| Skoki narciarskie: DMŚ Juniorów 2004 | ||||||||||||||||||||||||
|
Polacy od lat nie mieli dobrej drużyny skoczków narciarskich. Owszem, zdarzali się dobrzy skoczkowie, ale nigdy nie mieliśmy takich kilku w jednym czasie. Popatrzmy choćby na naszą obecną kadrę A - kto tam oprócz Małysza skacze choćby dobrze? Odpowiedź jest bardzo prosta - nikt. Sam Małysz nie daje nam nawet ostatnio powodów do radości, jednak nie można o nim powiedzieć, że skacze źle, tak jak to można zrobić o pozostałej części drużyny. Przed zawodami drużynowymi MŚ Juniorów nawet nie zastanawiałem się, które miejsce zajmie polska ekipa. Wiedziałem, że i tak na pudło nie wskoczą, nie interesował mnie wogóle konkurs drużynowy. Moimi faworytami do zwyciętwa byli Austriacy i Finowie. Ci pierwsi mieli w swoich szeregach jednego z najlepszych skoczków na świecie - Thomasa Morgensterna. Z taką gwiadzą w drużynie nie można było przegrać. Oczywiście się nie pomyliłem - Austriacy wygrali to ze sromotną przewagą nad drugim zespołem. Jakie było jednak moje zdziwienie, kiedy zobaczyłem, że tym drugim, srebrnym zespołem jest Polska! Takiego czegoś moje oczy nie widziały od kiedy żyję. Fakt, że to tylko zawody juniorskie, jednak ta generacja skoczków kiedyś zastąpi obecną... Polacy zdobywając srebrny medal mieli przy tym oprócz umiejętności dużo szczęścia. Różnica pomiędzy drugą, a czwartą ekipą wynosiła 3,5 punktu! Warto dodać, że pierwszą Austrię od drugiej Polski dzieliło 50,5 punktu różnicy! Medal, co tu dużo pisać, zawdzięczamy Mateuszowi Rutkowskiemu, który miał jedne z najlepszych ogólnie skoków, za które sędziowie nagrodzili go łączną notą 258,5 punktu. Z taką notą zawodnik TS Wisła Zakopane może poważnie myśleć o medalu w zawodach indywidualnych. Tego dnia przegrał tylko z Morgensternem. No, ale "Morgi", to już klasa światowa. Pozostali skoczkowie z polskiej ekipy też skakali nieźle, szczególnie Kamil Stoch, uzyskując notę 225,5 punktu. Ten wynik może jeszcze nie da mu medalu indywidualnie, jednak pozwoli na dość wysokie miejsce. Te mistrzostwa to jednak nie ostatnie w karierze Stocha, więc jak na jego wiek to całkiem porządny wynik. Wielką niespodziankę sprawili Finowie plasując się dopiero na szóstej pozycji! Ten kraj jak wiedzą wszyscy obeznani w temacie, słynie z ogromnej ilości młodych talentów. W Skandynawii jest tyle talentów w jednym sezonie, co w całej historii polskich skoków. Gdyby jeszcze Finowie przegrali minimalnie, to możnaby to było usprawiedliwić brakiem szczęścia itp., ale oni przegrali z Austriakami kolosalną różnicą 115,5 punktów! No, ale nie martwmy się innymi, cieszmy się z dobrej postawy naszych chłopaków, przynajmniej widać, że coś z nich jeszcze będzie. Mam nadzieję, że nie skończą tak jak Skupień czy Mateja. Jeżeli się im zapewni dobre warunki do rozwoju talentu, to tak stać się nie może. Znając jednak politykę PZN, to jak śpiewała pani Lipnicka: "wszystko się może zdarzyć...". Po tym sukcesie polskiej drużyny, stwierdzam z przyjemnością, że zatrudnienie Heinza Kuttina i Łukasza Kruczka na stanowiskach szkoleniowców kadry B polskich skoczków było strzałem w dziesiątkę. Ci panowie, to ludzie młodzi, niedawno sami skakali. To sprawia, że mają na pewno świetne podejście do młodych zawodników, a młodzi z chęcią z nimi współpracują. Wreszcie mamy w Polsce jakieś porządne zaplecze szkoleniowe. Żeby tylko nikt tego nie zniszczył...
|
||||||||||||||||||||||||
| zabójca /zabojca@buziaczek.pl/ | ||||||||||||||||||||||||