Słowo wyjaśnienia: owe recenzje, które widzicie poniżej, dostałem w jednym pliku, więc pomyślałem, że nie będzie bardzo złym pomysłem zamieścić je w pierwotnej formie. Jeśli któryś z autorów chciałby przygotować podobny zestaw - zapraszam. - wariat

ALEKSANDER DUMAS - "Trzej muszkieterowie"

Słów kilka o autorze: A. Dumas (1802-1870), jeden z najbardziej znanych na świecie pisarzy francuskich. Zasłynął w szerokim świecie zapomnianymi już dziś dramatami: "Henryk Walezy i jego dwór" (1829) oraz "Kean" (1836). Jednakże największą sławę zyskał dzięki cyklowi powieści historycznych o średniowiecznej Francji epoki Ludwika XIII i Ludwika XIV: "Trzej muszkieterowie" (1844), "Muszkieterowie w dwadzieścia lat później" (1845) i "Wicehrabia de Bragelonne" (1848).

Ale przecież nie o Dumasie miałem pisać, lecz o jego "Trzech muszkieterach". Więc do rzeczy.

Akcja przeszło pięciuset trzydziesto stronicowej powieści toczy się, jak łatwo można domyślić się ze wstępu, w średniowiecznej Francji rządzonej przez Ludwika XIII. Ale rządzonej przez prawowitego władcę tylko z pozoru - już w początkowej fazie czytania orientujemy się, że faktycznym władcą kraju jest Jego Eminencja kardynał Richelie(u)... 

Na samym początku poznajemy niejakiego d`Artagnana (czyt. Dartaniana), głównego bohatera - jak się później okaże. Otóż ów młodzieniec pragnie zostać muszkieterem JKM (kardynał ma własnych muszkieterów) dowodzonym przez przyjaciela swego ojca pana de Treville. Jednak na swoje nieszczęście gubi list polecający od ojca, co bardzo utrudnia mu przekonanie dowódcy muszkieterów o swych oddaniu królowi (de Treville obawia się podstępu ze strony kardynała). Ale w końcu udaje się naszemu młodzieńcowi uzyskać pozwolenie na wstąpienie w szeregi gwardzistów na dwuletni okres próbny. Już po wyjściu od kapitana de Treville naraża się trzem najlepszym muszkieterom, Portosowi, Aramisowi i Atosowi - późniejszym jego najlepszym kamratom, którzy kolejno wyzywają go na pojedynki. Do pojedynków nie dochodzi... Znaczy dochodzi, lecz z muszkieterami kardynała, którzy chcieli zaaresztować d`Artagnana i Atosa przyłapawszy ich na przygotowaniach do pojedynku (w tych czasach były zabronione). W starciu ginie jeden gwardzista, a kilku innych, w tym dwóch ulubieńców kardynała odnosi ciężkie rany. Z czego bardzo zadowolony jest król (król i kardynał bawią się w coś w rodzaju "kto zrobi komu bardziej na złość"). Akcja powoli się rozkręca... (Aramis, Atos, Portos i d`Artagnan stają się ulubieńcami króla. A w niedalekiej przyszłości d`Artagnan zakochuje się i równocześnie wplątuje w intrygę miłosną między królową a księciem Buckinghamu.) Więcej się ode mnie nie dowiecie na temat fabuły. Zaznaczam jedynie, iż jest to streszczenie samego początku... 

Muszę przyznać, iż książka "Trzej muszkieterowie" spodobała mi się od samego początku, co w moim przypadku jest dosyć rzadkie. Książka napisana jest łatwym językiem, i to pomimo częstych starodawnych słów, które przeciwnie - zamiast przeszkadzać, doskonale podkreślają klimat średniowiecznej intrygi (a właściwie intryg). Akcja jest dosyć żywa, a wątek miłosny powiązany zarazem z głównym wątkiem bardzo rozbudowany i nieźle przemyślany. I co warte zaznaczenia oba kończą się dosyć tragicznie - ks. Buckinghamu, jak i ukochana d`Artagnana (zadziałała cenzura. Panie Szwati, takich szczegółów się w recenzji podawać nie powinno! - wariat)

Ale romans między d`Artanianem a... piękną młodą damą zasługuje na większą uwagę. I nie mówi tego jakiś zapaleniec romansów, wręcz przeciwnie osobiście nie przepadam zbytnio za nimi, lecz w opisywanej powieści został on pomyślany wprost perfekcyjnie! A to za sprawą dziś już dosyć wypróbowanej metody typu: piękna nieznajoma, w dodatku żonata z jakimś bogatym, skąpym i tchórzliwym głupcem jest uwikłana w aferę polityczną (lub miłosną) głowy państwa, zostaje napadnięta przez prześladowców, z rąk których wybawia ją dzielny młodzieniec, coraz bardziej zaintrygowany piękną nieznajomą... Może wydawać się to na pierwszy rzut oka dosyć nudne, czy może banalne lecz zapewniam, że to tylko pozory. W praktyce (czyt. w książce) sprawdza się to wcale nieźle.

Na oddzielną uwagę zasługują również bohaterowie (a raczej przeszłość jaka ciągnie się za nimi). Jak łatwo się domyślić Atos, Portos i Aramis to tylko pseudonimy. Prawdziwych imion przyjaciół d`Artagnana nie zna nikt, poza kapitanem Treville; nawet (np.) Portos nie wie kim byli jego dwaj towarzysze, etc. Każdy z nich ma coś do ukrycia, ma jakąś przeszłość od której chciał się odciąć wstępując do muszkieterów. Ale od przeszłości nie tak łatwo uciec..., o czym doskonale uświadamia czytelnika opisywana powieść. 

Na samym końcu powiem tylko tyle, że powieść pana Dumasa w żadnym wypadku nie zasługują na pominięcie przez potencjalnego czytelnika; a zwłaszcza osoby lubującej się w przedmiocie o dźwięcznej nazwie historia..., chciałem rzec Historia. Zasługują na to (mówię oczywiście o: "Trzech Muszkieterach" - jeśli ktoś jeszcze nie zapamiętał), by chociaż "przelotnie" znać historię opisaną w książce, co - swoją drogą - nie powinno być trudne jeśli ktoś oglądał "Człowieka w żelaznej masce". A jeśli film ten mu się podobał, a chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na temat przygód d`Artagnana, barwnej i tajemniczej przeszłości Atosa, czy po prostu mile spędzić czas: gorąco polecam właśnie "Trzech..."!

25.01.04



"Pamiętniki Jana Chryzostoma z Gosławic Paska: wybór" 

słowo wstępne napisał, wyboru dokonał Mieczysław Smolarski

Tuż przed końcem pierwszego półrocza - a dokładnie w przeddzień ferii - postanowiłem wyszukać, a następnie wypożyczyć ze (skromnej) szkolnej biblioteczki jakąś książkę na poczytanie we ferie. Po niedługich poszukiwaniach natrafiłem, całkowicie zresztą przypadkowo na książkę wydaną w 48 roku, o (przydługim) tytule, który widnieje powyżej ("Pamiętniki Jana Chryzostoma z Gosławic Paska" - jeśli komuś nie chciałoby się podnieść wzroku o te kilka centymetrów w górę tekstu :). Jak się okazało był to strzał w dziesiątkę!

Zaznaczę ponadto jeszcze, że pamiętnik ten dotrwał do obecnego roku w bardzo opłakanym stanie - mówiąc, że się rozlatuje przesadziłbym tylko nieznacznie :) (pani bibliotekarka żegnała mnie słowami: "Tylko jej nie zniszcz", ja na to tylko się uśmiechnąłem). Przejdźmy jednak do samej książki.

"Pamiętniki..." nie są książką dużą objętościowo - cóż bowiem znaczą te 182 stronice, z których zaledwie tylko ponad 100 stron to wybrane z pamiętników Paska, natomiast reszta to coś w rodzaju jego życiorysu. Całe szczęście, że Mieczysław Smolarski ograniczył się tylko do napisania przedmowy, w której, jak już przed chwileczką wspomniałem zawarł również życiorys pana J. Paska, nie szczędząc przy tym swoich osobistych opinii na temat jego poczynań. 

Wybrane fragmenty zaczynają się gdzieś w okolicach roku pańskiego 1656, a kończą około roku 1688. Osoby dobrze znające historię Polski zapewne już wiedzą, że "akcja książki" dzieje się w czasach największej świetności naszej ojczyzny, jednak widać również, ze nieuchronnie(?) zmierza ku klęsce. Dowiemy się więc z pamiętników coś niecoś o potopie, o wyprawie Czarnieckiego (pod którym służył i walczył Pasek, i który był dla niego wielkim autorytetem) do Danii, o rokoszach, czy o abdykacji Jana Kazimierza oraz koronacji Jana III i wreszcie o sławetnej bitwie wiedeńskiej. 
I mimo tego, iż autor pamiętników użył bardzo, ale to bardzo wielu zapożyczeń z łaciny - nie wspominając już o staropolskiej gwarze - (wtedy używanie łaciny było modne i nikt nie miał problemów z odszyfrowaniem tych tekstów) nie mamy zbyt wielkich trudności ze zrozumieniem tekstu, co zresztą dodatkowo ułatwiają przypisy i różnorakie wyjaśnienia; ale by być choć trochę obiektywnym, trzeba niestety przyznać, że niezrozumiałe wyrazy, czy wręcz zwroty zdarzają się (rzadko) nawet pomimo tych przypisów, które są często dosyć nietrafnie dobrane. Jednak zaręczam, że częstokroć wystarczy po prostu ponownie przeczytać zdanie, by samemu dojść o co w nim biega...

A dodatkowo uprzyjemnia nam czytanie wiele śmiesznych scenek z życia Paska, i kolejność w jakiej przedstawiono opisane zdarzenia. Chodzi mi mianowicie, że raz mamy "scenkę" z życia autora, a raz z życia Polski - mamy taką przeplatankę, która sprawia, że jeśli kogoś nudzą sprawy polityczne to jednak czyta dalej, bo wie, iż w następnym "rozdziale" będzie coś z barwnego życia J. Ch. Paska i na odwrót. 

Dodatkowo: pamiętniki Paska to po prostu jedna wielka kopalnia wiedzy o historii Rzeczpospolitej! Dowiemy się z nich o wielu faktach, często zabawnych i nigdy nie poruszanych na lekcjach. Gorąco polecam wszystkim: bierzcie śmiało jakiekolwiek wydanie pamiętników autorstwa pana Jana P. 

Szwati
szwati@poczta.onet.pl

09.02.04

Uwaga!
Cholernie ważne!
P.S. Czy słyszał ktoś coś o postaci zowiącej się Joanna Arc (ew. d`Arc)? Jeśli ktoś wie coś więcej niż to, że brała udział w wojnie stuletniej niech uprzejmie wyśle maila na mój adres (szwati@poczta.onet.pl lub kuiven@interia.pl). Z góry (bardzo serdecznie) dziękuję.