Eddie... Czil ałt men!

Naprawdę nie warto!

   Niniejszym zaznaczam, że ten tekst nie jest pisany pod wpływem emocji. Powiem więcej- nieszczególnie żal mi Squall`a, ale po przeczytaniu tekstu jego autorstwa pt. "Miłość" jako osoba której charakter w zasadach AD&D można by określić jako `True Neutral` nie mogłem dopuścić do nadmiernego przyrostu sił po jednej ze stron, ponieważ grozi to poważnym zachwianiem równowagi (No Del! Teraz zarzuć mi że nic nie robie w celu utrzymania spokoju w czarno-białym kółeczku z kropeczkami :)). Dawno, dawno temu pewien bystrzak napisał artykuł "A ja chcę napisać o mandze!". Wszystko fajnie, pięknie, tekst został zamieszczony i doczekał się nawet kilku dopisków wśród AeMowych Bossów. Potem zaś autor ów wypocin dostał maila od innego writera, maila którego tu zacytuję:

"(...)Co do artykułu 'A ja chcę pisać o mandze' to dam Ci dobrą radę - załatwiaj takie sprawy na privie. Qń&Eddie raczej nie lubią takich artykulców, a poza tym to są jak najbardziej ludzkie i dojrzałe stworzenia, więc na pewno by Ci to wszystko jasno wytłumaczyli(...)"

   Pewnie zastanawiacie się do czego zmierzam... Otóż uważam że Eddie przesadził i to porządnie ze swoimi dopiskami.

[Eddie: Wspomniany tekst zgłębiłem raz jeszcze i mam tylko jedno do powiedzenia - nie przyznaję się do winy. Powiem więcej, byli tacy, którzy jeszcze gorsze komentarze ode mnie zbierali i żyją. Chyba.]

Według mnie (nie wiem czy tylko mnie, ale to nieistotne) takich spraw nie powinno się załatwiać na łamach, tym bardziej, że jako rednacz zawsze ma ostatnie słowo (I nie pisz mi tylko proszę, że mamy wziąć na to poprawkę pisząc teksty). Takie starcia po prostu nie są fair.

[Eddie: Życie takie właśnie jest - nie fair. Jeśli o jakiekolwiek załatwianie chodzi, tam nie było co załatwiać. Zrobiłem to, co chciałem zrobić, na co zasługiwała treść tekstu. Poza tym nie wiem w czym problem, gdyby nie ta odrobina poświęconego tekstowi czasu, nigdy nie ujrzałby on światła dziennego. Można więc powiedzieć, że przysłużyłem się autorowi. Widzisz? Nie napisałem, że macie brać poprawkę na to, iż zawsze mam ostatnie słowo :) ]

Ośmieszenie (albo raczej nieudolna jego próba) Squall`a chyba raczej nie jest sposobem na hmmm... wychowanie go.

[Eddie: Coś czuję, że tą "nieudolną próbą" chciałeś mi dogryźć. Skucha! Nie udało się.
Wychowaniem Squall'a niech się zajmą rodzice i szkoła, to dzieło moim nie jest i w moich obowiązkach nie leży. Miałem ochotę zakpić z użalania się nad sobą i zrobiłem to. Po prostu.]


Jeśli już miałeś skrytykować go tak ostro to trzeba było zrobić to prywatnie, jeśli zaś to miała być nauczka na przyszłość dla niego i dla przyszłych naśladowców to twoja... polemika... mogła odbyć się w formie osobnego arta.

[Eddie: Kto powiedział, że to miała być polemika? A dajże spokój, musiałbym naprawdę z nudy umierać, żeby polemizować z tamtym tekstem. Ponabijać się z niego, to co innego.
Na temat osobnych tekstów na jakiś temat mogę powiedzieć tylko, że o pracach, w których autorzy użalają się nad sobą pisałem już wystarczająco dużo i nie zamierzam się powtarzać. Kto nie wziął sobie do serca moich słów, sam sobie winien.]


Gdyby ktoś miał się tak do mnie odezwać to tylko na poziomie writer-writer, bo wtedy zawsze można skontrować i poprowadzić jakąś ciekawą dyskusję, ale ustawianie go na straconej pozycji dlatego że jesteś naczelnym jest trochę nie w porządku.

[Eddie: Tam nie było o czym dyskutować, zresztą nie miałbym na to ochoty. Autor sam ustawił się na straconej pozycji wysyłając taki tekst do AM, nic na to nie poradzę. Ja tylko, można powiedzieć, wbiłem mu gwóźdź do trumny :) ]

Zresztą i tak nie powinieneś wygłaszać swoich prywatnych opinii w formie dopisków i zachować je jedynie dla spraw czysto technicznych.

[Eddie: Mam prawo skomentować każdy tekst, w dowolny sposób (bez nadmiernego chamstwa oczywiście). Teksty, w których szwankuje strona techniczna, gdy treść jest równie mizerna, po prostu nie wchodzą na łamy i nie ma czego komentować.]

Nikt nie broni ci przecież napisania arta na ten temat, no chyba że boisz się, że nie przejdzie przez sito :))). Twoja "transfuzja"... może i jest dobrym planem, ale zamieszczanie arta tylko w celu ośmieszenia go? Czy to nie kłóci się z samym założeniem twojego projektu?

[Eddie: Oczywiście, że nie! Transfuzja, to jedno, a nabijanie się z dziecinady, to drugie. ]

Nie zarzucaj autorowi dziecinności, bo sam nie postąpiłeś wiele lepiej.

[Eddie: Żebyś wiedział, bawiłem się jak dziecko - cudownie i beztrosko! :) ]

Rzekłem!



PS. Pozdra dla... a zresztą kogo obchodzi kogo pozdrawiam.
PPS. Słuchałem album "Hołd" Pona. To też nikogo nie obchodzi, ale jakoś lubię to pisać :).


Krillin
[
Krilanek@wp.pl]