Jest Legionowo
część 15
Saint stał przed monolitem wielkiej płyty bloku, z dachu którego spozierała na niego szydercza gęba niedoszłego mordercy. To Sainta niebywale wręcz wkurzało. Doskonale widział, że jego przeciwnik traktuje go nie jak równorzędnego rywala, a zwierzynę łowną. Postanowił odwrócić te role. Aura czystego gniewu stężała wokół niego.
Legion obserwujący całe zajście oczami Witalija czuł tę aurę, tak przecież powszechną, ale po raz pierwszy objawiła się ona w tak dużym skoncentrowaniu. Nagle pewna myśl pojawiła się w jego głowie.
- Czy to się może udać...? - zapytał sam siebie.
Saint ocenił wysokość bloku. Ze wskakiwaniem nań chyba nie ma co się wygłupiać...
Gniew potęgował się, krew pulsowała. Ruchy nabrały drapieżnej szybkości.
Drzewo.
Błyskawicznie odbijając się naprzemiennie to od pnia, to od ściany bloku, bez problemu w kilka sekund znalazł się na dachu, tuż przed obliczem Witalija, który, co by tu dużo nie mówić, nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji.
Witalij niepewnie podniósł snajperkę; Saint szybkim ruchem chwycił broń wyrywając ją z ręki mordercy swego ucha i odrzucił poza krawędź bloku. Jego gniew w momencie, gdy stanął naprzeciw swego wroga, gdy spojrzał w jego oczy, w których iskierki szyderczego rozbawienia powoli topiły się w falach niedowierzania, osiągnął swoje apogeum. Gniew to był tak wielki, że przestrzeń wokół Sainta gęstniała, ale on sam ledwo to zauważał, całkowicie skoncentrował się na Witaliju; postąpił krok naprzód.
Legion właśnie na to czekał.
Przyłożył dłoń do czoła, po czym wyszedł szybkim krokiem na środek sali. Wyciągnął ręce przed siebie, po czym zaczął rozpychać dłońmi powietrze. I, ku zdumieniu Kuby, udawało mu się to.
Przerwa w rzeczywistości okazała się prowadzić wprost do umysłu Witalija. Teraz, zamiast zapuszczać wici w jego umysł za pomocą szeptanych słów, Legion umieścił się tam bezpośrednio. Wprawdzie takie zaistnienie w świecie żywych nie było tym, co planował Legion, gdyż podlegało zbyt wielu ograniczeniom; na przykład takiemu, że gdy mroczna aura wokół Sainta zniknie, połączenie się zamknie i Legion poleci na pysk do swego wymiaru poprzez słynny świetlisty tunel. Ale może to wystarczy.
Pięść Sainta już skierowana była na twarz Witalija, już frunęła. Potężna siła władowana w ten cios zdawała się być nie do powstrzymania. Furia zaślepiła Sainta niemal całkowicie.
Otworzył oczy. Witalij trzymał jego pięść we własnej dłoni. Zablokował cios.
Saint spojrzał na swego przeciwnika, a jego twarz znowu była pełna wyższości i pogardy. Oraz czerwonego światła, które jaśniało w jego oczodołach. Witalij odezwał się niespodziewanie grubym głosem, jakby dochodzącym gdzieś z daleka, pewnie dlatego, że rzeczywiście tak było:
- Myślałem, że będziesz wyższy.
Mariusz Saint
mariuszsaint@interia.pl
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^||