O ludziach słów kilka...

Czasem zdarza się tak, że ktoś powie nam przykrą rzecz, coś co zostaje nam w pamięci na długo i pojawia się kiedy trzeba podjąć naprawde ważną i trudną decyzję. Takie zdarzenie często uwalnia w nas czyste uczucie zawiści, coś czego nie da się ot tak zniszczyć. Ale na szczęście da się zapobiec takim przypadkom. Należy nauczyć się walczyć z ludzkimi poglądami, nie dać się omotać, a tym bardziej wmówić jakiejś opinii na własny temat przez człowieka, który nie ma o nas bladego pojęcia. Wiem jakie szkody w psychice wywołują takie ostre słowa. Sama tego doświadczyłam kilkakrotnie. Ludzie nawet wtedy, gdy nie wiedzieli jakie mam problemy, po prostu sami dawali mi rady. Pierwszy raz zdecydowałam się to wszystko pozbierać do kupy i przedstawić wam kilka dobrych propozycji, które z pewnością pozwolą się każdemu oswoić z takimi "typami", którzy próbują na siłe zniszczyć, a przynajmniej uprzykrzyć życie. Ja jako przyszła pani psycholog (bądź socjolog) poukładam trochę te wszystkie niedorzeczne myśli.

Po pierwsze...
Zazwyczaj jest tak, że jak ktoś mówi nam na przykład, że mamy brzydką bluzkę, wcale nie stara nam sie w jakiś sposób popsuć humor. W takiej sytuacji rozwiązania są dwa. 1. Być moze ta osoba po prostu wyraziła pogląd na to jak się ubieramy. To, ze tej osobie ta bluzka może się nie spodobać nie oznacza od razu, ze ta rzecz od razu nie podoba się wszystkim. To proste, jeżeli czujesz się dobrze w danym ciuchu to nie zwracaj uwagi na to co próbuja ci wmówić inni. Tworzysz w ten sposób własny styl i kształtujesz osobowość, a to przecież nie jest nic złego. Ale jest jeszcze ta druga opcja, którą też należałoby przyjąć do wiadomości. Ten ktoś, kto ci mówi, że coś w tobie jest nie tak, może po prostu próbuje odwrócić uwagę od pewnych rzeczy w swoim wyglądzie. Przyjmując takie wyjście ta osoba może być niedowartościowana, przez coś co się wydarzyło wcześniej. Prawdopodobnie jakaś inna osoba próbuje jej wmówić, że coś z nią nie tak, a ta w rezultacie stosuje system obronny, aby uniknąć jakiś dyskusji na jej temat. Wbrew w pozorom to proste. Odpowiedź na takie zarzuty jest jedna- Tobie się ta bluzka podoba i tyle. I nie próbuj sobie brać do serca tych uwag. No ale ktoś moze mówić to też w dobrych intencjach. Jeżeli przyjaciel powie ci, że ten kolor nie pasuje do twojej karnacji, nie startuj od razu z otwartą papą, bo stracisz nie tylko humor, ale i przyjaciela. Tak więc myśl co mówisz i jak to komentujesz.

Po drugie...    
Nie pozwól, żeby ktokolwiek na ciebie krzyczał ewentualnie cię publicznie poniżał. Ale ty też nie krzycz na frajera, który ci ubliża. Mów spokojnie. Ten gość na pewno będzie myślał, ze ty też wystartujesz mu z papą i będzie ogólna "rzeźnia". Spokojem i opanowaniem doprowadzisz go (tego frajera) do furii. On zapewne demonstracyjnie zaciśnie zęby i odejdzie mrucząc coś pod nosem. Innym sposobem jest brak komentarzy. Wiem, że trudno jest trzymać język między zębami, gdy ktokolwiek próbuje cię zmieszać z błotem, ale w zasadzie to jedno z tych lepszych rozwiązań. Po prostu naucz się olewać ludzi, którzy cię niszczą. Naucz się opanowywać emocje. I rozładowywać je na przykład w ostrym szarpaniu strun gitary, słuchaniu muzyki klasycznej albo przy pomocy jogi. Niżej znajdziesz moje (sprawdzone) patenty na rozładowanie emocji. I pamiętaj: nikt nie jest w stanie cię lepiej poznać niż ty sam. Mimo iż inni twierdzą, ze wiedzą o tobie wszystko to tak naprawdę nie wiedzą o tobie kompletnie nic. Dlatego moim zdaniem nikomu nie powierzaj swoich sekretów. Wtedy jak przykładowo pokłócisz się z kumplem/kumpelą i ten nie będzie brał cię na powarznie, wtedy wykorzysta twoje czułe punkty i będzie w nie uderzał za każdym razem mocniej, dopóki się nie poddasz. Przemyśl to.

Zawsze stwaiaj kawę na ławę. Masz coś do przekazania? Coś ważnego? Mów od razu, bo im dłużej wydłużasz, tym bardziej irytujesz, a w końcowym rezultacie (jeżeli wiadomość jest zła) doprowadzasz do jeszcze większej złości.

Nie przejmuj się tym co myślą inni. Miej własne zdanie, wyrażaj je, nie daj sobie w kaszę dmuchać, nie próbuj się zmieniać pod wpływem innych, nie dawaj za wygraną, i chyba najważniejsze: jak coś robisz to rób to najlepiej jak tylko potrafisz, bo nigdy nie wiadomo co się może stać- ot takie drobne rady :)

..::Sposoby na odreagowanie stresu::..

1. Słuchanie muzyki klasycznej (szczególnie polecam scieżki dźwiękowe, bo te to są dopiero "dramatyczne" :))
2. Ostry heavy metal (albo speed metal) to też dobry sposób. Puść sobie przyjemne ryki (np. Opeth) i usiądź na fotelu...
3. Kąpiej w wannie pełnej kaczuszek, bąbelków i płynów z serii "aromatherapy". Moim zdaniem nie za bardzo leczą zapachem, jeżeli już to tylko robią złudzone wrażenie, że jest lepiej (no cóż, reklama dźwignią handlu... ;))
4. Skakanie po łóżku (sprężynowym), podłodze, balkonie, piasku etc.
5. SEN... Taaakkkk...
6. Ciężka praca... To co ja lubię najbardziej... Mam co robić i odrywam myśli od Frajerów..
7. Miłość, facet/dziewczyna... No ja nie mam do kogo się przytulać, więc nie wypowiem się...

No i to by było tyle... Mam nadzieję, że chociaż trochę pomogło... Ale polecam również ksiązki fantastyczne, gry, a także... UWAGA...pisanie własnego pamiętnika. To jest metoda the best, a przy okazji czytając z perspektywy swoje zapiski odkrywasz samego siebie i lepiej siebie poznajesz. Metodę polecam również Panom. Mozecie przecież pisać w tajemnicy, nie?

                                             Marigold Mary

   EvanescenceLee@interia.pl  

PS. Podczas pisania tego arta (no dobra, poradnika :)) słuchałam: Therion, Evergray, Opeth, Iron Maiden i STAREJ Metallici.
PS. Pozdrowionka (lecą ekspresem:)) do: całej ekipy, która była na "sympozjum". Czytałam relację, bardzo mi się podobała i wydajecie mi sie wszyscy bardzo fajnymi ludźmi. Miło by było poznać :). Aha... Qn'ik i Eddie- pozdrowienia rówież lecą- tyle, że poleconym :))