Johnny "uobooz"
Knoxville
Umarlaki powróciły! I to w wielkim stylu! Kilka lat się zeszło zanim gra
została przekonwerterowana z automatów na Dreamcasta i z DC na kompa. Zaprawdę
powiadam wam - warto było czekać! Gra jest ekstra strzelankš z niezbyt znanego
pecetowcom gatunku celowniczków. O ile się nie mylę, to moglimy na naszych
blaszakach zagrać jedynie w cztery takie gry. Virtua Cop, The
House Of The Dead i ich sequele.
_Fabuła - to brzmi du(m/r)nie.
Fabuła drugiej częć "Trupiego domu" (ależ to debilnie brzmi ^o^) kontynuuje
tš z częci pierwszej. Jak zapewne pamiętajš ci, którzy ukończyli pierwszy House
Of Dead, szalony doktorek Curien (ależ to debilne imię ^o^) padł ofiarš własnych
zapędów. Jego pupilek - Magician - się zbuntował i dupa blada! Tyle sobie Curien
porzšdził wiatem. Okazuje się jednak, że to nie on stał w pełni za tym
wszystkim. Inicjatorem przedsięwzięcia był tak naprawdę Goldman. Ponad rok
póniej zaatakował ponownie. Tym razem z o wiele większš siłš. Invasion of
zombie has began!
_Cel! Pal! W tego z lewej wal!
Nie od dzisiaj wiadomo, że gry z gatunku celowniczków sš pozycjami niezwykle
krótkimi. Zwykle na ukończenie danej gry wystarczy nam jakie pół godziny. Sš
one jednak na tyle dobre, że chętnie powraca się do nich kilkanacie razy. Sš to
takie odstresowywacze. Po ciężkim dniu w szkole siadamy sobie do giery,
dziesištkujemy umarlaków i po kilkudziesięciu minutach kończymy granie z
umiechem oraz wypiekami na twarzy - nie inaczej. Takiego natężenia akcji, jakie
ma miejsce w THOTD2, ze wiecš szukać w jakichkolwiek innych grach. Pod tym
względem celowniczki będš zawsze rzšdzić. Nie gorzej prezentuje się opcja gry we
dwoje (która notabene w THOTD2 występuje). Nie ma to jak kooperować z koleżankš
o ciekawych rysach twarzy siedzšcš tuż obok ^o^.
_Tryby i koła zębate
Gra posiada kilka różnych trybów rozrywki, co jest jej sporym plusem (np. w
Virtua Cop2 były jedynie dwa, a ten drugi to chyba tak na siłę dodany). Jeli
chcemy, to możemy sobie zagrać w szereg krótkich misji treningowych. Polegajš
one na ratowaniu ludzi, nawalaniu w zombiale z ograniczonš ilociš amunicji,
strzelaniu do daleko ustawianych wrogów... Trochę tych zadań jest, i w dodatku
każde jest podzielone na bodaj cztery poziomy trudnoci. Inny tryb polega na
toczeniu walk z bossami występujšcymi w grze. Jeli kto nie czuje się na siłach
i woli przed spotkaniem danego bossa w grze lepiej go wczeniej poznać, to nic
nie stoi na przeszkodzie aby powalczyć z nim sobie przed prawdziwš konfrontacjš
jaka następuje w trybach Original i Arcade. Grajšc w tym pierwszym możemy wybrać
dwa dodatki (m. in. większš pojemnoć magazynku) i niestety mamy okrelonš
liczbę żyć oraz kontynuacji. Natomiast w trybie Arcade brane pod uwagę sš
ustawienia jakich wczeniej dokonalimy. Możemy wybrać maksymalnie pięć żyć i
dziewięć kontynuacji oraz poziom trudnoci. Dostosowałem wszystko do swoich
umiejętnoci (lenistwo także odegrało tu pewnš rolę :) i zaczšłem grę.
_Fresh flesh!
Mocna akcja towarzyszy nam już od samego poczštku gry. Najpierw z dachu
jednego z budynków zlatuje mały obleny "ziutek" i swoim piskliwym głosem
oznajmia nam, że już się zajšł gociem jakiego jedziemy spotkać i że to dopiero
poczštek. Wyskakujemy z wozu i prujemy do napierajšcych zdechlaków. Paskudy z
nich okropne - to trzeba przyznać. Ludkowie z Segi pokazali, że w ich małych
łepkach kryje się ogromny potencjał. Ich chore fantazje nabrały form, które my
możemy podziwiać na naszych monitorach. Potwory majš kawały mięcha na wierzchu,
wypływa z nich zielona posoka i ogólnie le im z oczu patrzy. Co ciekawe,
zombializacja dotknęła nawet żabek rechotek i pochukujšcych sów. Oddawane przez
nas strzały bardzo mocno dziurawiš naszych zielonkawych oponentów. Odpadajš im
ochłapy ciała, gnaty wystajš ze rodka organizmu, a oni, uparciuchy jedne, za
wszelkš cenę chcš nam zrobić kuku. Sš nawet zombiale ze skórzanymi akcesoriami.
Pewnie z jakiego gabinetu sado-maso się urwali :). Konkludujšc powiem tylko
jedno słowo - wypas!!!
_Samarytaninem być.
Interesujšce jest to, że grze daleko do bycia liniowš. Ostatnio profesjonalni
recenzenci zazwyczaj zarzucajš grom posiadanie tej rzekomej "wady". Do THOTD2
się przyczepić na pewno nie mogš! Tutaj wiele zależy od naszego działania. To,
czy kogo uratujemy lub nie mocno wpływa na rozgrywkę. Jeli załatwimy jakie
monstrum aktualnie nękajšce kogo w pobliżu to możemy otrzymać pewne informacje
czy też apteczkę (rzadziej). Poprzez to automatycznie zmienia się trasa, którš
się udamy. Wpływa to nawet na to, gdzie stoczymy pojedynek z bossem!!! Dzięki
temu w THOTD2 można grać, grać i grać nie czujšc znużenia i odkrywajšc coraz to
nowe przejcia! Ekstra!!!
_Nobody is perfect.
Teraz popadnę ze skrajnoci w skrajnoć i opowiem trochę o wadach gry. Otóż
nie można w ogóle dokonać jakichkolwiek ustawień obrazu, toteż grafika na moim
GeForce4 nie była zachwycajšca. Większoć otoczenia była rozpikselowana,
natomiast wszelkie postacie wyglšdały już o niebo lepiej. Można na to przymrużyć
oko, bioršc pod uwagę to, iż gra ma już parę latek na karku i nie musi być
zgodna z nowszymi kartami grafiki. Najgorsze jednak było to, że modele ludzi
były najzwyczajniej brzydkie. To niemiłe wrażenie dopełniajš jeszcze ich
zachowania. Machajš grabiami jak jacy niezrównoważeni psychicznie. Czyżby
graficy odpowiedzialni za wyglšd ludzi nie mieli za grosz poczucia estetyki?
Reszta modeli (czyli przeciwników) jest w porzšdku. Wyglšdajš tak, jak wyglšdać
powinny i do niczego się tu przyczepiał nie będę.
_My jestemy profesjonalici! Hopsasa! Hopsasa!
Kolejna sprawa to udwiękowienie. Truposze fajnie wyjš przy akompaniamencie
dwięku wystrzału z naszego pistoletu. Nie można jednak tego powiedzieć o
kwestiach wypowiadanych przez lektorów. Przez całš grę do naszych uszu dobiega w
sumie jedynie kilka zdań. Niestety nikt się do roboty nie przyłożył i kwestie
mówione sš kompletnie spartolone. Istne partactwo i amatorka. Wszystkie
wypowiedzi sš wyrażane bez jakichkolwiek emocji. Czytane sš tak, jak to robiš
pierwszoklasici majšcy od niedawna elementarz. Zero w tym uczucia. Co
strasznego. A kiedy usłyszałem miech Goldmana to mylałem, że się załamię.
Takiej kaszany jeszcze chyba nikt nigdy nie odwalił!!! Same teksty także nie sš
zbytnio udane. Np. gdy nasz bohater podchodzi do samochodu, którym za moment
pojedzie, mówi "This must be the car". Żenada. Zajmijmy się teraz muzykš. Ta w
grach Segi zawsze była uznawana za słabš. Stało się to już tradycjš. A skoro
jest to tradycja to i tym razem muza jest kieprawa. Podczas gry słyszałem co
prawda kilka fajnych kawałków, ale ogólnie muza jest po prostu rednia.
_Wszystko, co ma poczštek, ma też koniec.
No i dotarlimy do podsumowania! The House Of The Dead 2 to gra po brzegi
wypchana wcišgajšca akcjš. Posiadaniem tego elementu w tak dużych ilociach może
się poszczycić niewiele gier. Pragniesz ostro porozwalać i dobrze się przy tym
bawić? Ta gra jest włanie dla ciebie. Koszuje tylko 7.90 zł, a do tego
dostaniesz jeszcze gratis pismo Click! oraz płytkę z demkami. Kupa radochy za
tak niewiele. Użycie tu słowa "polecam!" jest czystš formalnociš.
Warto także zagrać w pierwszš częć gry. Ostatnio jš sobie od kumpla
pożyczyłem. Nie wymaga obecnoci płyty, a po skompresowaniu zajmuje jedynie 18
megasów! Jeli znajdziecie jš na necie albo na twardzielu u zioma to bez wahania
bierzcie! Równie dobra gierca!
P L U S Y |
+ Kupa akcji
+ Nieliniowoć
|
M I N U S Y |
- Modele ludzi i ich za chowanie
- Taka sobie muzyka
- Kwestie mówione
|
Gatunek: Celowniczek
Producent: Sega
Iloć CD: 1
| I N F O |
O
P
I
N
I
A |
Nie lubię gier, które nie wymagajš nawet odrobiny pomylunku. A taka włanie jest ta gra. Inna sprawa, że po zagraniu w Crazy Taxi, wprost nienawidzę konwersji z DC. - Elpie |
 |