Złoty Strzał - komentarz
ZŁOTY STRZAŁ - określenie na wstrzyknięcie sobie ostatniej, śmiertelnej dawki narkotyku.
To nie będzie długi komentarz. Ten text nie wymaga komentarza. Chciałam to jednak napisać...
Są na świecie takie uczucia i sytuacje, o których pisanie wymaga pewnego wyczucia. Tego czegoś, co niektórzy mądrzy ludzie nazywają empatią. Są takie sytuacje, które, dla własnego dobra, najlepiej jest znać jedynie dzięki owej empatii.
Text, którego autorstwem jest Seth niewątpliwie ma w sobie to "coś". Nie mam tu na myśli jedynie niewątpliwego kunsztu literackiego, ale przede wszystkim umiejętność wczucia się w opisywaną sytuację, co, wbrew pozorom wcale nie jest takie proste. Narracja pierwszoosobowa otwiera przed nami ogromne pole do popisu wymagając jednocześnie jednego: umiejętności przekazywania myśli w taki sposób, aby nie były jedynie potokiem słów.
"Złoty Strzał" jest właśnie takim textem. Jest obrazem rzeczywistości, która nie zawsze bywa różowa. Nie jest tylko kolejną próbą napisania na jakiś chwytliwy i bulwersujący temat. Nawet jeśli, jest próbą jak najbardziej udaną. Choć kilka faktów nie do końca wygląda dokładnie tak, to przecież nie o to chodzi.
Nie chodzi o dokładne opisywanie mechanizmów, liczy się te kilka słów, które sprowokują do innego spojrzenia, do dostrzeżenia otaczającej większość ludzi rzeczywistości, od której odgrodzeni są grubym murem. Jeśli ma zadziałać, zadziała. Nie można nikogo do niczego zmusić...
Jeśli założeniem autora było w ten sposób przekazać, jaką głupotę można uczynić pakując się w to gówno, to powinno to trafić do wszystkich inteligentnych osób. Ci mniej inteligentni przeczytają, może kiedyś im się przypomni.
Złoty strzał może być wybawieniem, ale nie będzie to szybkie wybawienie. Po takiej np. heroinie umiera się w zasadzie na serce, ale jak już mówiłam, nie chodzi o opisywanie wszystkich medycznych skutków, bo to ani czas ani miejsce. Dla mnie też nie jest to zbyt przyjemne, w sumie jestem wrażliwa.
Większość narkomanów nie ma siły zabić się inaczej, możliwe, że nigdy jej w sobie nie znajdzie. Czekając, że może kiedyś będzie na tyle źle, że coś się zmieni, ćpają czasem naprawdę długo, tracąc wszystko, co do tej pory kochali, co było dla nich ważne, najważniejsze. Tkwią w całkowitym zawieszeniu do momentu jakiegoś przełomu, który zatrważająco często nigdy nie przychodzi.
Spróbujcie wczuć się w narratora tego textu. Spróbujcie przez chwilę myśleć tak jak on...
Neonate
toreador@tlen.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||