Tajemnica Krwi

       Wiele w Barsawii jest miejsc dziwnych i tajemniczych. Miejsc, które na pozór nie wyróżniają się niczym. Miejsc, w których nie usłyszymy śmiechu dzieci, rozmów Dawców Imion, śpiewu ptaków. Nie zauważymy obecności żadnego żywego stworzenia. A jednak nie będą one martwe. Brak istot żywych przyroda nadrabia przez nadmierną roślinność - zwykłą, albo zmienioną przez Pogrom.
       Wielu podróżników trafia na takie obszary. Najpierw zachwyca ich piękno, jakie tam panuje a zaraz później, gdy zorientują się, gdzie są, gotowi są porzucić wszystko i uciec stamtąd jak najprędzej, byle nie dopadło ich to, co kiedyś się tam zdarzyło. Takie miejsca zazwyczaj przyciągają poszukiwaczy przygód, dzięki czemu Badacze z Biblioteki Throalskiej posiadają ogromny zasób wiedzy na ich temat. Osada, którą postanowiłem wam dzisiaj opisać znakomicie pasuje do tego, co już usłyszeliście. Rzecz, którą zaraz opiszę, zdarzyła się jeszcze rzed nastaniem Pogromu a przez to jest jeszcze bardziej straszliwa.


       Podróżujący przez Góry Tylońskie, jeśli będą dokładnie obserwować otoczenie mogą trafić na małe miasteczko, którego nazwa dawno zaginęła w mrokach dziejów. Pomimo tego, że zbudowano ją u podnóży jednej z gór bardzo łatwo jest ją przegapić.
Do stromych, bujnie porośniętych bluszczami, zboczy góry, prowadzi łagodny, trawiasty stok z niskimi, obsypanymi białymi kwiatami krzakami. Gdy zbliżyć się bliżej - widać między nimi porozrzucane, porośnięte mchem kamienie a za nimi osłonięte krzewami i zasłoną z bluszczy, niewidoczne z daleka, wejście do jaskini. Jeśli podejść jeszcze bliżej można zauważyć, że stoi się wokół porośniętych mchem nagrobków, czyli jednym słowem na cmentarzu. Po odgarnięciu roślinności znad wejścia do jaskini widać ślady wyrytych tam symboli. Widać, że artysta wyrzeźbił to wszystko już bardzo dawno. Czas i natura zrobiły swoje i zatarły znaki. Można je rozpoznać tylko z bliska i przy dokładnym studiowaniu. W samym środku znajduje się symbol Śmierci a naokoło niego umieszczono symbole dwunastu Pasji.
Jaskinia jest sucha i ciemna. Ma około dwudziestu metrów długości i dziesięciu szerokości. Jeśli oświetlić ściany widać na nich dobrze zachowane, wyryte sceny. Są tam sceny z ceremonii pogrzebów, ze składania ofiar a także takie, na których bohaterowie walczą z demonami. Co jakieś pięć metrów, na wysokości mniej więcej dwóch metrów znajdują się otwory na pochodnie. Na samym końcu tej komnaty stoi coś, co nie pozostawia miejsca na niedomówienia - to kaplica. Tym czymś jest kamienny ołtarz mający półtora metra wysokości, metr szerokości i trzy długości. Widać, że kiedyś były na nim palone ofiary, uwagę jednak przykuwa dziurka średnicy około trzech centymetrów na samym środku wierzchniej płyty ołtarza a także malutkie rowki, biegnące przez całą jej długość, które do tej dziurki prowadzą. Ciężko to dostrzec w słabym oświetleniu pochodni, ale płyta ma inny kolor niż cały ołtarz. Jest ciemnobrunatna. Za ołtarzem, na małym podwyższeniu stoją trzy, ciosane w kamieniu, nie posiadające ozdób krzesła. Na każdym z nich siedzi piękna, młoda, zgrabna kobieta. Jedna ma długie, do połowy pleców blond włosy, druga krótkie, czarne jak noc, trzecia zaś kręcone rude sięgające ramion. Wszystkie są niezwykle blade. Każda ubrana jest w długą, przylegającą do ciała, białą suknię. Ich oczy są otwarte. Wwiercają wzrok w każdego przybysza. Jeśli zechcą - mogą przemówić. Jeśli nie - od razu rzucą czar i kaplica stanie się pułapką na nieostrożnych podróżnych. Jeśli ktoś przeżyje to spotkanie to po dokładnym przeszukaniu ściany za krzesłami znajdzie tajemne przejście do drugiej komnaty. Ma ona wymiary sześć na sześć metrów. Na podłodze widać szczątki dywanu, na ścianach wisi coś, co kiedyś musiało być gobelinami. Pod ścianami leżą sterty drewna, najprawdopodobniej szczątki jakichś mebli, a wśród nich dobrze zachowane, magicznie chronione przed czasem, księgi i zwoje. Zawierają one przeróżne czary. Po środku stoją dwa naczynia stworzone z czegoś, co z wyglądu przypomina szkło, jednak jest o wiele twardsze. Jedno jest tak duże - prawie dwa metry wysokości i półtora metra średnicy - że bez problemu zmieści się w nim dorosła osoba, podczas gdy drugie, jest o wiele mniejsze - około metra wysokości i pół metra średnicy - i wygląda, jakby pełniło funkcję naczynia. W obydwu znajdują się zeschnięte resztki krwi. Komnata była kiedyś pracownią trzech sióstr - czarodziejek.


       Kilkadziesiąt metrów na północny zachód od wejścia do jaskini leży osada, do której ten cmentarz należał. Jednak tak samo jak to miejsce również i ją bardzo łatwo przegapić. Porośnięta jest krzewami i drzewami, które rosną wszędzie, gdzie się da - także wewnątrz budowli. Jeśli już o nich mowa - są całe z kamienia. Pomimo niszczącego działania czasu widać, że kiedyś były bogato zdobione. Dziś przykrywają je jednak prawie w całości wszechobecne tutaj bluszcze i paprocie. W tym wymarłym miasteczku znajduje się około dwudziestu budynków, jednak ich dokładna liczba jest trudna do ustalenia z powodu roślinności. Wśród ruin budowli odnaleźć można skarby mieszkających tu kiedyś Dawców Imion.
Jest, czego szukać... Dawno temu, osada ta leżała koło jednego z ważniejszych szlaków handlowych. Jej mieszkańcy należeli do dwóch grup. Jedna zbijała bogactwo przeprowadzając karawany przez góry. Druga zaś, to, co chciała zdobyć - zdobyła już dawno i teraz na tych odludnych terenach cieszyła się swoimi skarbami. Życie tu było sielanką. Jak wiadomo jednak - nic nie trwa wiecznie a przynajmniej nie te szczęśliwe rzeczy...


       Zdarzenie było dość niezwykłe, przynajmniej tak wszyscy sądzili. Oczywiście wszyscy słyszeli, że kiedyś gdzieś już się urodziły trojaczki, ale nikt nigdy nie mógł się poszczycić tym, że był przy ich urodzeniu. Tak, więc wszyscy puchli z dumy, że to w ich miasteczku urodziły się trzy śliczne dziewczynki. Nie omieszkali powiedzieć o tym każdej przybywającej karawanie.
Dzieci rosły bardzo szybko, niczym specjalnym nie odróżniały się od swoich rówieśników, no może poza tym, że były spokojniejsze od innych i bardzo chętnie sięgały do różnych źródeł wiedzy, a że były bardzo inteligentne bez problemu ją przyswajały. Życie płynęło im na zabawie. Od miejscowego iluzjonisty uczyły się tych prostych sztuczek, które zechciał im pokazać.
Nadszedł jednak moment, gdy ich egzystencja musiała przejść gruntowną zmianę.
       Pewnej zimowej nocy do miasta przybył mag, który poprosił o przeprowadzenie przez góry. Jako, że zima tego roku była wyjątkowo ostra i wszystkie szlaki były pozasypywane nikt nie chciał się podjąć tego zadania. Wskutek tego czarodziej poprosił o gościnę do końca zimy, obiecując spłacić ją nauką swojego kunsztu. Zgodzili się na to rodzice "trojaczków".
Adept jak obiecał, tak zrobił. Całą zimę szkolił trzy siostry. Zauważył, że bez problemu przyswajają wiedzę i przez ten krótki czas nauczył je tyle, ile inni musieliby się uczyć przez długie lata.
Gdy nadeszła wiosna, pomimo żalu, iż musi się rozstać z tak zdolnymi uczennicami - opuścił wioskę. Życie pewnie potoczyłoby się jak dawniej, gdyby nie głód wiedzy sióstr - teraz już Adeptek. W tajemnicy przed czarodziejem udało im się przejrzeć i skopiować jego prywatne zapiski dotyczące czarów i rytuałów stworzonych przez niego - ku ich wielkiej rozpaczy nie mogły ich zrozumieć. Ich obsesją stała się moc i nieśmiertelność, gdyż mogłyby wtedy zebrać jeszcze więcej wiedzy. Mijały lata a one sprowadzały wciąż nowe księgi. W wieku dwudziestu trzech lat wiedziały już więcej niż niejeden czarodziej na świecie. Wciąż jednak nie mogły zrozumieć notatek zdobytych przed laty.
       Wiedza przyszłą nagle, we śnie. One tłumaczyły, że to sama Śmierć zesłała im zrozumienie. Bardziej prawdopodobne jednak jest, że był to jeden z pierwszych Horrorów, jaki zdołał przeniknąć do tego świata.
W podzięce za dar wiedzy trzy Adeptki ustanowiły w osadzie kult Śmierci, jako trzynastej Pasji. Nikt nie śmiał im się sprzeciwić. Po części z powodu ich urody i charyzmy, jaką wokół siebie roztaczały a po części ze strachu przed ich mocą. Dary składane były w grocie - kaplicy, urządzonej całkowicie przez trzy Czarodziejki. Nakazały one, by przy tych czarach byli obecni wszyscy mieszkańcy. Początkowo jako ofiary palono rośliny i zwierzęta, zmieniło się to jednak, gdy siostry dopracowały w końcu swój straszny rytuał. Polegał on na składaniu ofiar z żywych Dawców Imion.
Przykuwano ich do ołtarza, po czym robiono szereg nacięć na ciele, tak by krew kanalikami spływała do dziurki pośrodku płyty ołtarza. Ta krew przepływała następnie do pracowni Adeptek, do dwóch naczyń. Ofiarom pozwalano się wykrwawić, w różny sposób potęgując och cierpienia i polecając je jako dar dla Śmierci. W tym czasie siostry siedząc na trzech kamiennych krzesłach odprawiały rytuały. Po całej ceremonii udawały się one do swojej pracowni, gdzie najpierw kąpały się w krwi zgromadzonej w większym naczyniu, po czym piły tą, która była w mniejszym.
Jak to się stało, że nikt nie uciekł z tej osady? Sprawiły to czary złych sióstr. Nie jest jednak prawdą to, że nikt się nie uratował. Z miasteczka udało się uciec staremu iluzjoniście, jednak po przedarciu się przez magiczne bariery był w takim stanie psychicznym, że nikt nigdy nie zrozumiał ani nie uwierzył w jego opowieści.
Rządy Adeptek trwały do momentu, gdy zabrakło już żywych Dawców Imion w ich osadzie. Zaczęły wtedy polować na podróżnych. Po pewnym czasie, wskutek znikania kupców, okolica zyskała zła opinię i zaczęto ją omijać.
Trzy Czarodziejki zmuszone były wypuszczać się w swoich polowaniach daleko poza obszary miasteczka...
       Pewnej nocy, podczas odprawiania rytuału ukazała im się sama Śmierć. Była bardzo niezadowolona. Od niej siostry dowiedziały się, że przez ich machinacje esencje życiowe ich ofiar pomagały różnym potworom wedrzeć się do rzeczywistego świata. Popełniły one straszliwe przewinienia wobec wszystkich Dawców Imion i samej Śmierci. Ta nie powstrzymywała swojego gniewu. Okazała go w pełni. Jej kara była straszna. Siostry miały już nigdy nie opuścić groty, w której się znajdywały. Zabrała im też ich materialne ciała, pozostawiając tylko eteryczne powłoki. Zapowiedziała też, że w chwili, gdy zostaną zgładzone - dostąpią jeszcze większej kary w jej królestwie. Po tym wszystkim zniknęła.
        Od tej pory trzy widmowe postacie siedzą na swych tronach i czekają na ofiary, by móc pożywić się świeżą krwią...



Ghost