KURT VONNEGUT Jr. - "Śniadanie mistrzów, czyli Żegnaj czarny poniedziałku!"

Mamy u nas w szkole dość ekscentryczną panią bibliotekarkę, która potrafi zająć człowiekowi całe dwie godziny przy podpisywaniu karty obiegowej. Dotychczas trochę się jej bałem i rzadko zachodziłem do tego mrocznego pomieszczenia, jakim jest nasza szkolna biblioteka. Ale w tym roku, jako już dumny licealista przełamałem swój strach i zacząłem chodzić tam częściej. Jednym z powodów jest wypożyczanie książek. I właśnie jedną z książek z tego źródła postanowiłem dziś zrecenzować.

Jest to, jak można się dowiedzieć z nagłówka książka Kurta Vonneguta Juniora pod tytułem "Śniadanie mistrzów, czyli Żegnaj czarny poniedziałku!". Polecił mi to dzieło literackie mój kolega, który zapewniał mnie o potężnych dawkach ironii, jakie znajdę w tej niepozornej książeczce. Jako że ironię lubię nad wyraz, wypożyczyłem ja książkę ową. Trzeba wam wiedzieć, że książka to bardzo krótka. 200 stron w małym formacie, z czego dużą część stanowią obrazki. Właśnie, obrazki. Są one jednym z atutów książki. Zazwyczaj nie lubię ilustracji w książkach -wyręczają moją wyobraźnię, zniewalają mnie. Tutaj obrazki spełniają inną funkcję. Stanowią integralną część książki -bez nich byłaby ona dużo słabsza i praktycznie pozbawiona sensu. Jeśli miałbym to do czegoś przyrównać, to do ilustracji w "Małym Księciu", zwłaszcza rysunków słonia połkniętego przez węża. Zresztą -wypożyczcie książkę, to będziecie mieli wyobrażenie na temat obrazków.

Książka opowiada historię pisarza Kilgore'a Trouta. Jest on autorem powieści i opowiadań s-f, które wydawane są jedynie w pismach pornograficznych (coś jak obecnie Ziemkiewicz, który odbija się od "Faktu" do "Playboya"). Nikt go nie zna, nie dostaje listów od czytelników, sam nawet nie wie o wydaniach jego dzieł. Wiedzie żywot wiecznego nieudacznika i nie widzi żadnych perspektyw na przyszłość. Zmienia się to jednak pewnego dnia... A resztę doczytajcie sami. Ciężko napisać coś więcej o fabule, gdyż jest ona raczej tylko pretekstem do przedstawienia poglądów autora na niektóre sprawy.

Dzieło Vonneguta aż skrzy się bowiem od zgryźliwych komentarzy wyśmiewających ludzkie przywary oraz bezsens, który rządzi światem. Zwolennicy humoru absurdalnego też będą zadowoleni po przeczytaniu "Śniadania...". Nie oczekujcie jednak tworu tak śmiesznego, jak chociażby dzieła Pratchetta czy Douglasa Adamsa -co to, to nie. Jest tu za to więcej miejsca na refleksje, zastanowienie. Czasem warto przeczytać też taki twór.

Reasumując (to moje ulubione słowo, w gimnazjum zawsze rozpoczynałem nim ostatni akapit we wszelkich rozprawkach, raz się chyba wyłamałem) -"Śniadanie mistrzów" to książka bardzo dobra, którą warto przeczytać i aż dziw, że tak mało osób o niej słyszało, gdyż jest to dzieło ze wszech miar godne polecenia. I chyba muszę częściej bibliotekę odwiedzać.

Plusy:
+zabawna
+daje do myślenia
+OBRAZKI

Minusy:
-za krótka
-rzadko dostępna (jeden egzemplarz w naszej bibliotece)

Kefir 

(kefir87@wp.pl)
---------------------
www.kefir.zone.prv.pl
www.down.z.pl

Tekst pisany 01.02.2004r.