości jaką zbudowałem wszystko jest możliwe. Wszystko poza spełnieniem marzeń. A to, co nie jest marzeniem jest koszmarem.
Biegnę tak szybko jak potrafię. Moje nogi toną w twardych ziarenkach piasku. Boje się. Boje się że zginę, że przepadnę w oceanie istot tak małych, że aż gotowych na zapomnienie. W oceanie kamiennych łez. Moich łez. Zabitych samotnością.
Droga
dobiega końca. Może gdybym to wiedział to bym teraz nie spadał. Żałuje, że nie zatrzymałem
się. Że nie stanąłem i nie otworzyłem oczu. Może wtedy bym
zauważył przepaść? Ale teraz jest już na to za późno. Teraz ginę i nic nie może mnie
uratować.
Widzę
chmury. A gdzieś w odlali przede mną widzę czerwoną ziemie. Upadam a czerwień
wnika we mnie i zaczynam byś prawdziwy. Zaczynam byś żywy. Nie jestem już
przezroczystym duchem. Mam ciało. Mogę wstać, mogę otworzyć oczy, mogę biec
i
mieć świadomość tego, że nie upadnę. Nie teraz, kiedy zauważyłem ją.
Stoi
w oddali. Przygląda się moim narodzinom?
Nie,
ona jest powodem moich narodzin. Jest celem mojego życia. Teraz to wiem. Teraz
wiem wszystko.
Ma
długie blond włosy, delikatną jasną cerę i wspaniałe niebieskie oczy. Te
ogromne oczy się zamykają. Ona się odwraca. Ona odchodzi...
Nie,
nie tym razem. Nie pozwolę jej na to. Nie chce ponownie błąkać się miedzy tym
koszmarem a tym celem. Chce... nie, ja pragnę. Tak, pragnę byś z nią. I jestem
gotów o to walczyć.
Biegnę
za nią. Biegnę przekraczając wszelkie granice. Bo czuje miłość. Jestem pełen
miłości do jej osoby.
Miłość nie pozwala przekraczać granic tak jak to jest w wypadku strachu i zdenerwowania. Nie! Miłość tworzy granice. Bo przecież właśnie o to chodzi w życiu. O granice. Miłość jednak w porównaniu z wszystkimi innymi uczuciami pozwala nam wierzyć, że jest sens w dążeniu do dotarcia do tych najdalszych granic. Że to jest warte poświęcenia wszystkiego. Nawet życia.
Wtedy
zaczynam rozumieć, że ta wędrówki ma sens, że jest warto, bo nie chce byś
sam. I to właśnie wtedy budzę się ze snu.
Otwieram
powoli i leniwie oczy i pierwsze, co widzę to piękną blondynkę o delikatnej
skórze i niebieskich oczach. O zamkniętych oczach i z uśmiechem na ustach.
Śpi obok mnie. Obejmuje mnie. I nawet bez słów daje mi dowód na to, że było warto biegnąć do wszelkich granic możliwości... Było warto kochaś...
Seth