CYTATY
Jeśli podczas czytania jakiejś książki natrafiłeś na zdanie, które Cię rozbawiło, zaskoczyło lub skłoniło do refleksji, przyślij je - opatrzone nazwiskiem autora, tytułem dzieła, z którego pochodzi i ewentualnie komentarzem - na adres: amksiazki@go2.pl lub pmgpmg@wp.pl.
Witajcie. Dziś dzięki Kulturnemu mamy szanse zapoznać się z kolejna porcją cytatów z „Wiedźmina” Sapkowskiego. Jak tak dalej pójdzie to całego damy w częściach :). ( a swoja droga mnie to dziwi – z równie znanego w Polsce Tolkiena nie przychodzi tyle cytatów ). Spoxgreq zarzucił cytatami z Pratchetta – kolejnego fantastycznego fantastyka :). Poza tym mamy cytat matiego z Salvatore`go ( to trochę cięższa lektura) . Następnie dla równowagi trochę „Małego Księcia” i „Kubusia Puchatka” . I znowu Pratchett.
Yo.
PMG
"Postęp jest jak stado świń. I tak należy na ów postęp patrzeć, tak go należy oceniać. Jak stado świń łażących po gumnie i obejściu. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne korzyści. Jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że wszędzie nasrane." (Yarpen Zigrin)
" - Gratuluję paniom, i sobie, udanej resekcji jelit cienkiego i grubego, splenektomii i zszycia wątroby. Zwracam uwagę na czas, jaki zajęło nam usunięcie skutków tego, co naszemu pacjentowi zrobiono w bitwie w ciągu ułamka sekundy. Polecam to jako materiał do filozoficznych przemyśleń. Pacjenta zszyje nam teraz panna Shani.
- Ale ja tego nigdy jeszcze nie robiłam, panie Rusty!
- Kiedyś trzeba zacząć. Czerwone z czerwonym, żółte z żółtym, białe z białym. Tak zszyj, a na pewno będzie dobrze."
"Opowiadano, zmyślano, bajano. O wojnie. O bohaterstwie i rycerskości. O przyjaźni i prawości. O podłości i zdradzie. O kochaniu wiernym i prawdziwym, o miłości, która zawżdy triumfuje. O zbrodni i o karze, która zawsze spotyka zbrodniarzy. O sprawiedliwości, zawżdy sprawiedliwej.
O prawdzie, co jak oliwa zawsze na wierzch wypływa.
Bajano, radując się baśniami. Ciesząc się bajeczną fikcją. Bo wszakże dookoła, w życiu, działo się wszystko całkiem na odwyrtkę."
" - Nowi? - rozdarł się sierżant. - Z werbunku? Dawać papiery! Czego, kurwa, stoisz jeden z drugim? W miejscu marsz! Nie stać, kurwa! W lewo zwrot! Wróć, kurwa, w prawo! Biegiem marsz! Wróć, kurwa! Słuchać i zapamiętać! Najsampierw, kurwa, do prowiantmajstra! Pobrać rustunek! Kolczugę, skórznie, pikę, kurwa, hełm i kord! Potem na musztrę! Być gotowym do apelu, kurwa, o zmierzchu! Maaaaaarsz!
- Zaraz - Jarre rozejrzał się niepewnie. - Bo ja chyba mam jednak inny przydział...
- Jaaaaaaaaaaaaaaak?!?
- Przepraszam panie oficerze - Jarre poczerwieniał. - Idzie mi tylko o to, by zapobiec ewentualnej pomyłce... Albowiem pan komisarz wyraźnie... Wyraźnie mówił o przydziale do be-pe-pe, więc ja...
- Jesteś w domu, chłopie - parsknął sierżant, rozbrojony nieco "oficerem". - To jest właśnie twój przydział. Witaj w Biednej Pierdolonej Piechocie."
Kulturny
- możesz mi powiedzieć cóż to takiego "miłośnik beczek"
(...)
- czy widzisz tę beczkę - wyjaśniał radośnie Quintall,
wskazując przez otwarty
pokład na samotną beczkę ustawioną daleko na pokładzie.
- ma z jednej strony małą dziurkę - ciągną dalej Quintall -
dla tych, którzy nie mogą użyć kobiety.
- oczywiście, będziesz musiał zapłacić w twoja wyznaczona noc - zakończył Quintall.
- tej nocy, kiedy to ty będziesz w beczce! - zawył Thagraine.
R. A. Salvatore "Przebudzenie demona"
...wierzył w siebie i tych, którzy go otaczali. Z tej wiary powstała siła, która pozwoliła mu i tym, którzy podążali za nim, przeżyć wszystko, co wszechświat miał dla nich w zapasie.
Po jednej stronie były bezrozumne bestie Zergów, po drugiej przeklęta furia Protossów. A w środku była przestępcza biurokracja dawnej Konfederacji Człowieka,...
"Krucjata Liberty'go" Jeff Grubb
Mati
- I nawet nie wiemy, dlaczego właściwie chcą nas zabić - mówił dalej mag.
A chciałbyś wiedzieć, prawda?
- Ty to powiedziałeś? - spytał Rincewind
- Co powiedziałem?
Zaczynasz słyszeć głosy, oznajmił głos w myślach Rincewinda.
Znieruchomiał, siedząc bokiem na ścianie.
-Kim jesteś?- zapytał.
Dwukwiat spojrzał na niego z troską.
-Jestem Dwukwiat - odpowiedział.- Pamiętasz mnie chyba.
Rincewind przycisnął ręce do skroni.
-W końcu się stało - jęknął. - Tracę rozum.
Niezły pomysł, ocenił głos. I tak z niego nie korzystałeś...
Rincewind westchnął. Tego się właśnie obawiał.
- Zabłądziliśmy do strefy o wysokim indeksie magicznym. Nie pytaj, w jaki sposób. Dawno temu ktoś musiał tu generować naprawdę silne pole magiczne, a teraz odczuwamy efekty wtórne.
- Właśnie - zgodził się przechodzący obok krzaczek.
Bravd i Łasica spojrzeli na obcego, który właśnie podskakiwał z jedną nogą w strzemieniu.
- Podpalacz, co? - mruknął w końcu Bravd.
Nie. W każdym razie niezupełnie. Powiedzmy, że gdyby nadciągał całkowity i absolutny chaos, on w mokrym miedzianym pancerzu stanąłby na szczycie wzgórza w czasie burzy z piorunami i wrzeszczał: "Wszyscy bogowie to bękarty!"
- Hm. Czy wszyscy w Imperium Agatejskim są bogaci jak ty?
- Ja? Bogaty? Na miłość bogów, skąd ci to przyszło do głowy? - zawołał Dwukwiat.- Jestem tylko skromnym urzędnikiem. Myślisz, że za dużo zapłaciłem oberżyście? - dodał.
- No... Zgodziłby się chyba na mniej - przyznał Rincewind.
- Rozumiem. Następnym razem będę wiedział. Widzę, że sporo jeszcze musze się nauczyć. mam pewien pomysł, Rincewind. Zgodziłbyś się zatrudnić u mnie jako, czy ja wiem, może określenie "przewodnik" najlepiej oddaje sytuację? Mógłbym sobie pozwolić na płacenie ci jednego rhinu dziennie.
Rincewind otworzył usta, ale słowa z wrażenia zawisły mu w krtani, nie chcąc wychodzić na świat, który raptownie tonął w szaleństwie.
Dwukwiat zaczerwienił się.
- Obraziłem cię - stwierdził. To impertynenckie żądanie wobec takiego jak ty profesjonalisty. Bez wątpienia masz wiele spraw, do których chcesz powrócić... z pewnością jakieś magiczne dzieła...
- Nie - wyszeptał Rincewind. - Nie w tej chwili. Rhinu dziennie, powiadasz? Jeden dziennie? Każdego dnia?
- Sądzę, że w tych okolicznościach powinienem zaproponować półtora rhinu dziennie. Plus wszelkie koszta, naturalnie.
Mag zadumał się z godnością.
- To odpowiednia kwota - stwierdził. - Doskonale.
Jedyni bohaterowie, których jakoś znosił, to Bravd i Łasica, w tej chwili poza miastem, oraz Hrun Barbarzyńca, który według standardów Osi był niemal intelektualistą, ponieważ umiał myśleć nie poruszając wargami.
Milicja zawsze baczyła, by nie mieszać się do bójek zbyt wcześnie, póki nie zyskała miażdżącej przewagi. Praca gwarantowała emeryturę i przyciągała ludzi ostrożnych i rozważnych.
Terry Pratchett - "Kolor Magii",
spoxgreq
„Mały Książe” (Antoine de Saint-Exupery):
· Kiedy płaczesz twoje życie ma jeszcze jakiś sens.
· Kto nigdy nie był dzieckiem nie będzie dojrzały.
· Żyj tak jak żyjesz, a twoje życie nabierze blasku nawet jeżeli będzie to blask małej gwiazdki.
· Niezwykłość tajemnicy zmusza do posłuszeństwa.
· Kiedy jest bardzo smutno zachody słońca są pociechą.
· To bardzo tajemniczy świat – kraj łez.
· Od każdego trzeba wymagać tylko tego, co jest w stanie zrobić.
· Gwiazdy świecą po to, aby każdy mógł znaleźć swoją gwiazdę.
· Jest się także samotnym wśród ludzi.
· Drogi prowadzą do ludzi.
· Słowa są źródłem nieporozumień.
· Tylko sercem widzisz dobrze. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
· Ukryta gdzieś studnia daje piękno pustyni.
„Kubuś Puchatek” (Alan Alexander Milne):
· Owego czasu... bardzo dawno temu, chyba w zeszły piątek.
· Jesteś niewychlapany.
· Jeśli ustalisz, która z twoich dwóch łapek jest lewa możesz być pewny, że ta druga jest prawa.
· Jeden z nas je troszeczkę za dużo, a byłem pewien, że to nie ja.
· Pamiętam, ale kiedy staram się zapamiętać, co pamiętam, to zapominam.
· Powiedziałem to sam do siebie, bo właśnie myślałem i byłem ciekaw.
· Przypomniałem sobie coś, co zapomniałem zrobić wczoraj, a czego nie będę mógł zrobić jutro. Stąd wniosek, że muszę to zrobić dziś.
· Każde obwieszczenie czytaj bardzo starannie, najpierw od lewej do prawej, a potem, na wypadek gdybyś coś przegapił, od prawej do lewej.
· Olbrzymie, jak...jak... strasznie przepotężne, no jak ten, no, nie wiem... jak takie ogromnie ogromne coś.
· Nie możemy wszyscy, a niektórzy z nas szczególnie nie. Tak to już jest.
· Ogon nie jest dla nich Ogonem, ale jakimś dodatkiem z tyłu.
· Patrz, którędy idziesz, byś nie stąpnął na kawałek Lasu przez pomyłkę upuszczony na ziemię.
· Gdziekolwiek jestem, tam Ty jesteś ze mną, a gdzie jesteś Ty– zawsze jestem ja.
Morphia
" Nadrektor uniósł brwi i zwrócił się do pozostałych
- Jesteśmy twardzi?
- Tego... Czuje się w miarę twardy - przyznał wykładowca run współczesnych
- A ja jestem zdecydowanie twardy i zły - zapewnił kwestor - Przez to chodzenie bez butów - dodał wyjaśniająco
- Będę twardy, jeśli wszyscy inni też będą - obiecał pierwszy prymus.
- Tak - odpowiedział nadrektor dziekanowi - Wydaje się, ze wszyscy jesteśmy twardzi.
- Yo! - zawołał dziekan.
- Yo co? - zdziwił się Ridcully.
- To nie było yo do czegoś, to było po prostu yo - wyjaśnił pierwszy prymus - Takie pozdrowienie uliczne, powszechnie stosowane w zamkniętych grupach militarnych, mające silne podteksty męskiego rytuału połączenia.
- Co? Jak? Coś w rodzaju "a niech mnie"?
- Z grubsza biorąc, nadrektorze - przyznał z wahaniem pierwszy prymus.
Ridcully był zadowolony. W Ankh-Morpork brakowało dobrych terenów myśliwskich. Nie spodziewał się, że na własnym uniwersytecie może mieć taką zabawę.
- Dobra! - krzyknął - Chodźmy załatwić te przymy!
- Yo!
- Yo!
- Yo!
- Jo-jo.
Ridcully westchnął ciężko
- Kwestorze?
- Słucham nadrektorze.
- Niech pan chociaż postara się zrozumieć, dobrze? "
Terry Pratchett "Kosiarz"
Rainman