Oto
Ja
Oto
ja.
Leżę
i umieram. Zastanawiam się gdzie popełniłem błąd. Wiem, że ona nie była błędem.
Ona
była, jest i będzie wszystkim. Nawet teraz po jej odejściu.
Oto
ja.
Resztkami
sił próbuje doczołgać się do wyjścia. Energią ostatniego przytomnego
impulsu nerwowego próbuję odnaleźć drogę. Próbuję odnaleźć ją i
uwierzyć, że może być dobrze. Że kiedyś będzie dobrze.
Oto
ja.
Rozumiem
to. Czasami życie jest takie do bólu banalne. Czasami jednak najbanalniejsze
historie nie są historiami miłymi. Czasami niosą ze sobą łzy rozpaczy i mękę,
jakiej nie można zrozumieć i do której przyzwyczajenie się, oznacza śmierć.
Oto
ja.
Nie
zniosę już bólu jej straty. I nie próbuje udawać, że da się to znieść.
Bo przecież to ona nauczyła mnie, że nie musze udawać. To ona nauczyła mnie
być mną. I to ona sprawiła, że nie chce rozumieć tego, kim jestem a jedynie
czuć to, kim się staję.
Oto
ja.
Jestem
jednym, niezależnym, krzykiem w tłumie innych. I nie musze bać się was i
waszych spojrzeń. Nie zależy mi na was. Jedyna osoba, na której mi zależy,
przepadła w krzykach waszych kłótni z przeznaczeniem.
Oto
ja.
Jestem
jedynym krzykiem. Samotnym krzykiem. I już nie chcę żyć. I już nie chce
nic. Bo nic mi nie możecie dać. A jedyna osoba, jaka dała mi nadzieję
przepadła, z waszej winy.
Oto
ja.
Leżę
i umieram. Zastanawiam się gdzie popełniłem błąd. Wiem, że ona nie była błędem.
Ona
była, jest i będzie wszystkim. Nawet teraz po jej odejściu.
Seth