„Rozumiem
JAK, nie rozumiem DLACZEGO”
Siedzę w domu, w ciemnościach. Światło jest kłamstwem. Ukazuje tylko dobre strony, tylko w nocy, po ciemku widać dusze wszystkiego, co mnie otacza. Ich prawdziwe oblicza. Kanciaste, straszne, ale i tajemnicze, które dodają uroku. Przed oczami mam książkę Orwell’a „Rok 1984”. Książkę ukazującą świat, jaki znam i jakiego nienawidzę. Pełen kłamstw, fałszerstw, szpiegostwa, bólu, strachu. Świat bez uczuć, bez radości i własnej woli, świat, w którym męczy nas życie. Do tego wszystkiego jeszcze te oczy, które ciągle na mnie patrzą... Z gniewem i nieskrywaną wrogością. Wodzę wzrokiem po białych, rażących wściekłością kartkach prawdy. Czytam myśląc „Czemu taki świat sobie stworzyliśmy?”. W głowie błąka się pytanie „Jeśli wiemy jak jest, to dlaczego nic nie robimy by zmienić to na lepsze?”. Lepsze nie istnieje, jest wymazane. To pusty wyraz, którego nikt nie potrzebuje... Jeśli cokolwiek zmienimy, to zrobimy to też dla innych, dla naszych wrogów, nieprzyjaciół, a coś takiego nawet nie wchodzi w rachubę! Żyjemy dla siebie, korzystamy ze wszystkiego, nienawidzimy, kłamiemy, podsłuchujemy... Czy o to właśnie chodzi? By robić wszystko przeciw? Abyśmy mogli zarzucać coś innym nie widząc też winy ze swojej strony? Ja wypisuję się z takiego świata!!! Idę. A na pożegnanie zostawię szeroką szramę na swojej zmęczonej dłoni. Zawołam i przyjdzie po mnie mój Czarny Anioł Śmierci. Widziałam go. Widziałam go w oczach wystraszonej osoby i w swoim odbiciu. Wiem, że istnieje, na pewno to wiem! Ucieknę z nim w nicość, w zapomnienie. Czy ktoś to zauważy? Może wykasują mnie z aktów świata... Tak jakbym nigdy nie zobaczyła tego wielkiego skupiska bzdur!
Patrzę na książkę.
Ktoś przede mną ją czytał. Każda jego myśl, wniosek przepłynęły przez
opuszki palców na strony tej Księgi Prawdy, bym ja czytając teraz poczuła się
związana umysłem z innymi poszukiwaczami prawdy. Ktoś kiedyś poznał ten świat,
ktoś go utracił, ktoś inny bardzo chciałby to zrobić, jednak brak w nim
odwagi i szaleństwa zatrzymać własne serce. Ktoś teraz czyta tą książkę
i zastanawia się nad sensem, sensem naszego istnienia. A może jest ona tylko
istną prowokacją...? Czemu więc tak wiele osób przechodzi do innego świata?
A jeśli nie istnieje nic poza teraźniejszym miejscem naszej egzystencji? Co
wtedy? Jesteśmy zawieszeni gdzieś pomiędzy, między snem a jawą? Czy ktoś mógłby
do mnie zadzwonić, spotkać się ze mną i wytłumaczyć mi prawa, jakimi rządzi
się?... Właśnie, kto? Bóg? Nie wiem, ale zaraz Czarny Anioł Śmierci
zaprowadzi mnie do Najwyższego. Wtedy powiem Mu wszystko, pokażę Księgę
Prawdy i poproszę Go bym na chwilę jeszcze zeszła na dół i powiedziała ci,
że nie musisz się męczyć, że zaraz będziesz ze mną w krainie, która nie
zna niczego. Żegnam cię człowieku dwudziestego pierwszego wieku. Tyle nam dała
technika i pęd za bogactwem! Ubóstwo duszy i bezwstyd przed samym sobą. Czy
my jeszcze czujemy czy zamiast serc mamy już dawno głazy? Czy uda ci się
geniuszu wymazać te wszystkie genetyczne wady? A może to tylko ja tworzę
chaos? Mieszam spokój, wzbudzam gniew...
-
Czarny Aniele!!!
-
Tak...
-
Jestem
gotowa.....