Stop hipokryzji
Caleb

 

   Wygrasz wszystkie, co jest możliwe, jeżeli tylko po oglądnięciu reklamy pewnego szamponu czy napoju, kupisz go. Pokaż siebie - oczywiście tylko ze słynnym jogurtem w łapsku czy przegryzając czekoladę idąc ulicą, bo tylko tak nakręcisz całą koniunkturę i wykażesz się patriotyzmem niczym Edyta Górniak.

  Zamiast być sobą musisz zachowywać się jak bohaterowie słynnych seriali, bo w innym wypadku będziesz obcy podobnie jak ósmy pasażer Nostromo. Beverly Hill's na polskich ulicach - skarpeta na głowie, złoto, sygnety i oczywiście pistolet za Hawajską koszulą. GTA w wersji life, bo taka jest moda, ponieważ takie rzeczy pokazują w TV. Beckham zrobi sobie nowe włosy i ja muszę takie mieć, gdyż inaczej będę prosty. Tak wygląda Polska, bo moda jest na Amerykę - walić nonkonformizm.

  Nie ma sensu myśleć, gdyż nie jest to modne. Najlepiej płynąć z prądem w dół rzeki i staczać się niczym kamień z góry. Po co myśleć głową i mówić po Polsku, skoro teraz trzeba wysławiać się po Angielsku i myśleć kieszenią. Zachowywać się jak Michał Wiśniewski i szokować tandetą czy może zacząć pisać w obcym języku? Przepraszam, ale wolę sobie nalać do kufla piwa i odlecieć, niż pisać wiersze na odpusty.

  Zresztą nie ma większego sensu używać mózgu, ponieważ zamiast nas robi to telewizja. Własne zdanie już nie jest nikomu potrzebne, bo pani krytyk czy pan prezenter powie mi, co mam robić. Własny styl - co to takiego? Charakter będę miał taki, jak słynny bohater modnego serialu. W tym momencie ja, niczym Bruce Lee, rozwalam drzwi i wychodzę. Wolę mieć własne zdanie, niżeli być podobnym do Alex i kisnąć w oparach własnego imbecylizmu. Sprzedać się jak Kukulska nie mam zamiaru, bo własny styl i charakter jest ważniejszy niż być Leonardo di Caprio. Wolę być jak da Vinci i tworzyć nowe style lub przynajmniej być sobą, bo to jest najważniejsze.

  Intelektualny terroryzm, którym będę szerzył i niszczył tandetę. Podkładał bomby pod bohaterów kiczu i amatorszczyzny. A co najważniejsze - wychwalał tych, którzy będą mieli swój cel i własny styl. Ta walka nie jest dla tych, co zjadają kanarka na scenie czy krzyczą niezrozumiałe frazesy w telewizji. Do mnie to nie trafia, tak jak słowa Leppera czy wystąpienia Kwaśniewskiego. Od życia typu "Amercian Pie" wolę "Buntownika z Wyboru", bo przynajmniej jestem sobą i seks z szarlotką mnie nie zachwyca.

  Sprzeciwiam się medialnej hipokryzji i sztucznej walce typu Kurt Cobain. Nie wyjdę na scenę by głosić wyniosłe hasła, ażeby kilka minut później naćpać się i wyskoczyć przez okno. Wolę żyć i być sobą, aniżeli stylem Eminema wkurzać się na wszystko, bo samochód mi się popsuł - pomyśl człowieku, że inni mają gorzej, a ty głupku masz miliony, samochody i całą przyszłość. Kiedy inny kombinują skąd wziąć kasę na studia.

  Nie ma sensu być sztucznym niczym Power Rangers, bo indywidualizm jest jedyną rzeczą jaką w tym kraju posiadasz. Dlatego apeluję do was o bycie sobą, gdyż nie musisz pić super, odlotowego napoju, ażeby wykazać swój styl i wartość. A będąc sobą będziesz bogatszy niż Bill Gates i o wiele ciekawszy od córki Buzka.

.:. Wyjście do AM .:.