:::: Seth ::::

Głód odpowiedzi



Jesteś głodny.
Wszystko ciebie boli a na polu jest tak zimno. Pada deszcz i nie masz, dokąd iść.
Co ty tutaj robisz?
Kiedyś byłeś przecież bogaty i miałeś sny. Byłeś bogaty w przyjaciół i rodzinę, bogaty w przyszłość, bo przecież miałeś przed sobą całe życie. A teraz proszę, zobacz, co z tobą się stało.
Jesteś biedny, nie masz domu i kasy choćby na jedną przeklętą bułkę. Nie masz nikogo i nie masz nic. Masz przed sobą jedynie pustą drogę zwaną życiem i pytanie: co dalej?
Co robisz?

Otwierasz drzwi. To nie są twoje drzwi i nie twoje mieszkanie, ale i tak to robisz. Dlaczego? Bo jest ci zimno, bo potrzebujesz odrobiny ciepła i czegoś do jedzenia. Może znajdziesz też trochę pieniędzy, albo jakieś ubrania, jakie będą na ciebie pasować, a jakie nie będą już nikomu potrzebne. Oczywiście nie weźmiesz dużo gdyż nie jesteś złodziejem, ale trochę przecież możesz zabrać, przynajmniej nie będą się marnować.
Jesteś już w środku. Miałeś rację, w domu nie ma nikogo. Podobno jeszcze jakiś czas temu mieszkała w nim pewna bardzo szczęśliwa rodzina, ale potem ojciec razem z swym synem zginęli w jakimś wypadku samochodowym czy czymś w tym rodzaju. Podobno to nie była ich wina, ale jakieś problemy z hamulcami no i do tego jeszcze ten pan na rowerze, który jechał za szybko... Takie rzeczy się zdarzają. To nie jest niczyja wina. Coś się zepsuło, ktoś wyjechał w nie właściwym momencie na jezdnię i jakiś pan kilkadziesiąt lat wcześniej wpadł na pomysł, aby zasadzić w niewłaściwym miejscu drzewo po to, aby dawało wspaniały cień i było piękne. To przecież nie ten pan zabił tą rodzinę i nie to drzewo, w które uderzył ich samochód. Takie rzeczy się zdążają...
Jakiś czas temu mieszkała w tym domu jeszcze pewna pani. Już jej tutaj nie ma, odeszła, bo nie chciała być tutaj sama. Z daleka od swojej rodziny.
Teraz w tym domu jesteś ty. Jest ci ciepło i jesteś naprawdę szczęśliwy, że możesz tu być. Szczęście to takie proste uczucie. Wiesz o tym, ale jednocześnie tego nie wiesz. Ludzie mówią, że jesteś głupi tylko, dlatego bo nie rozumieją, dlaczego jesteś smutny a dlaczego szczęśliwy. Kiedyś taki pan, którego poznałeś na ławce powiedział, że głupi jest ten, kto głupio robi i ty zgadzasz się z nim i z jego mamą. Nie jesteś głupi. Możesz być biedny, ale nie jesteś głupi. Jest ci ciepło i jesteś szczęśliwy...
Robisz krok do przodu w kierunku kolejnych drzwi. Łazienka - to chyba to słowo, jakiego szukasz. Wanna - to przedmiot, jaki tam odnajdujesz. I już po krótkiej chwili jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi.
Pomyśleć, że ci wszyscy bogaci ludzie tak stale narzekają na to, że jest im źle, chociaż że mają w swych wielkich białych domach takie wspaniałe wynalazki jak telewizory, telefony, komputery i wanny. Jest ci tak ciepło jak jeszcze nigdy w całym życiu. No, może poza tym jednym dniem, kiedy byłeś jeszcze człowiekiem z rodziną. Poza tą jedną ostatnią nocą, kiedy byłeś ze swą ukochaną. Miałeś wtedy zaledwie siedemnaście lat i jeszcze nie zastanawiałeś się nad tym jak będzie wyglądać twoje życie. Może gdybyś wiedział co ciebie czeka to powiedziałbyś jej, że się zgadzasz i może przyznałbyś się do tego, co do niej czujesz. Może nawet ona by ciebie uratowała. Ale niestety byłeś za bardzo wystraszony i nie chciałeś stracić jej przyjaźni. Nie chciałeś ryzykować, że kiedy wasze uczucia przestaną być silne to ona odejdzie.
Teraz za to po tak wielu latach ty nadal do niej coś czujesz i nadal na nią czekasz, ale ona już dawno odeszła. Jeszcze tego samego lata, kiedy spędziliście razem tą noc. Powiedziała, że nie może być z kimś, kto nie może być dla niej. A ty nadal próbujesz zrozumieć, o co jej chodziło. Czy chciała ci udowodnić, że jesteś głupi?...
Luzie nie zauważają jak wiele mają - myślisz, dolewając do wanny trochę tego zielonego płynu, dzięki któremu woda ma taki wspaniały zapach i ma takie miłe bąbelki. Gdyby luzie spróbowali być tobą. Dopiero wtedy zrozumieliby jak to jest, jak nie ma się nic.
Nagle rozlega się za niewielkim okienkiem nad wanną ogromny błysk i po chwili głośne Bum! Na polu pada tak bardzo, że w tym szumie deszczu nawet nie zauważasz, kiedy otwierają się drzwi.
Staje w nich jakaś kobieta. Ma spuszczona głowę, a jej włosy są całe posklejane i mokre. Ubrana jest w czarną przemoczoną sukienkę i jasnożółty sweter. Myślisz sobie, że pewne jest jej zimno tak jak tobie przed chwilą, ale wiesz, że nie możesz pozwolić aby ciebie zauważyła. Zaczynasz się bać. Zaczynasz się bać, że może to jest ta biedna bogata pani, która tutaj mieszkała ze swoją rodziną i że może ona ciebie zamknie w więzieniu, jeśli ciebie tutaj zauważy. Więc zakręcasz wodę i zastanawiasz się, co zrobić. Przecież nie schowasz się pod pianą, więc wychodzisz z wanny i zakładasz szlafrok, po czym domykasz drzwi i patrzysz, co dalej się dzieje...
Kobieta płacze. Płacze coraz głośniej. Rozgląda się po całym pokoju, patrzy na wszystkie te piękne bukiety kwiatów porozkładane po wszystkich pokojach i na wszystkich szafkach, stołach i podłodze. Nawet nie spogląda na karteczki do nich poprzyczepiane, na których pewnie napisane są słowa otuchy. Zamiast tego przygląda się zdjęciom rozwieszonym na wszystkich ścianach, zdjęciom jej rodziny... i zaczyna coraz to bardziej płakać. Zaczyna być zdenerwowana.
Szybko, coraz szybciej, otwiera wszystkie szafki w poszukiwaniu czegoś, czego nie znajduje. Podnosi z ziemi jakiś przedmiot, chyba metalową kolejkę, jedną z tych, jakie jadą sobie na takich fajnych okrągłych szynach na baterie i rzuciła nią w gniewie o ścianę, ale ta odbija się i uderza w akwarium.
Szkło pękło i nagle woda zalała całą podłogę. Te malutkie stworzonka, mnóstwo malutkich pomarańczowych rybek, dusi się powietrzem energicznie poruszając się przy tym na podłodze. To jest takie straszne a ta kobieta nie zwraca nawet na to uwagi, tylko nadal płacze. Jak może być taka nieczuła?...
Podchodzi do stołu, niedbale zsuwa z niego dwa leżące na nim koszyki z kwiatami i wyjmuje z szafki kartkę papieru i ołówek. Zaczyna cos pisać. To będzie jej list pożegnalny... ale ty tego jeszcze nie wiesz.
Kiedy kończy nagle mówi do siebie tak cicho, że z ledwością zdołałeś to usłyszeć, że "to przecież nic nie da". Mówi, że jedyne, czego chcę to być z nimi. I wyrzuca zmiętą kartkę przez otwarte okno naprzeciwko biurka.
Wychodzi z pokoju i przez chwilę panuje ogromna cisza. Nawet burza szalejąca na zewnątrz zaczyna przycichać.
Gasnąć.
Wpadasz w przerażenie. Ponownie zaczyna być ci zimno. Boisz się, że kiedy ta kobieta wróci to stanie się coś złego. Zaczynasz żałować, że tu przyszedłeś. Żałować, że twoje życie jest takie, jakie jest. Ale takie myśli nie są dla ciebie niczym nowy, dlatego szybko je zabijasz i ponownie wyciszasz swój umysł. Ponownie czekasz.
Nagle kobieta wraca. Na jej policzkach są czarne smugi makijażu, który sprawił, że jej kiedyś ładna twarz przypomina teraz jakiegoś smutnego klauna, który zgubił drogę do domu. Zastanawiasz się czy nie powinieneś czegoś zrobić, aby ta biedna pani przestała płakać. Ale za bardzo się boisz.
Kobieta, która kiedyś była jeszcze szczęśliwa, miała na imię Amelia i trzyma w ręku broń. Ale już nie płacze.
Postanowiła przecież już nigdy nie płakać. I jeśli wieczność będzie trwać dla niej mniej niż minutę to dotrzyma tej obietnicy. Teraz to ty zaczynasz płakać.
Ona jest taka spokojna. Niczym anioł. Już niczego się nie boi. Już nic nie może stracić...

Cisza zostaje zagłuszona przez kolejny huk a przez przestrzeń tego niegdyś tak pogodnego pokoiku zapełnionego tak wieloma fotografiami i kwiatami przebija się strasznie jasny blask, który jest tak piękny... W tym domu było tak wiele miłości...
Potem widzisz już tylko czerwień. Czerwień jest wszędzie i już nie możesz nic z tym zrobić.
Próbujesz jej pomóc. Przecież jeszcze przez chwilę ta biedna pani oddychała. Ale po krótkiej chwili ona odchodzi, a ty nadal tam jesteś. Trzymasz ją w swych ramionach i płaczesz. Płaczesz niczym małe dziecko, zupełnie tak, jakbyś trzymał w swych ramionach ciało swojej Agnieszki. Płaczesz tak długo! Aż do momentu, kiedy przyjeżdża policja...

Teraz minęło już wiele lat. Już jesteś stary, ale nadal siedzisz w tej swojej małej celi i nadal marzysz. Marzysz o Agnieszce dziewczynie, której wizja na zawsze będzie żywa w twoich snach i o Amelii kobiecie, która stale prześladuje ciebie w koszmarach.
Co ty tutaj robisz?
To dobre pytanie. Niestety nie ma żadnej dobrej odpowiedzi. Prawda jest taka, że robisz tylko jedno. Zastanawiasz się nad tym, co by było gdyby?
Pomyśleć, że wystarczało jedynie podejść i zapytać się: co robisz? Wystarczało jedynie jej przeszkodzić. A teraz nadal tu siedzisz. Nadal zadajesz sobie pytanie, dlaczego?

Kiedyś sądziłeś, że ludzie dzielą się na biednych i bogatych. Sądziłeś, że biedni nigdy nie mogą być szczęśliwi. Teraz, kiedy wiesz, że miałeś rację, jedyne, co nie pozwala ci spać to pytanie, czy człowiek bogaty to ktoś, kto ma wszystko czy też ktoś, kto nawet nie mając niczego jest szczęśliwy. Czy Amelia była bogata? Była i nie była. Tak samo jak ty jesteś i nie jesteś głupi.
Co wobec tego sprawia, że jesteśmy szczęśliwi? Co sprawia, że nawet w pustce odnajdujemy wiele?
Nadal się nad tym zastanawiasz...

Gasną światła.
Więzień numer 772 okrywa się mocniej kocem, aby nie było mu w nocy zimno i mówi jedno jedyne imię:
- Agnieszka...


Takie rzeczy się zdarzają...


Seth

prizefighter@op.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||