Elpie
Dawno temu, bo ponad pięć lat temu, była sobie konsolka Dreamcast. Jej twórca Sega, w odróżnieniu od innych developerów wypuszczała masę gier na tš platformę, z czego większoć stanowiła exclusivy. Takš włanie gierkš jest Crazy Taxi.
Z tego, co się orientuję gra na DC pojawiła się w okolicach roku 2000. Jednak jak wiadomo konsolka ta nie cieszyła się za dużym powodzeniem i po pewnym czasie Sega zaczęła szukać pieniędzy na innych platformach. Crazy Taxi zostało przerobione na wersję PS2, a potem w roku 2002 gierka trafiła na PC. No, włanie gra na kompy trafiła z dwu-letnim polizgiem, co bardzo, ale to bardzo widać po oprawie wideo i ogólnej mechanice gry.
Ja osobicie nie kupiłbym tej gry dobrowolnie, ale została dodana do CDA, więc chcšc czy nie chcšc zostałem zmuszony do jej kupna. Po pierwszym uruchomieniu mym oczom ukazało się niezbyt ładne menu. Przejrzałem to wszystko i poczštkowo mylałem, że będzie tu można sporo pogiercować, bo trybów jest dużo. Niestety, myliłem się, może możliwoci zabawy jest dużo, ale sš one bardzo do siebie podobne i niema, co kryć sš nudne!
Gdy zaczšłem nowš grę, trafiłem na ekran wyboru postaci. I tutaj już zauważyłem pierwsze zgrzyty. Postacie sš brzydko zrobione, brakuje mimiki twarzy, taksówki również pozostawiajš dużo do życzenia. Nie czepiałbym się tak, gdyby ta gra trafiła na PCtowy rynek w roku 2000, ale że trafiła w roku, wyjcia takich hitów, jak Mafia czy GTA3, to będę dla niej bezlitosny, aż do bólu.
Do wyboru mamy czterech kierowców:
a) B. D. Joe. Gociu z paskudnš teksturš twarzy, z umiechem od ucha do ucha (Caleb? Winix).
b) Gus. Jaki stary, gruby ramol w całkiem fajnym (dla niego) aucie (To ja! Winix).
c) Gena. Jedyna kobita. Swojš drogš zajefajna wirtualna dupa... z niej by była kilka lat temu (Gordon? Winix).
d) Axel. Roznegliżowany twardziel (prawdopodobnie gey) z torsem na wierzchu (Lov! Winix).
Po dokonaniu wyboru trafiamy na ulicę. Miasto jest duże, ale na pewno nie posiada nic ciekawego, co mogłoby sprawić, że gra na stałe zapiałaby się w pamięci gracza. Same budynki, jak reszta grafiki, nie wyglšdajš zbyt pięknie, przede wszystkim rzucajš się w oczy brzydkie, rozmazane tekstury nałożone na wszelkie domostwa, sklepy i temu podobne budowle. Jedyne, co zapamiętałem to fakt, że można natknšć się na budynki, prawdziwych koncernów, jak KFC, Pizza Hut i Levis. Nie wiem, co to miało wnieć go gry, ale nie przeszkadza w grze, więc nie mam zastrzeżeń.
Celem gry, jest oczywicie rozwożenie klientów, w różne miejsca miasta. Jednak, z racji tego, iż nie jest to zwykła taksówka, a Crazy Taxi czas jest mocno ograniczony. Dodatkowo, czym dziwnej i bardziej szalenie jedzimy otrzymujemy dodatkowš kasę od naszych pasażerów. Nad każdym przechodniem, który pragnie przejechać się naszš brykš widnieje ikona w kształcie dolara, która w zależnoci jak dobrze jest opłacany dany kurs jest innego koloru. Najniżej opłacane sš kursy czerwone, gdyż zazwyczaj wieziemy klienta zaledwie kilka metrów, zdarzało mi się nawet, że ta odległoć wynosiła 60 metrów! Przeciwieństwem wczeniej opisanych sš kursy zielone, które sięgajš do kilku kilometrów. Żeby nie było za łatwo, cały czas widzimy zegar, pokazujšcy czas, w którym musimy dotrzeć w wyznaczone miejsce. Dodatkowy sekundy zdobywamy, gdy zabieramy kolejnego klienta. Jednak w głównym trybie gry nie ma co liczyć na czas powyżej dwóch minut.
Samochody poruszajšce się po ulicach sš beznadziejnie zrobione, w niektórych grach z roku 1998 widziałem lepsze. Poza tym modeli pojazdów jest strasznie mało, kila aut, helikopter i tramwaj. Tragedia! Klienci naszych taksówkarzy wyglšdajš znonie, chociaż znowu widać, że gra do najnowszych nie należy. Jedyne, co mogę zapisać na plus przy okazji miasta, to różnorodnoć pieszych. Sš turystki, biznesmeni, starsze panie, kobiety w cišży, punki, plażowiczki sš też oczywicie księża, a właciwie to pastorzy i wielu innych. A propos księży, za cholerę nie udało mi się nikogo rozjechać :(. Wród ludzi poruszajšcych się po miecie znowu widać spore niedoróbki, często wpadajš oni w tekstury. Zdarza się również, że np. po wysiadce przechodzš oni przez nasz samochód.
Fizyka jazdy jest kiepska. Ale, że jest to gra raczej należšca do zręcznociówek i nie ma wspólnego z symulacja to nie należy mieć pretensji do programistów. Jednak mimo założeń twórców, gra wcale nie dostarcza frajdy, jakiej się oczekuje. Przede wszystkim drażni, zbieranie się samochodu. W grze czas nagli, a nieraz samochód bez powodu buksuje przez dobre kilka sekund, a my tracimy cenny czas.
Strona dwiękowa tego tytułu, w przeciwieństwie do grafiki, prezentuje się niele, ale też nie rewelacyjnie. Samochód brzmi niele, ruch uliczny również, ale muszę się przyczepić, że nie słychać klaksonów. Nawet, gdy pędzimy pod pršd na autostradzie, nikt na nas nawet nie piknie. Oczywicie poruszajšc się po miecie usłyszymy różnego rodzaju krzyki i odzywki pieszych czy też samych taksówkarzy. Tutaj sampli jest całkiem dużo, a więc nie powtarzajš się często.
Muzyka jest największym (i chyba jedynym znaczšcym) atutem tej gry. Sš to szybkie, punkowe kawałki, które wspaniale pasujš do tematyki Szalonej Taksówki. Niestety nie wiem, czy z winy producentów, czy CD-Action, muzyki jest bardzo mało i bardzo często się ona powtarza. Szkoda, bo naprawdę miło się jej słucha.
Crazy Taxi nie jest, jak na dzisiejsze czasy, grš dobrš, co najwyżej, można powiedzieć, że jest rednia. Gdyby wydano jš w tym samym roku, co na DC, na pewno dałbym jej wyższš ocenę. Ale, że wyszła w 2002 roku otrzymuje takš ocenę, jakš otrzymuje. Mi osobicie dużo większš frajdę daje, jeżdżenie taksówkš po ulicach Liberty City, a przecież w GTA3 jest to tylko dodatek, a nie główny temat gry.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
5+/10 |
P L U S Y |
+ Muzyka znacznie lepsza od reszty
+ Różnorodnoć pieszych
|
M I N U S Y |
- Grafika
- Modele pojazdów
- Po co było wydawać tš grę z takim opónieniem na PC?
- Nudaaaa...
|
Producent: Sega
Rok produkcji: 1999, 2000
Rok wydania na PC: 2002
Gatunek: Zręcznociowa
Język: Angielski
Iloć CD: 0,2 w CDA ;)
| I N F O |
O
P
I
N
I
A |
Spotykajš się dwaj kibice piłkarscy - tak zwani szalikowcy.
- Jak tam wczorajszy mecz?
- Eeee, nie ma o czym mówić. Sędzia nam uciekł...
|
 |