|
DZIEJE ZIEMI:
CZĘŚĆ PIERWSZA
Gdy nie było Układu Słonecznego... etap
galaktyczny
15
miliardów lat temu
Mniej więcej 15
miliardów lat temu zabłysły pierwsze gwiazdy. Przez kolejne 10 miliardów
ciągle rodziły się nowe i umierały stare. W końcu powstała mgławica
protosłoneczna. Promieniowanie pochodzące z kosmosu jest najlepszym źródłem
wiedzy o ciałach niebieskich...
Załóżmy, że Wielki Wybuch
miał miejsce milion lat temu. Wszechświat wypełniony jest gazem jednakowo
gęstym, bezkształtnym. W jednej chwili następuje dziwne zjawisko: jakby podmuch
wiatru przemierza Kosmos i ów gaz w jednych miejscach rozrzedza się a w innych
gęstnieje. Wszechświat traci swoją symetrię, zaczynają powstawać miliardy
mgławic. Te potężne obłoki zaczną się póśniej dzielić na mniejsze, by dać
początek gwiazdom... Cząsteczki gazu przyciągają się nawzajem
dzięki sile grawitacji. Im jest ich więcej, tym więsza jest siła ciążenia.
Zapadają się one w kierunku swego centrum. Tam, gdzie gaz ma największą gęstość,
temepratura jest najwyższa. W pewnym momencie jest ona na tyle wysoka, by mogły
zajść reakcje jądrowe, tak jak przy wybuchu bomby wodorowej. Wydzielane są
ogromne ilości energii, obłok zaczyna świecić. W ten oto sposób powstała
pierwsza gwiazda. Z sąsiadujących obłoków powstawały inne gwiazdy. Ogromne
skupiska gwiazd to galaktyki. W "przestworach międzygalaktycznych" przeświecają
miliardy mgławic, w których znajdują się miliardy gwiazd. Tak oto rodziły się
galaktyki. Epoka galaktyczna trwała jakieś 10 miliardów
lat. Przez ten cały okres ciągle rodziły się i umierały gwiazdy. Pierwsze gwiazdy
nie miały tak "skomplikowanej" budowy. W ich skład wchodziły
najlżejsze gazy. We wnętrzach tych ciał niebieskich, gazy ulegały
spaleniu preobrażając się w coraz to cięższe pierwiastki. Później
gwiazdy wybuchały, a owa przetworzona materia (popiół) wydostawała
się na zewnątrz. Z niego powstawały nowe gwiazdy (jak to mówi
stare powiedzenie: nic w przyrodzie nie ginie, jedne ptaki przylatują
a inne wzdychają :)) W gwiezdnych popiołach było coraz więcej pyłu.
Zarodki Układu Słonecznego to nic innego jak przetwarzana wiele
razy materia przez niezliczoną liczbę gwiazd wcześniejszych generacji.
Takie przetwarzania wciąż zachodzą w Kosmosie. Jakieś
4,5 miliarda lat temu z materii międzygwiezdnej zaczął powstawać
wielki, protosłoneczny obłok. Zmieniał kształt, kurczył się. Obracał
się, co spowodowało jego spłaszczenie. W wyniku rotacji powstał
dysk. Dysk stanowiły gaz i pył.
Galaktyki
są potężne. Składają się one conajmniej ze 100 miliardów
gwiazd. Te pierwsze mają przeróżny kształt: eliptyczny, spiralny,
nieregularny. Co ciekawe, galaktyki, tak jak płatki śniegu, żadna
z nich nie ma swego "bliźniaka". Każda jest inna, mimo
tej samej grupy. Gwiazdy w galaktyce skupiają się głównie
w ramionach, które spiralnie "nawijają" się na
galaktyczne cetrum. Pewnie wielu z
was zastanawia dlaczego tak się dzieje, dlaczego gwiazdy nie są
rozproszone, tylko układają się w ramiona. Wszystko powoduje gwiezdne
prawo ruchu. Gwiazdy wędrują dookoła centrum galaktyki, tak jak
Ziemia wiruje wookół Słońca. Jednak nie poruszają się one
cały czas z jednakową prędkością. Gdy "wchodzą" w spiralne
ramię, wówczas muszą wyhamować i dołączają się do wolno poruszającej
się grupy. Dlatego też po jakimś czasie większość gwiazd gromadzi
się w galaktycznych ramionach. Później opuszczą one ramię
zwiększając swą prędkość, ponieważ nie przeszkadza im już ten tłok
panujący w nim. Porównać to można to podróży samochodem.
Najpierw jedziemy szybko (małe skupisko aut). Następnie natrafiamy
na korek (duże skupisko aut), w którym to wszystkie pojazdy
poruszają się ślimaczym tempem. Po jakimś czasie wyjeżdziemy
z owego korka i znowuż możemy przyspieszyć. Co
możemy jeszcze spotkać w ramionach? Na pewno pył międzygwiezdny.
Jest to "wylęgarnia" gwiazd. Pewnie chcecie wiedzieć co
się dzieje z naszym Słońcem a co za tym idzie również z Układem
Słonecznym. W tej chwili znajdujemy się pomiędzy dwoma ramionami:
Perseusza i Strzelca. "Wyjechaliśmy" właśnie z tego pierwszego
i zmierzamy ku drugiemu ramieniu. Droga
Mleczna to nasza Galaktyka widziana z pozycji ziemianina w galaktycznym
dysku. Widzimy głównie krawędź galaktycznego dysku, centralne
zgrubnienie znajduje się w konstelacji Strzelca. Między
galaktykami Wszechświat jest pusty. Jedynie światło (czyli promieniowanie
elektromagnetyczne) przenika przez tę pustkę. Wyobraźmy sobie sześcian,
którego bok ma miliard lat świetlnych. W jego wnętrzu znajdzie
się wówczas 1000 miliardów (!!!) galaktyk. Wyobrażacie
to sobie? Rok świetlny to 9 bilionów kilometrów (9x1012
km). Nasza Galaktyka ma "standardowe wymiary": średnica
100000 lat świetlnych. My znajdujemy się w odległości 30000 lat
świetlnych od galaktycznego centrum. Jako ciekawostkę podam, że
gdyby zachciało nam się podróży do centrum naszej Galaktyki,
potrzebowalibyśmy gdzieś tak miliard lat wykorzystując dostępną
technologię. Mało, co nie? Podróż do Wielkiej Mgławicy w
Andromedzie zajmie nam 100 razy dłużej.
Tak
oto przebrnęliśmy przez historię powstania pierwszych gwiazd, galaktyk,
Układu Słonecznego. Za miesiąc kolejna część, może dwie, dziejów
naszej planety.
Na
podstawie: "Fascynujące dzieje planety Ziemi" - wyd. Reader's Digest; Warszawa 2002
Harry Kotlet |