Winix
Ty! - krzyknęła nauczycielka.
Ja? - wskazałem na siebie palcem.
Tak, ty! - wrzasnęła - Wstań!
Uczyniłem to co nakazała.
Teraz siadaj. Bania! - ryknęła niczym tygrys szablo zębny.
W mej głowie kotłowało od gniewu, w oczach za zaiskrzył prawdziwy ogień nienawici, ręka trzęsła się niczym galareta, a pięć powoli poczęła się zaciskać. Patrzyłem w jej twarz na której widniał niemalże kreskówkowy umiech. Wsadziłem rękę pod ławkę (nie w tym celu o jakim pewna osoba myli), a zaraz po tym wycišgnšłem jš z powrotem, jeno tym razem z Ak-47, wycelowałem i nacisnšłem spoconym palcem za spust. Z lufy poczęły wylatywać czerwone od żaru pociski, jeden za drugim. Wbijały się w jej ciało, krew tryskała z pod jej skóry, rykoszety czasem trafiały w kogo siedzšcego nieopodal.
- Giń! - krzyczałem.
Władowałem w niš cały magazynek. Podziurawione jak sito ciało zsunęło się na ziemię jak gdyby pozbawione było koci. Widziałem nawet kawałki mózgu spływajšce po cianie. W pierwszych ławkach siedziały osoby które w oczodołach miały kule. Zerknšłem za siebie, patrzył na mnie.
- Co? - spytałem go.
- Nic, fajnie to wyglšda - stwierdził i zaczšł się głono miać.
Nie mogłem tego znieć. Wycišgnšłem z kieszeni granat odłamkowy, wycišgnšłem zeń zawleczkę i wsadziłem go w spodnie wesołka. Szybko wyskoczyłem przez okno rozbijajšc szybę własnym ciałem, gdy jeszcze byłem w powietrzu wybuchł granat którego wybuch zniszczył wszystkie szyby w klasie. Zorientowałem się, że to było drugie piętro. Walnšłem o ziemie... ale dobra, nic mi nie jest, z 20 Health przeżyje ten dzień :)
---------
Dorosłem. Mam żonę - straszna z niej jędza, ale co poradzić, jak tylko ta pieronica uchowała się z masakry w sali nr. 26, trzeba brać co jest. Wczoraj wywalili mnie z pracy po jednym dniu. Robiłem w jakiej dziadowskiej firmie która trudniła się w tworzeniu kiepawych i krwawych gier komputerowych, jak ona... a, Running with Scissors. Tam jest naprawdę strasznie. Pracownicy łażš z M-16ami na plecach. Przydajš się bardzo często. Jak np. którego dnia zaatakowali firmę protestujšcy przed budynkiem obrońcy praw czego tam. W każdym bšd razie, chodziło im o to, że gry komputerowe sš brutalne i demoralizujš młodzież - ja wychowałem się na grach, czy jestem zdemoralizowany? W każdym bšd razie le na tym skończyli.
Mieszkam w przyczepie kempingowej z tš jedzš. Mam też psa który jak kiedy naszczał mi na nogawkę dostał z buta i gdzie uciekł... tak naprawdę to zdzieliłem pierona z łopaty i zakopałem, ale o tym ani mru-mru. Mieszkam w miasteczku które Paradais (PL. Raj) się nazywa. W sumie fajna to dziura. Oglšdałem kiedy fajny film, "Pulp Fiction" się nazywał i go Tarantino wyreżyserował, miasteczko klimatem przypomina włanie tš produkcję. Jest tu nawet biblioteka (wyglšda jak narodowa :)), jaki klub, siedziba firmy w której pracowałem, restauracja, nawet masarnia jest. Poza tym, bardzo podobajš mi się te małe domki które tu budujš, jest ich sporo, więc jest gdzie zaglšdnšć. Tylko ludzie sš tu strasznie biedni i jako wnętrza tych chatek słabo zdobione sš - obrazów w ogóle tu nie uwiadczysz. Komiczny wydaje się fakt, że wchodzę do jakiej sypialni, a tam tylko łóżko i nic więcej. Najlepszy myk był gdy komu do piwnicy się włamałem - ludzie, czy wy wiecie, że tu broń jest wszędzie? Kiedy znalazłem nawet snajperkę za jakimi krzakami. Wiecie, jest tu nawet ładnie, acz mogło być lepiej. Wszystko utrzymane jest w żółtawej kolorystyce dzięki czemu miejscu temu towarzyszy specyficzny i miły dla rzenika klimacik.
Miło słucha się też dwięków. Nie pamiętam, ale chyba chodzę zawsze bez walkmana :) Bardzo podoba mi się dwięk wystrzału z M-16 albo strzelby. Jak jeszcze kula trafia w kogo - jestem w siódmym niebie (a propos siódemek, "Siedem" też był rzeniczy film). Mieszkańcy gdzie tam sobie krzyczš kiedy trzeba, wybuch granatu też jest znony. Koty miałczš, psy szczekajš. Jest fajnie, a nawet lepiej.
To miasto jest po prostu cudowne. Nudzić się tu nie sposób. Idę sobie spokojnie po mleko, patrzę, a tu pod spożywczym strzelanina (ponoć Gienek walnšł Heńkowi jajka), jak tu ominšć takš zabawę. Chowam się za słupem i ładuję z pepeszy. Póniej jeszcze kto się dołšcza... i tak się włanie bawimy w Paradise. Gdybycie wy widzieli, jak wspaniale jest na festynach. Kiedy poszedłem po mleko do spożywczaka, wzišłem je i... zaczęła się strzelanina. Sprzedawca wycišgnšł z pod lady M-16stkę i ładuje, co drugi klient z broniš w ręku. Fajnie było, taki Rambo w spożywczaku. A jaki stres był. Chodziłem sobie ciuchutko między pułkami ze strzelbš w łapie i czaiłem się na tego durnia co mylał, że mu chciałem mleko podwedzić (inna sprawa, że rzeczywicie chciałem).
By jako uwolnić się od tej jędzy z którš mieszkam muszę wykonywać jej zachcianki. Po jakie mleko trza ić, ksišżkę oddać, wzišć autograf od jakiego pigmeja. Trzeba wam wiedzieć, że kolejek nie znoszę, a tu wszędzie ich pełno. Wtedy rozpinam rozporek i sru po twarzy jakiemu kolesiowi, ten krzyczy i rzyga nikt nie wie czemu...
Ludzi w naszym miasteczku sporo jest. Łšżš takie niby łajzy po ulicach, a jak gdzie jest strzelanina to wycišgajš pepeszę i z wywalonym jęzorem biegnš się zabawić. Tu chyba każdy ma broń, a jest jej sporo. Od M-16stek po przez koktajle mołotowa, granaty, pistolety, łopaty, pałki policyjne, strzelby aż po wyrzutnie rakiet. Mój ulubiony myk to nabijanie kotów na lufy. Znajdujesz takiego futrzaka, zachodzisz go i łapiesz. Najgorzej jest jak ci ucieka, musisz biegać po całym miecie za głupim czworonogiem. Póniej jak już sobie takiego złapię to chwytam go w pasie i z całej pary wciskam w jego dupę lufę np. M-16stki. No i jest taki kot który służy za tłumik... Fajnie miauczš jak się strzela, w takim sposób fundujesz też kotu niezapomniany lot podczas którego kot kończy zazwyczaj jako papka na cianie tudzież ziemi (kot-nielot).
Trochę wkurza mnie, jak sobie idę przez jaki tunel, a tu nagle wyskakuje mi przed łbem jaka kreska, a za niš idzie druga - teraz czerwona. Ludzie nazywajš to Loadingiem.
Może też zdenerwować fakt, że w tym miecie pełno jest jakich pułapek. Na przykład raz przeszedłem przez drzwi, albo w ogóle przeskoczyłem przez cianę. Bardzo często trupy zapadajš się pod ziemie i widzać im tylko sztywnš rękę.
Tak prawdę mówišc, ten wiat wcale nie jest taki brutalny, nie da się np. odcinać kończyn - tylko głowę. Żadnych ran czy nacięć też się nie da zostawić. Za to fizyka ciał jest fajna. Latajš jak żywcem wyjęte z gry którš Hitmanem nazywajš. Rzucasz takiemu dupkowi granat, a ten robi kilka piruetów w powietrzu i spada - bynajmniej nie na cztery łapy. Zajefanie też gra się łopatš w hokeja głowš jakiego kolesia. Ogólnie łopata to narzędzie bardzo mocne, jak niš walniesz np. nieboszczka to ten na pięć metrów lata. W niekórych domach można np. przewrócić koniakiem jakie pudło, natomiast w innym hausie właciciele poprzyklejali je jakim Superglutem i chociaż starłbym się, nie drgnie. Podobnie jest z koszami na mieci, niektóre efektownie się przewracajš inne za z kamienia być zrobione się zdawajš. Doskonale wyglšda efekt wysadzenia w powietrze jakiego samochodu. Efektownie leci i robi jakie przewroty, potem upada na ziemię i się jeszcze kołysa, ale czasem znowuż zostaje na dachu i trzyma się Bóg wie czym. Trochę głupio, że jak to wszystko pole w głębokie pizdu, a po jakim czasie wrócę z powrotem na to miejsce wszystko jest tak jak było przed sieczkš. Żałonie natomiast wyglšda np. ogień.
Jestem strasznie pechowym człowiekiem. Np. pójdę po ksišżkę, okazuje się, że atakujš mnie jakie ofiary losu które chcš to wszystko zjarać, bo drzewa się cina, żeby takie papierowe cu zrobić. Jestem w siedzibie firmy i atakujš mnie jakie oszołomy od brutalnoci w grach komputerowych. Trochę to - że się tak wyrażę - schematyczne.
Ogólnie Paradise to miasto w którym jest tyle samo plusów co minusów. Jeli co w grze ma plus to w tej samej kategorii ma minusa (np. przyklejane i nie przyklejane przedmioty, grafika). W sumie, nie nudziło mi się tu i chciałbym was zachęcić, do odwiedzenia tego wspaniałego miasteczka w którym każdy ma broń. Za 19 zł na pewno warto zrobić sobie wycieczkę do Raju. Wielu ludzi mówi o mnie le, oceniajš mnie słabo, a ja powiem wam tylko jedno: "Prawda jest jak dupa - każdy ma swojš!". Ja wpać polecam.
---------
Do pokoju wpadajš jacy faceci w białych fartuchach.
- Co jest?
Chwytajš faceta i wsadzajš go w jaki biały kaftan nim zdšżył sięgnšć po leżšcy przy nodze kałach.
- No panie Caleb, mamy pana! - mówi jeden z doktorków.
- Ja nie jestem Caleb, jestem Winix! - krzyczy postać.
- Tak, tak. Wszyscy tak mówiš...
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
6+/10 |
P L U S Y |
+ przyjemna
+ kicie na lufie
+ czasem fizyka ciał
+ łopata!
+ humor!
|
M I N U S Y |
- Gra ogólnie jest nierówna. Czasem jest wspaniała, a czasem beznadziejna.
|
Producent: Running with Scissors
Reducent: Lubišcy rze gracz
Dystrybutor: LEM
Wymagania: 800Mhz, 256Ram, akcelerator z 32MB
| I N F O |
O
P
I
N
I
A |
Moim zdaniem jest to bardzo dobra gra, chociaż czasami mocno irytuje na przykład
ładowaniem kolejnych poziomów. Gdyby ta częć gry została poprawiona przez
twórców Postal 2 zasługiwałbym na spokojnš 8, a tak moim zdaniem tylko 7. Cal |
 |