Dexter
Yeah, i jeszcze jeden!... o przepraszam... zapomniałem się trochę. Po tym jakże długim wstępie wštpię aby ludziska wywiedziały się o co chodzi. Cóż, nie dziwię się.
Serious Sam: the first encounter (bo o tym mowa) to gra stosunkowo stara (ale jara-i to bardzo). Wydana została-jako premiera- kilka lat temu, a nadal wyglšda wietnie. Obecnie wydawana jest jako 'Gra bez pudła'-nowš inicjatywę wydawcy Play-IT (tak-to ci co skaszanili polonizację Splinter Cella:)) za 34 złote (więc nie ma na co czekać tylko zamawiać - przez neta - lub poczekać - może dadzš do 100 numeru CDA).
Fabuła jest tylko pretekstowa i ten kto się na niš nabrał - gratuluję. Otóż w 2104 roku ludzie zostali zaatakowani przez różne potwory. Bronili (ludzie, nie potwory) się dzielnie, ale nie dawali sobie rady. Nie liczšc Sam'a Stone'a. Trzeba uruchomić starożytnš Blokadę Czasu, aby starożytne (egipskie) potwory odesłać w zapomnienie. Decyzja oo tym kogo wysłać w przeszłoć jest oczywista. Sam "Serious" Stone od tej pory obejmuje twoje dowództwo. Interko ukazujšce się na poczštku jest w żadnym wypadku nie Serious i... cienkie jest dwoma słowami (a składa się z napisów przewijanych w stylu Star Wars, tylko, że bardziej pionowo i daleko im do klimatu we wczeniej wspomnianym).
Ot, tyle na poczštek. Menu główne również nie za bardzo pasuje do nastroju (hm?) gry. Takie menu nadawałoby się do jakich wykładów matematycznych prowadzonych przez profesora Zdobysława Bšczka, a nie do rozluniajšcego FPSa. Ale nic to. Trybów gry nie będę chyba opisywał, bo nie ma co (dla formalnoci: Nowa gra i trening :)). No to jedziemy! Nowa gra, poziom trudnoci normalny i odpalamy! Ukazuje się ww. interko-pier... i zostajemy rzuceni na mapę. I od razu wada: na poczštku gry obejmujemy kontrolę Samem w deszczowy dzień (by po chwili i tak przerodził się w ładnie wyglšdajšce słoneczko)...i to jest koniec deszczu w całej grze! Cały czas tylko i wyłšcznie słoneczko! Skandal!:) Idziemy przed siebie (hm... jestem ciekaw jak można ić za siebie:)) i zabijamy potworki. Nuda można by rzec. Ten kto tak by powiedział jest w wielkim błędzie. Nic bardziej nie odpręża jak zestrzeliwanie (chciałem napisać jeb... ale Caleb już by wiedział co robić:))(Caleb już tu nie rzšdzi :) możesz pisać co chcesz, nawet jebać Winix)(no,
tylko spróbuj:) - Caleb) głupich jak cholera Kamikadze etc. Skoro jestemy już przy wrogach, kontynuujmy ten temat (czy ja mam rozdwojenie jani?). Sš doć różnorodne chociaż te spotykane raczej pojedynczo niczym wielkim się nie różniš (mam na myli ciętego bombardiera, ciętego miotacza ognia, ciętego rakietowca... wyglšdem się one nie różniš wcale, bronie ich sš jedynie inne. A gdyby powymylać nowe potwory-ze zlikwidowaniem tych-i dać im te bronie z ww. potworów?)Jest ich niewiele mógłbym rzec, ale z drugiej strony patrzšc, jakby było 74 rodzaje, i każdy ma innš właciwoć to teraz człowieku pamiętaj jak każdego zastrzelić i ile rakiet użyć. A tak: wiem, ile na bykołaka rakiet użyć (jest on podobny o dziwo do byka)a ile na arachnoida (sš to inaczej mówišc skorpiony po kontakcie z Czarnobylem:) - i niedopatrzenie: na bykołaka trzeba użyć porównywalnš iloć rakiet co na skorpiona (który jest dużo większy)). Widzšc niektóre potwory można się nieraz naprawdę wystraszyć np. słyszę dwięk znajomego stwora, ale go nie widzę. Odwracam się a to przezroczysta wersja gnaara (taki niespecjalny dziwolšg). Przy okazji należy wspomnieć, że sš one wszystkie głupie jak but. Wszędzie gdzie pójdę ja-polecš i one. Ale przecież o to głównie chodzi.
Broni jest doć sporo. Oczywicie tych poczštkowych nie używa się w dalszej częci gry. A jest z czego wybierać: zaczynamy oczywicie od noża, póniej dochodzi Shofield (zwykły pistolet, amunicja nieskończona), strzelba 12, dwururka, maszynówka, minigun, rakietnica, granatnik, działko SBC z uranem i karabin laserowy. O ile niektóre sš naprawdę przydatne nawet na mniejszych wrogów (ale za to dużš liczbę) - mam tu namyli rakietnicę i karabin maszynowy, o tyle inne (np. granatnik i minigun) sš IMO nieprzydatne. Granatnik mimo że jest teoretycznie mocniejszy od wyrzutni rakiet, to przez jego zmiennš szybkostrzelnoć (regulowana odległoć wyrzutu) nawet na bossa/bossów poziomu nie warto go stosować. Minigun jest w sumie dobrš zabawkš, ale jego amunicjożernoć* jest oszałamiajšca (1200/min-tymczasem jednorazowo można posiadać 999!) i po chwili trzeba przerzucić się na dwururkę. Działko SBC jest doć dziwnš broniš. Z jednej strony jego moc i możliwoć zabicia wszystkich przeciwników ustawionych w jednej linii jest bardzo dobra, ale z drugiej wkurza jego działanie na większe potwory. Nie zawsze moc idzie w parze z użytecznociš.
Grafika jest doć dobra jak na dzisiejsze czasy i nie można jej ocenić na minus. Lokacje sš ładnie wykonane-góry wyglšdajš jak góry, słońce jak słońce, klimat lokacji również jest zachowany (nie liczšc muzyki o czym za chwilę). Nie zdarzajš się wychodzenia poza obszar gry, nie ma włażenia poza tekstury. Ot po prostu kawał dobrej roboty. Inaczej jest z wczeniej wymienionš muzykš. Jest ona po prostu okropna i nie pasuje do klimatu gry. Z głoników wydobywa się żałosne plemkanie* (ciężko to co nazwać), których nie chce się słuchać. Ale nie warto jej wyłšczać, bo dzięki niej dowiadujemy się czy w lokacji nie pozostał jaki wróg do zabicia. Na dodatek muzyka w większoci map jest taka sama!(nie liczšc Wydm i Wilekiej piramidy-finału- w których muza jest po prostu miodna! Do jej tworzenia zatrudnili orkiestrę jakš, albo co podobnego, ale efekt końcowy jest zna-ko-mi-ty!). Dwiękom nie można nic zarzucić, ale nie można nic wytknšć-po prostu sš. Inaczej ma się sprawa polskiego głosu Sama. Gdyba to była gra kupiona u piratów, zrozumiałbym go, ale to co panowie z Play-it zrobili z polskim głosem... Na szczęcie Sam nie mówi zbyt dużo i jego gatka ogranicza się do 'Zabawimy się?' etc.
Gra nie byłaby niczym gdyby nie wszechogarniajšca grywalnoć. Naprawdę wielkš przyjemnoć sprawia strzelanie do niewiadomo czego i ciężko jest się oderwać od kompa. Ja sam siedziałem po kilka godzinek dziennie, żeby zaliczyć jeszcze jednš, tš ostatniš planszę. Inna sprawa, że lokacji jest niewiele, a właciwie szybko można je ukończyć. Właciwie nie powinienem używać słowa lokacje bo to sš Areny. Wielkie połacie (ale nie zawsze) terenu z którego nie można uciec póki nie zabije się wszystkich/wszystkiego na danym skrawku. Oczywicie mylenie zostało ograniczone do (nie)zbędnego minimum, polegajšcego na zebraniu jakich przedmiotów/krzyżów/figurek. Uniknięto także sytuacji, w których np. przechodzisz do następnej lokacji a zapomniałe zabrać czego z tej wczeniejszej i musisz wracać kilka save'ów wstecz. Jeli mapa zostanie wyczyszczona z niezbędnych rzeczy-przechodzisz dalej.
Podsumowujšc: jest to superhiperfantastyczna gra z grywalnocia przewyższajšcš iloć wrogów (i co za tym idzie-wtórnš-nuda czasem ogarnia kiedy znów musisz zabić tego samego 258 biomecha). Ale gdyby nie ta muzyka z czystym sumieniem mógłbym wystawić 10. A tak niestety...
P.S. Ocena jest na dzień dzisiejszy-nie na 3 lata temu.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
9+/10 |
P L U S Y |
+ total rozwałka
+nawet grafa
+cud, miód i orzeszki
+a właciwie to grywalnoć
+pomysł :)
|
M I N U S Y |
- muzykaaaaaaaaa!!!!! |
Producent: CroTeam
Gatunek: FPS
Wydawca: Play-It
Wymagania: PII400MHz, 64MB RAM, byle jaki akcelerator:) byle zgodny z OpenGl
| I N F O |
O
P
I
N
I
A |
Grajš dwie muchy w filiżance od kawy, i jedna mówi do drugiej:
- Staraj się! Jutro gramy w pucharze... |
* Uprasza się, by autorzy recenzji nie używali słów których korekta nie jest w stanie pojšć swym (skšpym, ale jakże inteligentnym) umysłem.
 |